[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.No, może nie licząc drogówki.Tym razem roześmiała się cała sala.Weathers i Denison niewiele rozmawiali, odkąd doktorowi udało się szantażem zmusić Olivię, żeby zeznawała przeciwko Nickowi.Wpadli na siebie przed salą sądową w dniu, kiedy przysięgli udali się na naradę.– Zamierzam skoczyć na szybkie piwko na drugą stronę ulicy, może też miałbyś ochotę – powiedział od niechcenia Weathers.Denison przemyślał propozycję.– Okay.Z piwka zrobiły się cztery piwa, a potem curry w Soho.– To co, myślisz, że go dopadliśmy? – zapytał Weathers.Odsunął talerz z ryżem i jaskrawoczerwonym kurczakiem i napił się piwa.Denison pokiwał głową.– Chyba tak.Przysięgli numer cztery i osiem mogą być trochę łagodniejsi, ale większość jest gotowa uznać go za winnego.– Myślałem, że serce mi wysiądzie, kiedy Olivia nagle skamieniała na miejscu dla świadka – przyznał Weathers.– Cholerny Hardcastle robił do niej słodkie oczy.Bałem się, że dziewczyna wymięknie.Jeszcze cię o to nie pytałem… jak zdołałeś namówić ją do zeznawania?Denison niespokojnie poruszył się na krześle, nie mógł przyznać Weathersowi, że pokazał Olivii zdjęcia z miejsca zbrodni.Nie powinien ich nikomu ujawniać, szczególnie osobie oskarżonej.– Udało mi się przekonać dziewczynę, że Nick mordował nie dlatego, że wpadał w szał – zaczął kluczyć.– I że jego zachowania nie tłumaczą żadne szlachetne pobudki, na przykład miłość.– To chyba najbardziej romantyczne słowa, jakie od ciebie usłyszałem – powiedział Weathers z uśmiechem.Denison podniósł szklankę.– Za powstrzymanie seryjnego mordercy, zanim dotarł do magicznej liczby pięć – wzniósł toast.– I za twoją książkę: bestseller albo gniot.– Weathers stuknął się szklanką z przyjacielem.– Nie sądziłem, że coś o tym wiesz – odparł Denison trochę zawstydzony.– Chyba twój kolega w Coldhill mi powiedział.Jak zamierzasz ominąć kwestię tajemnicy lekarskiej?– To bardzo proste, nie wolno podawać szczegółów spraw, które są w toku, i trzeba zmieniać nazwiska pacjentów, opisując ich sesje psychiatryczne.– Denison wgryzał się w peshwari naan.– Przedstawisz ten przypadek?Denison spojrzał na niego znad chleba.– Szczerze mówiąc, właśnie tym fragmentem zainteresowani są wydawcy.To oni do mnie przyszli, a nie na odwrót.Przypadek Rzeźnika z Cambridge będzie w pierwszym rozdziale.– Opiszesz sesje z Olivią?– Nie wszystko.Zawiódłbym jej zaufanie, gdybym wspomniał o molestowaniu seksualnym.W tej materii muszę poruszać się ostrożnie.– A jeśli Nick nie zostanie uznany za winnego? Też będziesz mógł opublikować książkę?Denison się zastanowił.– Paul Britton wydał książkę o Rachel Nickell, a sędzia oddalił oskarżenie, więc myślę, że tak.– Trzymasz kciuki, co?Nagle spojrzeli na siebie bardzo poważnie.– Trzymam kciuki – przyznał Denison.Przysięgli wrócili z werdyktem po piętnastogodzinnych obradach.– Proszę przewodniczącego ławy przysięgłych o powstanie – powiedział urzędnik sądowy.– Panie przewodniczący, proszę odpowiedzieć na moje pierwsze pytanie „tak” lub „nie”.Czy przysięgli uzgodnili werdykt jednogłośnie we wszystkich punktach?– Tak.– Czy odnośnie do punktu pierwszego członkowie ławy przysięgłych uznali, że oskarżony Nicholas Hardcastle jest winny morderstwa czy niewinny?– Winny – powiedział przewodniczący.Nick zbladł.Nawet włosy i oczy jakby przybrały kolor popiołu i zmatowiały.– Czy odnośnie do punktu drugiego członkowie ławy przysięgłych uznali, że Nicholas Hardcastle jest winny morderstwa czy niewinny?– Winny.– Tak! – szepnęła najlepsza przyjaciółka Elizy.Mama Nicka osunęła się na męża.Pan Hardcastle mocno objął żonę, patrząc załzawionymi oczami na syna.