[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.– Wróżby były niejasne, lecz niepokojące i ukazywały nadciągające zło.Lud wampirów burzył się i niechętnie spełniał moje polecenia.A jeden z nich zwrócił się nawet do Wyroczni z pytaniem: „Jak możemy pozbyć się ucisku Czerwonej?” Wyrocznia odparła: „Poczekajcie dwa miesiące”.Oddany mi szpieg przyniósł tę wiadomość do zamku i oczywiście musiałam ją sprawdzić.Nigdy nie można być pewnym takich nie przekazywanych bezpośrednio słów Wyroczni; można interpretować je na nazbyt wiele sposobów.Wydawało mi się jednak jasne, że po dwóch miesiącach grozi mi jakieś niebezpieczeństwo.i zwróć uwagę, że czas ten właśnie teraz mija.A więc dosiadłam latającego amuletu i udałam się do Wyroczni.Zapytałam ją: „Co czeka mnie za dwa miesiące?”, a ona odparła: „Błękit zniszczy Czerwień”.Zrozumiałam więc, że muszę działać.Wyrocznia nigdy się jeszcze nie pomyliła, lecz ja nie miałam wyboru.Działam w obu światach; w obu można mi zaszkodzić.Wyrocznia nie powiedziała, że stracę życie, lecz iż zostanę zniszczona, a to może oznaczać wiele różnych rzeczy.Jedynym sposobem zapewnienia sobie bezpieczeństwa było usunąć Błękitnego, zanim on zdoła wystąpić przeciwko mnie.I tak wysłałam Błękitnemu jednego z golemów, będących dziełem Brązowego, wraz z amuletem-demonem i w tym samym czasie odszukałam na Protonie jego sobowtóra, gdyż obawiałam się, że Błękitny może zniszczyć mnie nawet po śmierci.Ktoś jednak ostrzegł cię i wysłał robota, by cię chronił; tej przeszkody nie udało mi się obejść.Muszę zrobić to teraz, lub też stać się ofiarą proroctwa Wyroczni.Jeśli będzie trzeba, umrzemy razem pokazując, że Wyrocznia ma zawsze rację.Jesteś przyczyną wszystkich moich nieszczęść.Zdumienie nie opuszczało Stile'a.– Moje motywy są jasne.Zamordowałaś mego sobowtóra, okryłaś żałobą Błękitną Panią, usiłowałaś zabić mnie zarówno na Protonie, jak i na Phaze, i wreszcie spowodowałaś śmierć mego przyjaciela Hulka.Zapłacisz mi za te dwa morderstwa.– Twierdzisz, że gdyby nie mój atak, nie byłoby między nami sporu? – Skrzywiła się.– Tak mi się przynajmniej wydaje – rzekł Stile.– O ile wiem, mój sobowtór, Błękitny Adept, nie planował niczego przeciwko tobie.Wdowa po nim, a teraz moja żona, nie wiedziała, ani kto go zamordował, ani dlaczego.A jeśli idzie o mnie, to nigdy nie mógłbym przekroczyć zasłony, gdyby nie śmierć Błękitnego Adepta, i nigdy nie porzuciłbym kariery dżokeja, gdyby nie uszkodzone laserem kolana.– Zamilkł na chwilę.– Ale dlaczego celowałaś w kolana, a nie w głowę? Gdybym wtedy zginął, nie musiałabyś obawiać się teraz mojej zemsty.– Laser, który przemyciłam na tor wyścigowy, był zaprogramowany tak, że uniemożliwiał zabójstwo – stwierdziła z obrzydzeniem.– Obywatele nie lubią wypadków śmiertelnych, więc maszyny mogące zabijać muszą być wyposażone w zabezpieczenie.Zresztą łatwiej jest zniszczyć cienkie tkanki ścięgna, niż przepalić mózg zamknięty w grubej czaszce.Pewnie nie umarłbyś; trochę podgrzałby ci się mózg i to wszystko.Obywatele zaś zareagowaliby na podobny wypadek, zamykając cały stadion polem statycznym, i na pewno by mnie schwytali.Musiałam działać subtelnie; najpierw cię okaleczyć, zapewniając sobie drogę ucieczki z miejsca zbrodni, a potem, gdy zostałbyś pozbawiony opieki obywatela, zabić cię bez rozgłosu.Niestety, przeszkodził mi robot.– Ach, robot – powtórzył Stile.– Kto go przysłał?– Tego nie wiem – przyznała Czerwona.– Sądziłam, że ty wiesz, i że stanowi to część twego planu.Gdybym na samym początku zorientowała się, jak dobrze jesteś chroniony, przygotowałabym się staranniej.Byłam przekonana, że więcej trudu będzie kosztowało mnie wyeliminowanie Błękitnego Adepta niż ciebie.Zupełnie logiczne przypuszczenie! Podobne drobne błędy bywają przyczyną upadku lub powstania imperiów.– A więc mamy i tajemnicę – zauważył Stile.– Ktoś dowiedział się o twoich zamierzeniach i postanowił mnie ocalić.Wprawdzie jesteśmy nieprzyjaciółmi, lecz informacja, kim jest ta osoba i dlaczego zdecydowała się działać skrycie, przydałaby się nam obojgu.Czy masz jeszcze innych wrogów?.może kogoś, kogo można zidentyfikować jako Błękitnego, choć nie Adepta? Jestem pewien, że źle zinterpretowałaś słowa Wyroczni, gdyż zanim nie zaczęła działać ta samospełniająca się przepowiednia, byłem zupełnie niewinny.Teraz Błękit rzeczywiście zniszczy Czerwień; nie ma przebaczenia dla twych zbrodni, lecz nigdy by mnie tu nie było, gdyby Wyrocznia nie skierowała cię przeciwko mnie.– Ukryty wróg, przeciwstawiający Błękit Czerwieni – powtórzyła z namysłem.– Jakże byłam głupia, pytając nie o tożsamość mego wroga, lecz o mój los po upływie dwóch miesięcy.Wyrocznia odpowiedziała mi na inne pytanie, niż sądziłam.Zdradziła mnie.– Też tak sądzę – zgodził się Stile.– Gdzieś jednak musi ukrywać się prawdziwy wróg, i mój, i twój nieprzyjaciel.Zawrzyjmy jeszcze jedną umowę: to z nas, które ocaleje, odszuka go, by nigdy więcej nie wzbudzał konfliktów pomiędzy Adeptami.– Zgoda! – wykrzyknęła.– Nasz spór jest zbyt poważny; rozstrzygnąć go może tylko śmierć jednego z nas.Lecz możemy jeszcze zostać pomszczeni.– Czy mógłby to być jeden z Adeptów? – zapytał Stile.Wciąż miał się na baczności, choć nie spodziewał się ataku przed końcem tej ważnej rozmowy.Nawet wrogowie, jak widać, mogą mieć wspólne interesy.Stile tak długo działał, nie wiedząc nic o siłach, które występowały przeciwko niemu, że teraz pragnął wydrzeć tyle prawdy, ile się da.– Może jeden z nich pozazdrościł mnie lub tobie władzy?– Mało prawdopodobne.Większość z nich nie może przekraczać zasłony.Ja sama ciężko zapracowałam na to prawo i drogo za to zapłaciłam [ Pobierz całość w formacie PDF ]