[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Jedna z nich przekreślała wszystkie pięć pionowych, podczas gdy druga dochodziła jedynie do połowy ich szerokości.Obok znaku wyeksponowany był wyrzeźbiony w kamieniu jeleń.Jak dotąd Ayla widziała już wystarczającą ilość malunków, rysunków i rzeźb, aby samej móc ocenić, które są dobre, a które nie.W jej oczach jeleń nie został tak świetnie wykonany jak pozostałe, lecz zachowała tę uwagę jedynie dla siebie.To była osobista myśl.Nie tak dawno temu sam pomysł narysowania czegokolwiek przypominającego zwierzę na ścianie jaskini wydawał się jej nie do pomyślenia.Nawet częściowy rysunek kształtu, który sugerowałby zwierzę, był zdumiewający i przejmujący.W tym przypadku, zwłaszcza dzięki kształtowi rogów, wiedziała, że to renifer.- Orientujesz się, czyje to dzieło? - spytała Ayla.- Nie ma o tym wzmianki w Starszych Legendach lub Historiach, poza ogólnymi wspomnieniami, które mogą dotyczyć niemal wszystkich rysunków w jaskiniach, ale w niektórych opowieściach istnieją wskazówki, dotyczące naszej Jaskini.Wskazują, że mogła to być jedna z siedzib starożytnej Zachodniej Rubieży, być może jednego z założycieli -ciągnęła Shevola.- Lubię myśleć, że zrobili je Przodkowie.Gdy kontynuowały marsz w głąb jaskini, trudności zelżały jedynie nieznacznie.Podłoga wciąż była bardzo nierówna, a ze ścian wystawały kawałki skał, ale w końcu po około pięćdziesięciu stopach przemieszczania się w wąskim korytarzu Shevola ponownie się zatrzymała.Po lewej stronie korytarza widniało wąskie pomieszczenie, a z sufitu zwieszał się fragment skały, na którym znajdowała się płaszczyzna z paroma wyrzeźbionymi figurami, odchylonymi o około czterdzieści pięć stopni od poziomu.Była to główna kompozycja jaskini, składająca się z dziewięciu rzeźbionych zwierząt, widniejących na ograniczonej kamiennej powierzchni, może trzydzieści na czterdzieści pięć cali.I w tym przypadku glina na ścianie stanowiła część rzeźby.Pierwszy obraz po lewej był jedynie częściowo wyrzeźbiony w glinie.Reszta została wyżłobiona w kamieniu, prawdopodobnie kamiennym rylcem.Ayla zauważyła, że na fresku widniała gruba przezroczysta powłoka wapienna, co wskazywało, że był on już stary.Wyobrażenie zostało częściowo zabarwione naturalnym pigmentem dwutlenku manganu.Powierzchnia była niezwykle delikatna: niewielka część węglanowego materiału złuszczyła się, a inna wyglądała, jakby miała wkrótce oddzielić się od reszty skały.Centralny temat, który zdominował fresk, obejmował wspaniałego renifera o wzniesionej głowie i skierowanych ku tyłowi rogach.Zawierał starannie odwzorowane szczegóły, takie jak pojedyncze oko, linię warg i nozdrze.Bok został odwzorowany dziewięcioma biegnącymi wzdłuż grzbietu kubeczkowymi wgłębieniami.Za zwierzęciem, skierowane tyłem do poprzedniego, widniało kolejne zwierzę, zarysowane jedynie częściowo.Był to prawdopodobnie jeleń, może koń, z kolejną linią rzeźbionych dziur, biegnących wzdłuż ciała.Z daleka po prawej widniał lew, a między nimi znajdował się szereg zwierząt, łącznie z końmi i górską kozą.Pod podbródkiem środkowej postaci, przedłużając tę samą linię, którą był nakreślony kark renifera, wyrzeźbiono głowę konia.W dolnej części panelu, pod główną postacią, znajdowała się rzeźba kolejnego konia.Ayla zastosowała liczące słowa i naliczyła w sumie dziewięć w pełni lub częściowo zarysowanych zwierząt.- To tutaj musiałyśmy dojść - powiedziała Shevola.- Jeśli pójdziemy dalej prosto, korytarz się skończy.Istnieje kolejny bardzo wąski po lewej, ale jest tam tylko niewielka komnata.Powinnyśmy wracać.- Czy przeprowadzacie tu ceremonie lub rytuały? - spytała Ayla, głaszcząc Wilka po łbie.- Rytuałem było wykonanie tych rysunków - odparła młoda akolitka.