[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Jeśli Vara nie domyślała się dotąd, że walczy z drugim wojownikiem dawnego Imperium, teraz z pewnością już to zrozumiała.Tyl nie był młody, lecz nic poza mieczem Neqa nie mogło mieć nadziei na pokonanie go w Kręgu.Vara miała piętnaście lat i była kobietą.Tych przeszkód nie była w stanie przezwyciężyć.Tyl, rzecz jasna, jedynie zbijał jej ciosy.Nie zależało mu na tym, by zranić dziewczynę.Chciał ją jedynie przekonać, by zaniechała zemsty.Lecz Varę niełatwo było przekonać.Kręciła się w kółko, blokowała uderzenia i zasypywała Tyła gradem ciosów.Znała zdumiewająco dużo różnych sztuczek, ale żadna z nich nie mogła zrównoważyć większego zasięgu ramion, siły i doświadczenia Tyła.W końcu, zdyszana, ustąpiła na tyle, by zadać pytanie:– Czego żądasz, wojowniku?– Neq zabił Vara w uczciwej walce.Podobnie jak ja mógłbym teraz rozbroić ciebie, tak Neq mógł pokonać Vara.Ja sam nie odważyłbym się stawić Neqowi czoła z pałkami.Wyrzeknij się swojej zemsty.– Nie! – zawołała i ponownie zasypała go lawiną uderzeń.– Nie! – krzyknął Neq.– To nie była uczciwa walka! Var przestał atakować i opuścił gardę, mówiąc, że nie mamy powodów do sporu.Wtedy go zabiłem.Tyl cofnął się, przerażony jego słowami.– To niepodobne do ciebie, Neq.– To aż za bardzo podobne do mnie! Zabijałem już przedtem niewinnych ludzi.Nie zrozumiałem tego w porę.Myślałem, że to błąd albo podstęp.Mój miecz.– Zaprzestań walki, dziewczyno – powiedział Tyl, takim tonem jakby Vara była jego córką, a ich walka zabawą.Kobieta znieruchomiała.– Neq, stawiasz mnie w niezręcznej sytuacji – rzekł Tyl powoli.– Pozwól jej się zemścić.To sprawiedliwe.– Tego zrobić nie mogę.– Przyznajesz, że zabiłeś go podstępnie! – wybuchnęła Vara.– Tak.Podobnie jak innych.– W imię zemsty? – spytał Tyl patrząc na niego badawczo.– W imię zemsty – przyznał Neq, pragnąc by to wszystko skończyło się jak najszybciej i na zawsze.– W imię zemsty – powtórzyła Vara.Na jej policzkach pojawiły się łzy.– Mogłeś go jednak zabić w uczciwej walce – stwierdził Tyl.– I myślałeś, że mścisz się za nią.– Źle zrozumiałem jego gest.Nie pozwoliłem mu się wytłumaczyć.Zabiłem go bez powodu.Jestem już zmęczony zabijaniem, mieczem i życiem – Neq zwrócił się w stronę Vary.– Chodź, wdowo.Uderz.Nie podniosę broni przeciwko tobie.– Jeśli to zrobisz – zwrócił się do niej Tyl – staniesz się winna tej samej zbrodni, którą chcesz pomścić.Świadomie.– Mimo to – odparła podchodząc i unosząc pałkę.– Zrozum go najpierw.Dopiero wtedy będziesz usprawiedliwiona.Dowiedz się kim jest i jakie są jego plany.– Bez względu na to kim jest i co planuje, nie zwróci mi tego, co mi ukradł! – krzyknęła.– Mimo to.Zaklęła po chińsku, rzuciła pałki na ziemię i wybuchnęła płaczem.Nie miała już wyjścia.Podobnie jak Neq.Rozdział czternasty– Przekuć? – zapytał kowal z niedowierzaniem.– To jest stal wykuta i zahartowana przez Starożytnych.W moim palenisku nawet nie zmięknie.– Więc odłam to – odrzekł Neq.– Nie zrozumiałeś mnie.Potrzebny by mi był specjalny młot i diamentowe wiertło, żeby naruszyć ten metal.Nie mam takich narzędzi.Kowal przesadzał, gdyż miecz Neqa wykuto nie wcześniej niż kilkanaście lat temu w Helikonie.Jednakże mieszkańcy północy mieli dużo rzeczy sprzed Wybuchu – posiadali broń palną, grzejniki oraz trochę działających maszyn i przez to czuli większy podziw dla Starożytnych.Neqa również ogarnęło to uczucie, gdy się dowiedział, co przechowywano w Helikonie.Być może kowal był przesądny.Tak czy owak, nie chciał się podjąć tej pracy.– Muszę się od tego uwolnić – powiedział stanowczo Neq.Jak długo miał miecz, pozostawał zabójcą.Kto będzie następną ofiarą? Vara? Tyl? Doktor Jones? Miecz musiał zniknąć.Kowal potrząsnął głową.– Musiałbym odrąbać ci rękę poniżej łokcia, a to by cię zapewne zabiło, gdyż nie mamy tu doktora, który opatrzyłby ci ranę.Odszukaj człowieka, który ten miecz przymocował.Niech ci go teraz zdejmie.– On jest trzy tysiące mil stąd.– Będziesz więc musiał ponosić go jeszcze przez jakiś czas.Zawiedziony Neq spojrzał na swój miecz.Lśniące ostrze stało się dla niego przekleństwem.Nie zazna spokoju, dopóki będzie ono częścią jego ciała.Rozejrzał się po kuźni.Nie zamierzał zrezygnować tak łatwo [ Pobierz całość w formacie PDF ]