[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Na wpół spalony Aryman wypowiedział słowa zaklęcia.Świat zamigotał.Obaj leżeli na niebieskim piasku.Powietrze było suche.Ze skał dało się słyszeć szuranie.Znajdowali się wewnątrz groty.Ściany pokryte zasuszonymi glonami nie robiły dobrego wrażenia.Gdzieniegdzie pozostałości smoczych odchodów zdradzały, do kogo należały odgłosy dochodzące zza ścian.Artur pomógł wstać Areonowi.Ten skierował się w kierunku korytarza, który znajdował się po ich lewej stronie.Gdy do niego weszli, widać było jego koniec i poświatę sugerującą, że druga grota ma dostęp do światła.Kiedy przedostali się przez ciasne przejście, oczom Artura ukazała się sadzawka.Była jak kameleon.Bezustannie zmieniała kolory.Mimo swych niewielkich rozmiarów emanowała ciepłym światłem.Światłem życia.– Co to jest? – zapytał Artur, domyślając się odpowiedzi.– To wasza albo, jak wolisz, nasza magia.Mój wynalazek.Pracowałem nad tym dziełem długo, musiałem odwiedzić inne wymiary, ale znalazłem metodę, aby stała się mi uległa.Jest zasysana na powierzchni, potem wpływa do pieczary, która doprowadza ją tutaj niewielkim przesmykiem.Dzięki temu moi podopieczni mają się czym żywić.Niestety, smoki bez magii nie mają szansy na przeżycie.– Mówiłeś, że to już prawie koniec.Co teraz będzie?– Kochanieńki, teraz będzie chaos.Magia już prawie zniknęła z waszego wymiaru.Magowie stracą moc.Ja odzyskam jej tyle, ile potrzebuję, a nawet więcej.Powstaną upiory, demony, topielice i nieumarli, którymi mam przyjemność dowodzić.Co do ciebie, chwilowo nie mam pomysłu.Na pewno cię jakoś wykorzystam.Pewnie chciałbyś mieć władzę.Dam ci jakiś pomniejszy rejon, gdzie skupię swoje pożywienie.Może nawet odnajdę swoich bliskich.Wiesz, mój ojciec zapewne nie zatrzymał się tylko na mnie.– Na twarzy Areona malowało się rozbawienie zmieszane z nadzieją.– Czas się zregenerować.Podszedł do sadzawki magii.Ukucnął nie bez trudu i delikatnie dotknął barw życia.Jego ciało zaczęło zasysać magię.Przemiana była wręcz natychmiastowa.Podkrążone oczy zniknęły, a zastąpiły je oczy pełne wigoru i życia.Jego ciało, pomarszczone i sczerniałe, zaczynało odzyskiwać blask młodzieńca.Pozostało już tylko kilka plam.Odsunął się od źródła życia i przeciągnął się już wyprostowany.– Skoro już czuję się i zapewne wyglądam jak nowo narodzony Re, muszę jeszcze pożywić swoją duszę.Masz ochotę coś zjeść?Artur skrzywił się tylko.– Nie, ale pójdę z tobą.Domyślam się, że jesteśmy w niebieskim wymiarze.– Jaki ty domyślny.Naprawdę, cały czas mnie zaskakujesz.Idziemy, kochanieńki.Musimy się przygotować.Niesamowite, że to prawie koniec i za chwilę będę panem świata.Magowie będą błagali o magię.Wszystkie istoty zapłacą mi swoimi duszami za życie.A ja będę miał ich na zawołanie.XXXVIII„Guido?” – zawołała w myślach Ametysta.„Potrzebuję cię”.Sama nie wierzyła w to, że się zjawi, jednak wieści, które przedstawił jej król, nie należały do pomyślnych, choć z drugiej strony sprawa była przynajmniej rozwikłana.„Max?” – wysłała mentalne wołanie.„Gdzie jesteś, potrzebuję cię?”Po kilku minutach na obrazie pojawił się Guido.– Jestem.Domyślam się, że to coś ważnego.Mów, proszę, bo właśnie porzuciłem posterunek, na którym jestem z polecenia króla.– O, przepraszam, mam do ciebie ważne pytanie.Odnoszę wrażenie, że to, co wiesz, może zaważyć na losach świata.Mówiłeś, że mam moc, której jeszcze sama nie czuję.Co to za moc? I jak mam z niej skorzystać, skoro nie wiem, jak ją w sobie odnaleźć?– Przypuszczałem, że padnie to pytanie.Ponieważ czas nagli, nie będę ci dziś opowiadał historii i wszystkiego, co powinnaś wiedzieć, zanim skorzystasz ze swojego daru.Nie mamy na to czasu.W szufladzie obok swojego łóżka znajdziesz szkatułkę.Otworzysz ją własnym dotykiem.Ona też wyczuje, że już czas.Jak się domyślasz, jest magiczna.Gdy ją otworzysz, znajdziesz klucz do swojego pytania.Jednak tylko ty możesz znaleźć miejsce, do którego pasuje, i otworzyć głęboko ukryte pokłady mocy.Domyślam się twojego następnego pytania.Nie.Nie wiem, jak je otworzyć, ale wiem, co trzeba zrobić, aby znaleźć w sobie to miejsce.– Mógłbyś wyrażać się jaśniej, Guido?– Musisz porzucić swój żal, ból i swoje frustracje.Pozbyć się nienawiści i uprzedzeń.I zrobić miejsce dla samej siebie.Musisz poczuć, co jest ważne, co kochasz.Zrozumieć siebie.A na koniec dokonać wyboru, czy chcesz, aby wszystko zmieniło się na zawsze.Konsekwencje mogą być poważne lub żadne, musisz jednak przejść ten proces.Gdybyśmy mieli czas, zakon Futura zabrałby cię do samotni w ogrodach.Tak to się zazwyczaj odbywało.Jednak go nie mamy.Musisz zrobić to sama.Mam nadzieję, że podołasz w odpowiednim czasie, bo niektórzy poszukiwali siebie latami.A my mamy kilka godzin.Jeśli nie zdążysz, świat, który znamy, przestanie istnieć.Nastąpią przepowiedziane lata ciemności, strachu i nienawiści.Zanim narodzi się ktoś, kto będzie miał potencjał, aby odwrócić losy obumierającego świata, miną wieki, jeśli nie tysiąclecie [ Pobierz całość w formacie PDF ]