[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Podobnie jest wśród koczowników - pomyślał Neq.- A co by było, gdybyś tam została? - ciągnął Tyl.- Dlaczego miałabym być inna? Miałam tylko osiem lat, gdy opuściłam Helikon, ale już… - urwała.Tyl nie odezwał się, więc po chwili Vara poczuła się zmuszona, by wyjaśnić:- Jeden z mężczyzn… Chyba lubił młode dziewczynki… Nie czułam się jeszcze gotowa, więc zdzieliłam go pałkami i to wszystko.Nigdy nie powiedziałam Solowi, bo mogłyby być kłopoty.Z pewnością by były! Neq przypomniał sobie coś, co krzyczała w lesie kwiatów.Groziła wtedy jakiemuś napastującemu ją mężczyźnie.- Ale gdybyś była starsza… - nie ustępował Tyl.- Myślę, że bym z nim poszła.Tak to już jest w Helikonie.Uczucie nie ma tu nic do rzeczy.- Ale potem wyszłaś za Vara.Czy wróciłabyś z nim do Góry?- Tam właśnie się udawaliśmy! Musiała wytłumaczyć to dokładniej.- Var by to zrozumiał.Zatrzymałabym jego bransoletę.Vara była jednak naiwna.Wciąż nie rozumiała, do czego Tyl zmierza.Potem przyszła kolej na Neqa.Tyl prowadził te rozmowy w podobny sposób, dzień za dniem, w czasie gdy maszerowali, walczyli i odpoczywali.Neq odpowiadał niechętnie, lecz Tyl był sprytniejszy od niego.Zadawał takie pytania, że milczenie również było odpowiedzią.Stopniowo zmusił Neqa do opowiedzenia o tym co robił w Imperium, o jego mistrzowskim opanowaniu miecza oraz o zasadach, według których żył.O tym, że zabijał wiele razy jako wódz jednego z plemion Imperium, lecz nigdy poza Kręgiem, lub bez powodu.Że nie raz czynił to na rozkaz Sola, lecz nigdy na rozkaz Nieuzbrojonego, który nie starał się powiększać Imperium.Vara wciąż była ponura.Nie podobało jej się to, co słyszała.Potem Tyl przeszedł do historii życia Neqa po upadku Imperium.- Dlaczego poszedłeś do Odmieńców?- Imperium się rozpadało, a wraz z nim społeczeństwo koczowników.Bandyci plądrowali gospody.Nie było żywności, dobrej broni ani innych towarów.Chciałem się dowiedzieć, dlaczego Odmieńcy zaprzestali dostaw.- Dlaczego?- Byli zależni od Helikonu, a ich ciężarówki nie mogły się przedostać.Powiedziałem więc, że pójdę się rozejrzeć.Potem nastąpił opis tego, co Neq znalazł wewnątrz Góry.Obojętność Vary załamała się.Po jej policzkach popłynęły łzy.- Wiedziałem, że Helikonu już nie ma - płakała.- Zrobili to moi dwaj ojcowie, a my z Varem im pomogliśmy.Nie wiedzieliśmy jednak, że to było takie okropne…W ten sposób Tyl zdołał udowodnić, że Neq był w istocie obrońcą cywilizacji, podczas gdy Soł i Nieuzbrojony, a nawet Var, okazali się jej niszczycielami.Wyobrażenia Vary legły w gruzach!Maszerowali w milczeniu przez kilka dni, po czym Tyl znowu zapytał:- Czy udałeś się do Helikonu sam?Neq nie odpowiedział.Mimo upływu lat te wspomnienia wciąż były otwartą raną.Nie chciał o tym mówić.Nieoczekiwanie to Vara zaczęła pytać:- Ożeniłeś się z dziewczyną–Odmieńcem! Pamiętam, że sam to przyznałeś.Czy ona była tam z tobą?Neq wciąż milczał, lecz Tyl odpowiedział za niego:- Tak.- Kim ona była? Dlaczego tam się udała? - dopytywała się Vara.- Nazywała się panna Smith.Była sekretarką doktora Jonesa, wodza Odmieńców - odpowiedział Tyl.- Pojechała z Neqiem, aby wskazać mu drogę i napisać raport.Jechali ciężarówką przez całą Amerykę.Ameryka to starożytna nazwa terytorium Odmieńców.- Wiem - odparła krótko Vara.- Czy ona była ładna? - zapytała następnego dnia.- Tak - odrzekł Tyl.- Tak jak tylko cywilizowane kobiety potrafią być ładne.- Ja jestem ładna!- Być może ty również jesteś cywilizowana.Vara skrzywiła się na myśl o tym.- Umiała czytać?- Oczywiście.Niewielu koczowników umiało czytać, lecz wszyscy Odmieńcy opanowali tę umiejętność.Vara to potrafiła, ale Tyl i Neq nie.Minął jeszcze jeden dzień.- Czy była… prawdziwą kobietą?- Odrzuciła Nieuzbrojonego, ponieważ nie chciał pozostać wśród Odmieńców.Tym razem to Neq się skrzywił.W opowieści Neqi wyglądało to nieco inaczej.- I kochała Neqa? - zapytała Vara z niesmakiem.- A jak myślisz? - odrzekł Tyl z nutą zniecierpliwienia w głosie.Upłynął kolejny dzień.- Jak wykształcona, cywilizowana kobieta mogła go kochać?- Musiała wiedzieć coś, czego my nie wiemy - odpowiedział Tyl z ironią.- W jaki sposób zginęła? - nie wytrzymała w końcu Vara.W tym momencie Neq zerwał się na równe nogi.Bał się dowiedzieć, jak dużo Tyl o nim wie.Mistrz Dwóch Broni znał zawstydzająco wiele szczegółów z życia Neqa, choć przedtem nie dał tego po sobie poznać.Neq biegł przez las, aż zabrakło mu tchu, po czym rzucił się na suche liście i zaczął łkać.To było jak bezlitosne rozdarcie starej, głębokiej rany.Ból był nie do zniesienia.Leżał tak przez pewien czas.Być może zasnął.Gdy zapadła ciemność, ujrzał ponownie krew na leśnej ściółce i poczuł ogień w odrąbanych rękach.Pod wpływem rozpaczy wywołanej utratą Neqi sześć lat stało się zaledwie sześcioma godzinami.Jaki jednak był sens zemsty, skoro każde plemię było równie krwiożercze jak to, które zniszczył? Każde z tych bandyckich plemion mogło zrobić to samo.Jedynym wyjściem było zamknąć na to oczy lub zniszczyć je wszystkie.Lub przynajmniej zniszczyć ich barbarzyństwo.Uderzyć w korzenie zła.Odbudować Helikon.Zamiast dokonać tego, stał się ofiarą rozgoryczonej dziewczyny, która uważała go za bezmyślnego barbarzyńcę.Nie bez powodu.Jak barbarzyńca mógł zniszczyć barbarzyństwo?To wszystko było bez sensu.Nic nie przywróci do życia kobiety, którą kochał.Neqa leżała przy nim martwa i obojętna na wszystkie jego wysiłki.Po chwili wstał, by pochować zwłoki.Był barbarzyńcą, nie potrafił pomóc sam sobie, lecz mógł pomóc Odmieńcom.Kochał jedną z ich kobiet - właśnie tę [ Pobierz całość w formacie PDF ]