[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.- Uu.- mruknął Cullen.- Skąd nagle u ciebie taki instynkt terytorialny? Sądzisz, że pomoże zdobyć twojemu ojcu stołek prezesa?- A kto zrównał was przed chwilą z ziemią? - zadrwił.- To była tylko zabawa - zwróciła im uwagę Erika.- A wy jesteście rodziną.- Jasne, i uwielbiamy wygrywać.- Na każdym polu - dodał Gannon, wyciągając dłoń do wuja, który przechodził pod siatką.- Czeka nas jeszcze prawie rok zaciętej rywalizacji - przypomniał Daniel.- Jedenaście miesięcy i dwa i pół tygodnia - poprawił Gannon.- Ale kto by liczył?Wuj i Cullen roześmieli się.- Nie mogę iść z wami na piwo.Mam już inne plany - oznajmił kuzyn.- Ja również - rzucił Tag.- W takim razie mam doskonały pretekst, żeby natychmiast wskoczyć do ciepłej wanny i postarać się zapomnieć o tym, jak bolą mnie kolana.Do zobaczenia.Cieszę się ze spotkania z tobą, Eriko.Gannon podniósł ręcznik i wytarł nim twarz.- Co powiesz na szybki prysznic, a potem obiad? Chciałbym ci podziękować za udział w meczu.- Czy chcesz przez to powiedzieć, że dziękujesz mi za ocalenie wam tyłka?Elliott pokręcił głową i rzucił w nią ręcznikiem, celowo nie trafiając.- Przenigdy, ale chętnie postawię ci obiad.- To nie najlepszy pomysł.- Dlaczego? - spytał zdziwiony.- Historia się powtarza i takie tam - odparła, wzruszając ramionami.- Przecież nie zapraszam cię do łóżka.Poza tym chcesz mieć moje dziecko.- Chwileczkę.- Podniosła dłoń do góry.- Chcę mieć swoje dziecko.Ty masz dać tylko nasienie.- Skoro zależy ci na moim materiale genetycznym, musisz coś we mnie lubić.- Niestety - westchnęła.- Muszę iść.- Zaczekaj.Mówiłaś, że jestem twoim dłużnikiem.- Tak.Jeszcze jeden powód, żebyś został dawcą nasienia.Do zobaczenia w poniedziałekWidząc, jak odchodzi, poczuł w głębi duszy złość i coś jeszcze.Po chwili dotarło do niego co.Pragnął jej.Budziła w nim pożądanie, chęć zdobywania i posiadania.Doprowadzała go do szaleństwa.Powinien jednak zapanować nad zmysłami.Ponieważ ostatnio rzadko się widywali, wydawało mu się, że przestało między nimi iskrzyć.Częstsze spotkania przypomniały mu, co ich kiedyś łączyło, jaki żar i namiętność.Uświadomiły mu, jak bardzo jej pragnął i co stracił.Erika miała rację, historia lubi się powtarzać.Jego dziadek wbił mu do głowy, że powinien być wzorem dla przyszłych pokoleń Elliottów.W końcu nie był już napalonym nastolatkiem.Raz już potrafił zapanować nad namiętnością do Eriki.Po prostu musiał jak zawsze rzucić się w wir pracy.Erika w ostatniej chwili umówiła się na obiad z Jessica i Paulą.Spotkały się w restauracji serwującej owoce morza.Paula natychmiast poinformowała kierownika sali, że jej przyjaciółka jest dziennikarką z Pulsu, dzięki czemu zaraz znalazł się dla nich doskonały stolik, a drinki zostały podane w rekordowym czasie.- Przesadziłaś.- Erika zwróciła uwagę przyjaciółce, sącząc powolutku koktajl i obiecując sobie w duszy, że to będzie jej pierwszy, a zarazem ostatni tego wieczoru.