[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.– Gorąco mi.– Po godzinnym spacerze Marysia ociera pot z czoła.– Kręci mi się w głowie.– Opiera się jedną ręką o kruszący się antyczny mur.– Zapowiadali na dzisiaj czterdzieści stopni, a w Rijadzie czterdzieści sześć.Nie tak źle jak w szczycie lata, ale nadal cieplutko.Jedźmy z powrotem i wyłóżmy się pod klimą.Na dzisiaj dosyć zwiedzania.Fatima zabiera Marysię do swojego, jak to określiła, małego domku.Jest to dwupoziomowa willa z basenem, sąsiadująca z rezydencją jej teścia i połączona z nią ogrodem.– Dla naszej małej, dwuosobowej rodzinki na razie te trzysta metrów jest wystarczające, ale jak przyjdą na świat dzieci, trzeba będzie zrobić dla nich oddzielne piętro, wiesz, sypialnie, bawialnia, pokoje dla nianiek.Wszyscy już się czepiają, że nie rozmnażamy się, jak Pan Bóg przykazał, a zwłaszcza moja teściowa.Za chwilę zacznie nakłaniać Fahada, żeby sobie wziął drugą, młodszą żonę.– Fatima mówi to całkiem poważnie.– Nie żartuj! – Marysia nie wierzy własnym uszom.– Przecież macie nowoczesną rodzinę.– Ale nie we wszystkim.Siadaj, coś ci pokażę.– Popycha koleżankę na sofę usytuowaną na najwyższej kondygnacji w pięćdziesięciometrowej mansardzie.– To moje królestwo! – Kręcąc się wokół własnej osi, rozkłada ręce na boki.– Jest tutaj wspaniałe światło!Rzeczywiście pokój zalewa blask słońca, który przedostaje się przez strzeliste oszklone lufciki między płytami dachu.Na ścianach, jak w galerii, rozwieszono większe i mniejsze obrazy.Część jest olejnych, część akwareli, lecz Marysi najbardziej przypadają do gustu czarno-białe grafiki i litografie.– Byłyśmy tam dzisiaj – pokazuje palcem nieduży obrazek z widokiem starego miasta.– Kto tak pięknie potrafi malować? – pyta zaciekawiona.– No ja, a kto? – Fatima obejmuje ją ramieniem, ściąga grafikę ze ściany i wręcza oszołomionej dziewczynie.– To będzie prezent od autorki na pamiątkę pobytu w Dżeddzie.Jeszcze ci tylko dedykację napiszę.– To ty jesteś malarką, która leczy zęby.Zdolna z ciebie osóbka!– W tym kraju kobiety muszą mieć jakieś zainteresowania, hobby, coś, co wypełni pustkę w ich życiu i ukoi zranione feministyczne serca.Niestety, dużo Saudyjek uważa, że macierzyństwo to cały ich świat, ale jest też sporo uzdolnionych i nowoczesnych dziewczyn.Mamy stowarzyszenie o nazwie „Córki Aiszy".– Toż to imię żony proroka Muhammada! – dziwi się Marysia.– Jak na swoje czasy i miejsce, w którym żyła, była nieziemsko wyemancypowaną kobietą.Możesz do nas dołączyć online.Zapraszam.– Fatima zachęcająco patrzy na młodą przyjaciółkę swoimi ciepłymi brązowymi oczami.– Można tam znaleźć przyjaźń oraz poradę, jak przetrwać w otaczającym nas samczym świecie.Następnego dnia wczesnym rankiem kobiety wjeżdżają przez wielką bramę na prywatne osiedle Santa Sierra.Wejścia strzeże przesuwana betonowa zapora, ruchome pasy ze szpiczastymi prętami oraz ochrona i gwardia narodowa pod bronią.– Ależ pilnujecie tych waszych rezydentów – dziwi się Marysia.– Jeszcze bardziej niż dyplomatów na DQ w Rijadzie.– Nie ma innego wyjścia.– Były ostatnio jakieś zamachy? Sytuacja jest zaostrzona?– Trzeba dmuchać na zimne – tłumaczy Fatima.– Największe akty terroru miały miejsce w dwa tysiące trzecim aż do piątego, lecz potem też niestety się zdarzały.Słyszałaś o ataku na księcia? Ze dwa lata temu było o tym głośno.– Tak, przypominam sobie.– Marysia bezwiednie się czerwieni, bo przeczucie każe jej przypuszczać, że Hamid maczał w tym palce.Ma jedynie nadzieję, że po słusznej stronie.– W Jemenie prenumerowaliśmy saudyjskie gazety, tak że byliśmy na bieżąco.– Odwraca głowę, żeby koleżanka nie zauważyła jej speszenia.