Żałował, że nie może obronić Nicka przed ludźmi, którzy zaraz go stąd zabiorą.– Czy odnośnie do punktu trzeciego członkowie ławy przysięgłych uznali, że Nicholas Hardcastle jest winny morderstwa czy niewinny?– Winny.– Werdykt podjęto jednomyślnie?– Tak.Claudette Okeweno i Julia Montgomery uśmiechnęły się do siebie i uściskały mocno.Łzy strumieniami spływały po ich twarzach.Godfrey, który przez Internet sprawdzał uaktualniane co minutę informacje BBC, przejrzał je po raz setny w ciągu godziny i wreszcie zobaczył to, na co czekał.– Tak! – Walnął pięścią w biurko.Przesłał wiadomość do Sinead; ta puściła ją dalej do Roba McNortona, który już dostał e-mail od Lea.Denison nie miał wątpliwości, że kiedyś, w latach pięćdziesiątych, sędzia nałożyłby w tym momencie kwadratowy kawałek czarnego materiału na perukę, przygotowując się do wydania wyroku śmierci.Nick kurczył się coraz bardziej pod spojrzeniem starszego mężczyzny.– Nicholasie Hardcastle, wstań.Uznano cię za winnego zamordowania Amandy Montgomery, Elizy Fitzstanley i June Okeweno.To najbardziej barbarzyńskie zbrodnie, z jakimi kiedykolwiek się zetknąłem jako przewodniczący ławy sędziowskiej.Te trzy osoby były młode, inteligentne i piękne.Na pewno stałyby się szczęśliwymi, dojrzałymi kobietami, gdybyś nie pozbawił ich życia.Nie mam wyboru, muszę ukarać cię z całą surowością prawa: za popełnienie tych trzech zbrodni odbędziesz karę dożywotniego więzienia.Głęboko żałuję, że nie mogę cię ukarać surowiej.Radzę ludziom, którzy w przyszłości będą rozważać twoje zwolnienie warunkowe, żeby przypomnieli sobie twarze Amandy, Elizy i June i zadecydowali w swej mądrości, że nie mogą zaryzykować i wypuścić cię na wolność.– Skinął ręką na strażników.– Zabrać skazanego na dół.Po dwudziestu minutach informacja już dotarła do więźniarek w Holloway.Laticia pobiegła do sali telewizyjnej, gdzie Olivia oglądała program dla dzieci w poobijanym odbiorniku.– Winny, Olivio! – krzyczała, potrząsając koleżanką.– Wpadł na jakieś sto lat!Olivia spojrzała na rozpromienioną twarz Laticii i skinęła głową.– Ciesz się – powiedziała Laticia.– Już nie zrobi ci krzywdy.Nie musisz być nieszczęśliwa z tego powodu.– Nie jestem nieszczęśliwa – mruknęła Olivia.– Słowo.– No to się uśmiechnij.Olivia się uśmiechnęła.– Boże, ależ to ponure miejsce – powiedział Denison podczas swojej siódmej wizyty w Holloway.Olivia wzruszyła ramionami i posłała mu słaby uśmiech.– Mogło być gorzej.– Jak to? – zapytał.– Mogłabym trafić do tajskiego więzienia – odparła.– Albo tureckiego.Oglądałam je w Midnight Express.Tu nie jest tak źle.– Zmieniło się, odkąd przestałaś już być aresztantką?Pokręciła głową.– Nie bardzo.Mam mniej przywilejów, ale mogę oglądać telewizję.– I tak musi ci być ciężko.Siedzisz razem z morderczyniami i handlarkami narkotyków, kiedy cała twoja zbrodnia to próba chronienia mężczyzny, którego kochałaś.Zmarszczyła brwi.– Niech pan nie idealizuje.Kiedy na sesjach mówiłam, że jestem winna, Nick mógł jeszcze kogoś zabić.Codziennie dziękuję Bogu, że tego nie zrobił.Zasługuję na to, żeby tu być.Czasem myślę, że powinnam dostać wyższy wyrok.Nie, proszę nie zaprzeczać.Miałam szczęście, oboje o tym wiemy.Przez dłuższy czas milczeli.Wreszcie Denison zaczął szperać w swojej teczce i wyjął karton papierosów.– No, to mi pozwoli przetrwać do zwolnienia warunkowego – stwierdziła Olivia z uśmiechem.– Ale musi pan to zostawić w biurze przepustek; oni mi przekażą.Dziękuję.– Nie wiem, czy nie zaczęłaś więcej palić, ale według moich obliczeń powinny wystarczyć na miesiąc.Nie pozwoliliby mi przynieść więcej [ Pobierz całość w formacie PDF ]