- Na pewno pomyślał sobie, że wystawię mu dobrą recenzję w jednym z naszych czasopism.- Kto wie.Wystarczy, że wspomnisz o tym miejscu odpowiedniej osobie i tak dalej.- powiedziała Paula, przeglądając menu.- Sobotni wieczór i żadna z nas nie jest na randce.Smutne.- Mów za siebie.Mój chłopak pracuje.- Ach, ten lekarz od stóp.Właśnie, jak się miewa nasz Bill?- Pediatra - poprawiła Jessica, śmiejąc się.- Świetnie.Mam dla was niespodziankę.Znalazłam dawcę nasienia dla Eriki!- Co?! - Erika zakrztusiła się.- WPS! Do tego inteligentny i ma poczucie humoru - oświadczyła śpiewnie.Paula uśmiała się z zaszyfrowanej wypowiedzi przyjaciółki.WPS oznaczało: wysoki, przystojny, szatyn.- Opowiesz nam o nim, jak zamówimy - zaproponowała, widząc zbliżającego się kelnera.- Umieram z głodu.- Ja też.Grałam przed południem w siatkówkę i spaliłam chyba ze sto tysięcy kalorii - dodała Erika.Zaczęła się zastanawiać, czy powinna powiedzieć przyjaciółkom, że znalazła już swojego WPS-a.- Dużo potu i wysiłku.Warto było?- W pewnym sensie sprawa służbowa - odparła Erika, wyrzucając sobie w myślach, że była zbyt surowa, odrzucając zaproszenie Gannona na obiad.- Czasami żałuję, że nie jestem facetem - mruknęła.- Co proszę?- Nie, nic.Wezmę krewetkowy przysmak - zwróciła się do kelnera.- Wolałabyś być mężczyzną? - zdziwiła się Jessica.- Tak jak oni chciałabym potrafić odciąć się na życzenie od uczuć i emocji - wyjaśniła.- Ja też - powiedziała Paula.- Właśnie - odrzekła Erika.- Może jak poznasz faceta, którego dla ciebie znalazłam, będziesz się chciała zaangażować.- Skąd go wytrzasnęłaś?- Jest kolegą Billa.- Następny lekarz od stóp? Na pewno jest fetyszystą.- Daj spokój.Bill nie ma obsesji na punkcie stóp.Nazywa się Gerald.Opowiedziałam mu o tobie.- Co dokładnie? - spytała w panice Erika.- Że jesteś bystra i wspaniała i że powinien do ciebie zadzwonić.- Dałaś mu mój numer? Powiedziałaś mu, że chcę mieć jego nasienie?- Nie, bo pomyślałam, że może ci się spodobać i zapragniesz również jego.W pierwszym odruchu Erika chciała grzecznie podziękować i odmówić.Mogłoby to skomplikować jej układ z Gannonem.Miał zostać ojcem jej dziecka.Zgodził się.Musieli jeszcze tylko podpisać umowę.A jeśli istniał mężczyzna, który pozwoliłby jej o nim zapomnieć? Lub przynajmniej wyleczyć się z uczuć do niego? Nie powinna odrzucać takiej możliwości bez sprawdzenia.- W ostateczności, jeśli ci się nie spodoba, załatwi ci profesjonalny pedicure.- Paula roześmiała się.W poniedziałek Erika postanowiła zrezygnować z lunchu i poszła do nowego gabinetu w Pulsie.Nadal miała mieszane uczucia co do tego, czy rozsądnie postąpiła, odchodząc z wygodnej posady w Domu i Stylu.Świat Pulsu był surowy, męski.Przenosząc się, zabrała ze sobą książki poświęcone tematyce biznesowej.Zrezygnowała z bólem serca ze słoiczka z MM’s-ami, a saszetki z pitną czekoladą ukryła w szufladzie.Nie potrafiła się jednak rozstać z zegarem w kształcie żaby i małą lampką od Tiffanyego [ Pobierz całość w formacie PDF ]