– Tak więc widzisz.Dzięki Allahowi nic złego nie stało się z księciem, potem zaś wyłapano tylu terrorystów, że więzienia pękały w szwach.Niestety, jednego złapiesz, a na jego miejsce przychodzi inny.Taka gadzina! Dlatego też musimy uważać, oni lubią skupiska ludzkie, bo wtedy ich podły czyn ma większy efekt, większą skalę rażenia.Na celownik oprócz Saudyjczyków wzięli sobie cudzoziemców, żeby ich zastraszyć i tym samym wygnać z naszego kraju.Chcą doprowadzić do kryzysu, bo wtedy łatwiej będzie dokonać przewrotu.Nie chciałabym dożyć tych czasów – mówi to mocno przerażona.Kierowca zatrzymuje samochód w zadaszonym miejscu dla odwiedzających, a kobiety zostawiają abaje w wozie i wysiadają.Od razu okleja je niesamowity upał i wilgoć.– Raz-dwa, pokażę ci najciekawsze miejsca i uciekamy.A mówili, że rano będzie chłodniej.– Fatima zakłada słomkowy kapelusz, na oczy przeciwsłoneczne okulary i bierze Marysię pod pachę, ciągnąc ją w stronę meleksa, do którego się przesiadają.Osiedle rzeczywiście jest tak wielkie, że nie byłoby mowy, aby w tym żarze przejść je na piechotę.Znajduje się na nim ponad trzysta różnorakich willi, część parterowych bungalowów, część piętrowych domów z dużymi ogrodami, a także trzykondygnacyjne bloki, gdzie klienci z mniejszym portfelem mogą wydzierżawić dwupokojowe mieszkania.Infrastruktura osiedla jest imponująca.Rezydentom zapewniono takie atrakcje jak kawiarnie i restauracje, w których serwuje się nawet alkohol, dla dzieci przedszkole i klimatyzowane place zabaw, dla dbających o sylwetkę zaś centrum fitness oraz aerobiku i gabinety odnowy biologicznej.Są tutaj też markety, wypożyczalnia płyt DVD, kwiaciarnia i biuro podróży.Na terenie obiektu wybudowano dwa wielkie baseny dla wszystkich mieszkańców, w tym jeden ze sztucznymi falami i wodospadem, oraz dwadzieścia mniejszych, które są ulokowane między każdymi czterema domami z górnej półki.– Mamy też małe zoo z pawiem, kozami i paroma konikami, kino letnie, korty do tenisa i pole golfowe.Myślę, że postaraliśmy się i jest to jedno z najlepszych tego typu osiedli w kraju.– Fatima jest dumna, bo jej rodzina zarządza tym obiektem.– Fahad chce zaprojektować jeszcze salę koncertową, bo na mieście tego nie uświadczysz, a cudzoziemcy bez muzyki i spektakli nie mogą żyć.Muszę ci się przyznać, że po latach spędzonych za granicą ja też już za tym tęsknię.– Aleś się zbiesiła w tej Ameryce.– Marysia bezgraniczny podziw i lekką zazdrość pragnie zatuszować ironią.– Jak się nie wie, co się traci, to i nie żal.Kobiety nie chcą opuścić pięknego, zielonego osiedla i pomimo upału przez parę godzin siedzą w cieniu nad błękitnym basenem.Spod zadaszenia z pobliskiej restauracji dolatuje do nich chłodniejsze powietrze, bowiem rozstawiono tam wielkie klimatyzatory, nawilżacze i wiatraki, które rozwiewają dookoła przyjemną bryzę.Parę cudzoziemek z dziećmi odpoczywa i bawi się w tym przyjemnym miejscu, lecz nie spoglądają one przychylnie na dwie Arabki.Szepczą coś między sobą i ewidentnie pokazują na nie palcami.Później wołają kelnera, o coś pytają, a gdy ten odpowiada, kiwają lekceważąco głowami i już dłużej nie zwracają uwagi na przybyłe.Nad morzem przyjaciółki postanawiają spędzić całe jedno popołudnie.Po wcześniejszej wielogodzinnej wizycie w centrum handlowym są niesamowicie spragnione, dlatego też w prywatnym klubie na nabrzeżu pierwsze kroki kierują do kawiarni i zamawiają po wielkiej szklance mrożonej herbaty.W barze za dnia można też dostać domowej roboty piwo i wino, soki oraz różnego rodzaju zimne przekąski.Gorącą kolację kucharz będzie przygotowywał dopiero wieczorem.W końcu jest ramadan.– Mam nadzieję, że Allah mi wybaczy.– Fatima wypija napój jednym tchem, po chwili wykrzywia twarz z bólu i chwyta się ręką za krzyż.– Dziewczyno, nie rujnuj sobie zdrowia! – Marysia z niepokojem patrzy na koleżankę [ Pobierz całość w formacie PDF ]