- Możliwe, że osoba, która tu przybyła, odbywała rytualną Podróż.Sama nie wiem.Może to była zelandoni.Ktokolwiek to był, czuł potrzebę sięgnięcia do Świata Duchów i Wielkiej Matki Ziemi.Istnieją inne święte jaskinie, przeznaczone dla ludzi, aby mogli odwiedzać je i przeprowadzać w nich rytuały, ale ja uważam, że te malunki zostały wykonane podczas osobistej Podróży.Wgłębi duszy próbuję wyobrazić sobie tę osobę, kiedy się tutaj pojawiam w samotności.- Uważam, że będziesz bardzo dobrą zelandoni - stwierdziła Ayla.- Już teraz jesteś taka mądra.Pragnęłam poczuć to miejsce i twórcę tych dzieł.Sądzę, że podążę za twoją radą i pomedytuję nad tymi wizerunkami.Ofiaruję osobiste myśli Doni.Chciałabym zrobić coś więcej, wiesz? Chciałabym sięgnąć do duchowego świata.Czy kiedykolwiek dotykałaś ścian?- Nie, ale jeśli chcesz, proszę.- Potrzymasz mi pochodnię?Shevola najlepiej jak potrafiła, starała się oświetlać ciasną jaskinię.Ayla wyciągnęła obydwie ręce i umieściła dłonie na ścianie, tuż obok malunków i rzeźb.Pod jedną ręką wyczuła mokrą glinę, a pod drugą szorstką powierzchnię wapienia.Zamknęła oczy.Najpierw poczuła mrowienie płynące od gliniastej powierzchni, a potem z kamiennej ściany wydawało się płynąć intensywne wrażenie.Nie była pewna, czy jest prawdziwe, czy też je sobie wymyśliła.Na chwilę wróciła myślami do ludzi Klanu i swojej podróży na miejsce Spotkania Klanu.Wymagano, aby sporządziła specjalny napój dla mog-urów.Iza objaśniła jej proces przygotowywania go.Musiała przeżuć twarde suche korzenie, następnie wypluć miazgę do wody w specjalnej misce, a później wymieszać ją palcem.Nie mogła przełknąć ani odrobiny, a co za tym idzie, poczuć jego działania.Gdy Creb spróbował go, musiał uznać, że jest zbyt mocny, i dał mog-urom mniej do wypicia.Kiedy po spożyciu napoju dla kobiet odnalazła miskę z resztkami mlecznobiałego płynu, Iza powiedziała, że nie wolno go marnować.Wypiła go więc, a następnie podążając za światłem lamp i pochodni, dotarła w końcu na miejsce szczególnego spotkania mog-urów.Pozostali nie zdawali sobie sprawy z jej obecności, ale Wielki Mog-ur, jej Creb, wiedział.Nigdy nie rozumiała myśli i wizji, które wypełniły tej nocy jej głowę.Później do niej wracały.Podobnie czuła się teraz.Oderwała dłonie od ściany jaskini.Drżała.Obydwie kobiety w ciszy wracały po swoich śladach, zatrzymując się znowu, aby popodziwiać renifera i towarzyszące mu znaki.Ayla dostrzegła parę zakrzywionych linii, których nie wyłapała za pierwszym razem.Przeszły obok niestabilnej kupy gruzu, aż dotarły do bardzo trudnego korytarza.Tym razem Wilk podążył pierwszy.Pochodnia ledwie się paliła.Obie kobiety miały nadzieję, że nie ogarnie ich nieprzenikniona ciemność.Musiały się pospieszyć.Wreszcie Ayla dostrzegała światło dochodzące z otworu wejściowego.Poczuła, że ma pełne piersi.Nie sądziła, że ich wędrówka tak długo potrwa, ale wiedziała, że Jonayla musi zostać nakarmiona albo wkrótce zrobi się głodna.Pospieszyły do kamieni, gdzie wcześniej zostawiły plecaki.Napiły się.Następnie Ayla wydobyła miseczkę przeznaczoną dla Wilka.Nalała nieco wody, a następnie sama zaczerpnęła jeszcze łyk z bukłaka.Gdy chwilę odpoczęli, opuścili jaskinię.Ruszyli do miejsca zwanego Obozem Letnim Trzech Skał, Zachodnią Rubieżą Dwudziestej Dziewiątej Jaskini Zelandonii.16- Oto Skała Zwierciadlana - oświadczył Jondalar.Planujesz zatrzymać się w Południowej Rubieży Dwudziestej Dziewiątej Jaskini, zelandoni?Nieliczna procesja ludzi, koni i wilka zatrzymała się przy Rzece i popatrzyła na wspaniały klif wapienny, podzielony na pięć, a w niektórych miejscach na sześć poziomów.Jak na większości klifowych ścian w okolicy, pokazywały się na nich naturalnie występujące czarne pionowe pasma manganu, nadające ścianie szczególny wygląd.Zauważyli obserwujących ich ludzi [ Pobierz całość w formacie PDF ]