[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Zrzucili futra i wypadli przed namiot.Było bardzo ciemno, tylko maleńki sierp księżyca rzucał trochę światła, ale wiedzieli, że w piniowym lesie jest więcej koni niż te dwa, które tam przywiązali.Nie mogli niczego dojrzeć, ale słyszeli wydawane przez nie dźwięki.Kiedy biegli w kierunku koni, Ayla potknęła się o wystający korzeń i ciężko upadła na ziemię.- Aylo! Nic ci się nie stało?! - zawołał Jondalar i zaczął szukać jej w ciemności.Słyszał tylko, jak padała.- Tutaj jestem - powiedziała ochrypłym głosem, starając się odzyskać oddech.Poczuła na sobie jego ręce i próbowała się podnieść.Kiedy usłyszeli dźwięk oddalających się kopyt, zebrała wszystkie siły i pobiegli razem do miejsca, w którym przywiązali konie.Whinney nie było!- Nie ma jej! - krzyknęła Ayla.Gwizdała i przywoływała ją końskim rżeniem, od którego pochodziło jej pierwotne imię.Z oddali rozległo się rżenie w odpowiedzi.- To ona! To Whinney! Te konie, one ją zabrały Muszę ją odebrać! - Kobieta zaczęła biec za końmi, potykając się w ciemnym lesie.Jondalar dogonił ją po kilku krokach.- Aylo, czekaj! Nie możemy ruszać teraz, jest za ciemno.Nie widzisz nawet, dokąd idziesz.- Ależ muszę ją przyprowadzić z powrotem, Jondalarze!- Zrobimy to.Rano - powiedział i objął ją.- Rano już ich nie będzie - zawodziła.- Ale będzie jasno i zobaczymy ich ślady.Pójdziemy po tropach.Przyprowadzimy ją z powrotem, Aylo.Przyrzekam ci, że ją odzyskamy.- Och, Jondalarze.Co ja pocznę bez Whinney? To mój przyjaciel.Przez długi czas była jedynym przyjacielem - powiedziała Ayla, poddając się logice jego rozumowania, ale wybuchając płaczem.Mężczyzna trzymał ją i pozwolił jej płakać przez chwilę, a potem rzekł:- Teraz musimy zobaczyć, czy zabrały również Zawodnika.Musimy też znaleźć Wilka.Ayla nagle przypomniała sobie, że słyszała wilczy skowyt bólu i zaniepokoiła się o niego i o młodego ogiera.Gwizdnęła na Wilka, a potem wydała dźwięk, którym zwykle przywoływała konie.Najpierw usłyszeli rżenie, a potem skomlenie.Jondalar poszedł do Zawodnika, a Ayla pobiegła w kierunku wilczego skowytu, aż znalazła Wilka.Wyciągnęła do niego rękę, żeby go pocieszyć, i poczuła coś mokrego i lepkiego.- Wilk! Jesteś ranny.- Próbowała go podnieść i przenieść do paleniska, gdzie mogłaby rozniecić ogień i coś zobaczyć.Zasko-wytał z bólu, kiedy prostowała się, uginając pod jego ciężarem.Wyrwał się z jej ramion i stanął na własnych łapach, a chociaż wiedziała, że kosztowało go to niemało wysiłku, doszedł sam do obozu.Jondalar także wrócił do obozu, prowadząc Zawodnika, podczas gdy Ayla krzesała ogień.- Jego rzemień wytrzymał - oznajmił mężczyzna.Miał zwyczaj używania solidnych sznurów i rzemieni, żeby przytrzymać ogiera, ponieważ zawsze sprawiał mu nieco więcej kłopotów, niż Ayla miała z Whinney- Tak się cieszę, że jest bezpieczny - powiedziała Ayla i objęła kark konia.Potem cofnęła się nieco, żeby mu się uważniej przyjrzeć, po prostu żeby się upewnić, iż wszystko jest w porządku.- Dlaczego nie użyłam mocniejszego sznura, Jondalarze? -Była zła na samą siebie.- Gdybym była ostrożniejsza, Whinney nie odeszłaby - Jej związek z kobyłą był bardzo bliski.Whinney była przyjaciółką, która z własnej woli robiła to, co Ayla chciała, i Ayla używała tylko lekkich pęt, żeby powstrzymać konia od zbyt dalekich wędrówek.Zawsze to było wystarczające.- To nie twoja wina, Aylo.To stado nie przyszło po Zawodnika.Chciało kobyły, nie ogiera.Whinney nie odeszłaby, gdyby jej konie nie zmusiły.- Ale wiedziałam, że są tu konie, i powinnam była wiedzieć, że przyjdą po Whinney.Teraz Whinney nie ma, a Wilk jest ranny- Ciężka rana?- Nie wiem.Zbyt go boli, kiedy dotykam, bym mogła porządnie go zbadać, ale myślę, że ma albo bardzo potłuczone, albo złamane żebro.Któryś z koni musiał go kopnąć.Dam mu coś przeciwbólowego i spróbuję zbadać rano.zanim pójdziemy szukać Whinney.- Nagle wyciągnęła ręce do mężczyzny.- Och, Jondalarze, a jeśli jej nie znajdziemy? A jeśli straciłam ją na zawsze?6- Patrz, Aylo.- Jondalar przyklęknął, żeby zbadać pokrytą odciskami końskich kopyt ziemię.- Całe stado musiało tu być zeszłej nocy.Trop jest świeży.Powiedziałem ci, że jak będzie jasno, to z łatwością znajdziemy ślady.Ayla popatrzyła na zdeptaną ziemię, a potem spojrzała na północny wschód, dokąd zdawały się kierować konie [ Pobierz całość w formacie PDF ]