[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.– Zgaś świece w najbliższych lichtarzach, wolę rozproszone i słabe światło kinkietów bocznych.Grand hiszpański przekroczył próg pierwszy, jednakże krok za, nim, po jego bokach, szli obaj burgrabiowie: Villani i Pappacoda.Na ten widok Bona zmarszczyła brwi, ale natychmiast coś jakby uśmiech pojawił się na jej wargach.Była znowu pogodna, życzliwie patrząca z wyżyn tronu na zbliżającego się posła króla Filipa.Miał na sobie ubiór z czarnego aksamitu, agrafa z diamentów iskrzyła się przy szyi.Jego twarz, bystre i przenikliwe oczy przypominały dumnego pana na Wiśniczu.Kto wie zresztą, czy ten grand nie znaczył lub też nie chciał znaczyć tyle, co Kmita za rządów triumwiratu w ostatnich latach życia króla Zygmunta?Skłoniwszy się, zamiótł niemal posadzkę piórami kapelusza.– Mam zaszczyt pokłonić się nisko przed władczynią Bari w imieniu mego pana, króla Hiszpanii, Niderlandów, Neapolu, władcy Mediolanu, Sycylii i krajów zamorskich.– Witajcie, hrabio.Przywozicie jakieś posłanie od króla Filipa? Może listy? – spytała dając mu dłoń do ucałowania.Zaprzeczył ruchem głowy.– Polecono mi tylko przeprowadzić wstępne rozmowy.Od siebie pragnę złożyć hołd najjaśniejszej principessie italskiej, a jednocześnie polskiej królowej.– Ale chyba zdążyłeś, hrabio, porozumieć się z Madrytem? Inaczej o czym moglibyśmy mówić?Nie próbował nawet udawać, że się namyśla.– O pożyczce, o której wspominałem burgrabiemu Bari.– Jednemu z burgrabiów – sprostowała natychmiast.– Bene.Ale wy macie na myśli wydatki na wojnę, a ja namiestnictwo Neapolu.– Si – przyznał – namiestnictwo, ale dopiero, gdyby.– Wiem – przerwała.– Jaki stan zdrowia chorego?– Zły, niestety.Przybyłem właśnie dlatego.– Ach tak.Czy wysokość sumy była już wymieniana przez króla Filipa?– Nie raz i nie dwa.Hiszpania potrzebuje jeszcze przed kampanią jesienną z górą.– zawahał się tylko na chwilę – czterystu pięćdziesięciu tysięcy dukatów.– Ależ to suma olbrzymia!– Sądzę – rzekł z uśmiechem – że regina Poloniae ma dość złota w bankach Neapolu?– Na potrzeby własne i mojej dynastii – odparła sucho.– Jednak warto pamiętać – przypomniał z naciskiem – że dochody namiestnika Neapolu są bardzo znaczne.Poza tym król otoczyłby szczególną opieką księstwo Bari.– Wolałabym, aby w zamęcie wojen o nim zapomniał – rzuciła.– Być może uda się mnie, jego posłowi, nie przypominać o niektórych lennych księstwach, których ma aż tyle.– Za taką właśnie sumę? – spytała.– Rozmowa z najjaśniejszą panią przypomina skrzyżowanie szpad wytrawnych szermierzy – zauważył z podziwem.– Och! – westchnęła.– Chciałabym być mężczyzną, aby otrzymać ranę na policzku i zobaczyć, czy z blizną byłoby mi tak do twarzy jak wam, hrabio.– Świadczy ona o obronie honoru szlachetnej, pięknej seniory – odparł.– I raczej o jej dobrej sławie niż o moim męstwie.– Co budzi we mnie nadzieję, że moje sprawy znajdują się w dobrych rękach – uśmiechnęła się łaskawie królowa.– Omówimy je szczegółowo jutro, gdy hrabia wypocznie po podróży.Tymczasem zastanowię się, rzecz całą przemyślę.Wstając skłonił się znów bardzo nisko i wyszedł poprzedzany tym razem przez Pappacodę, który odprowadzał gościa do jego komnaty.Idąc, skarbnik pytał:– Sądzicie, hrabio, że uwierzyła?– Si.– Potrzebne będą jakieś królewskie listy.Nie obejdzie się bez zobowiązań z jego podpisem.– Rozumiem.Ale ona wygląda młodziej, niż mówiliście, burgrabio.Musiała być kiedyś bardzo piękna, choć jak wszystkie Włoszki utyła z wiekiem.– Jest starsza, niż sądzicie – mruknął Pappacoda.– Być może, ale pożyje jeszcze sporo lat.Jeżeli uprze się przy krótkotrwałej pożyczce, nie zdążymy jej spłacić [ Pobierz całość w formacie PDF ]