[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Wzruszyła ramionami, wiedząc, że łatwiej mu będzie zrozumieć ten gest, niż usłyszeć słowa.- Szukaj swoich przyjaciół - wrzasnął.Skinęła głową, a on ruszył w kierunku wysokiej kobiety o mięsistych wargach i bordowych włosach.Gdy podszedł, kobieta przestała tańczyć i zaczęła na niego wrzeszczeć, wymachując dziko ramionami.Potem odwróciła się, jakby chciała uciec, a on schwycił ją za ramię.Kaye zostawiła ich, szarpiących się, i przedzierała się przez tłum.Jeśli był tam tylko jeden skrzat i Roiben właśnie go znalazł, być może nie było się czym denerwować.Wydawało się niemożliwe, aby w takim ścisku mogło czyhać jakieś niebezpieczeństwo nie z tego świata.Kaye poczuła, że ogarnia ją błogi spokój.Kenny tańczył na molo razem z Fatimą i Janet.Fatima miała trzy różne warstwy długich spódnic, chustę na głowie i swoje wielkie kolczyki.Wyglądała jak Cyganka albo pirat.Janet była cała w czerni, a na twarzy narysowała sobie czarną kredką wąsy, które Kaye kojarzyły się bardziej z myszą niż z kotem.Wzięła głęboki oddech.- Cześć.Fatima uniosła brwi, a Kenny gapił się na nią, jakby w ogóle nie spowijał jej czar iluzyjny.- Cześć - powiedziała Janet.Kaye po raz kolejny zadała sobie pytanie, dlaczego Janet ją zaprosiła.Czy chciała dać Kenny’emu nauczkę? Biorąc pod uwagę fakt, iż na jej widok zbladł jak ściana, Kaye doszła do wniosku, że strategia jest skuteczna.Kolebała się w rytm muzyki.Wokół było tak mało miejsca, że nie dało się ruszać rękoma, jeśli nie trzymało się ich nad głową.- Idę po wodę - zawołał Kenny i ruszył w stronę wejścia do budynku.- Zaraz wracam - rzekła Kaye do Janet.Ta próbowała coś do niej mówić, ale Kaye odwróciła się i podążyła za Kennym.Czekał w kolejce do ubikacji.- Przepraszam.Nie odpowiedział.Patrzył na nią zwężonymi oczyma.Zaczerpnęła tchu.Miała na głowie tyle problemów, że nagle doszła do wniosku, iż nie ma Kenny’emu nic do powiedzenia ani nie chce nic od niego usłyszeć.Wystarczyła jej świadomość, że nic mu nie jest i że ma całkowicie przytomny wzrok, co oznaczało, iż czar na dobre go opuścił.- Będę na zewnątrz - powiedziała, czując się głupio na myśl, że na próżno przedzierała się za nim przez cały klub.Tanecznym krokiem wracała do miejsca, w którym zostawiła Janet i Fatimę.Nagle zmieniła się muzyka.Rytm nadal był rwany, transowy, ale w tle pojawiły się nietypowe instrumenty, dziwne wysokie dźwięki i szepty.Tańcz! Ciało Kaye poddało się bez zastanowienia, rzucając się w gęsty wir innych ciał.Wszyscy tańczyli.Ludzie odbijali się od siebie, wymachując rękoma w powietrzu i poruszając głowami do rytmu.Nikt nie siedział pod ścianą.Nikt nie stal w kolejce ani nie palii nad wodą.Wszyscy tańczyli - gęsto upakowane, pijane dźwiękiem spocone ciała tłoczyły się na parkiecie.Początkowo był to łagodny przymus, któremu Kaye łatwo się poddawała.Potem zaczęła dostrzegać obecność skrzatów.Pierwszym był piegowaty osobnik z płomiennorudymi włosami ułożonymi w wielki lok w stylu Doktora Seussa.Tańczył wraz z innymi, ale zauważył na sobie wzrok Kaye i mrugnął.Rozglądając się pospiesznie po sali, Kaye zauważyła kolejnych: skrzydlate chochliki z maleńkimi srebrnymi krążkami w uszach, gobliny wielkości psa, pijące wodę przy barze, zielonoskórego pixie z niebieską świecącą pałeczką w ustach.Byli też inni: tu i ówdzie dał się zauważyć błysk łusek, wabiący tancerzy do pustych łazienek i na zewnątrz, na molo.Obok Janet tańczyła niepokojąco znajoma postać ciemnoskórego chłopca.Kaye zaczęła brutalnie przepychać się przez tłum, odpychając ludzi łokciami, tylko po to, by zobaczyć, jak Janet uśmiecha się do kelpiego i pozwala mu poprowadzić się na skraj mola.- Janet! - wrzasnęła Kaye, przepychając się ku nim.Gdy jednak dotarta na miejsce, zobaczyła tylko znikające pod wodą rude loki.Przez chwile gapiła się na nie, po czym, zrozpaczona, skoczyła w fale.Lodowata czarna woda zamknęła się nad jej głową.Szok termiczny wywołał skurcz mięśni.Kaye zanurzyła się, po czym wypłynęła na powierzchnię, szczękając zębami i plując słoną wodą.Wymachując rękami, zdołała wreszcie pochwycić kosmyki włosów i rozpaczliwie, brutalnie pociągnąć, odruchowo młócąc nogami wodę.W ręce jednak pozostał jej tylko pęk splątanych rudych włosów.- Janet! - wrzasnęła.Wielka fala pchnęła ją na filary mola.Kaye wzięła głęboki oddech i zanurkowała.Pod wodą otworzyła oczy i macała wokół rękoma, rozglądając się za rudymi włosami.Wynurzyła się ponownie, kaszląc i plując wodą.Pod powierzchnią było zbyt ciemno, by cokolwiek zobaczyć, a i ręce na nic nie natrafiły.- Janet! - wrzasnęła dziko, uderzając dłonią o taflę i rozpryskując wokół wodę.Wymachiwała szaleńczo nogami, wściekła na Janet, na siebie, a przede wszystkim na zimne, czarne, nieczułe morze, które połknęło jej przyjaciółkę.Potem, niczym imponujący pomnik, z wody wynurzył się kelpie we własnej osobie, z rozszerzonymi nozdrzami, z których wydobywały się obłoki gorącego powietrza.- Gdzie Janet? - zawołała Kaye.- O nie, teraz ty znajdujesz się w moim żywiole.Żadnych żądań.- W takim razie może zawrzemy układ? Wypuść ją, proszę.- Trudno było mówić ze szczękającymi zębami.Ciało Kaye bardzo powoli przyzwyczajało się do temperatury oceanu, tracąc czucie [ Pobierz całość w formacie PDF ]