[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Jest połączony serwomotorami z robotem, który niczym węgorz pływa, koziołkuje i nurkuje w ryczącej rzece protonów.Jego ciało spoczywa trzysta metrów dalej, bezpieczne za warstwami skały, ale węgorz należy do niego, węgorz jest nim.Dygocze, szamoce się i skręca, śmigając przez gładkie pasma magnetycznych równin.Nigel odbiera to jak pływanie.Prąd owiewa go i Nigel czuje jego kłujący oddech - jesienne liście, które płoną.W oślepiającym pomarańczowym blasku pikuje, czując, jak rośnie jego władza nad serworobotem, gdy w pełni zaczyna odbierać rejestrowane przez niego wrażenia.Błyszcząca maszyna jest otulona kokonem pętli pól magentycznych, które odpychają protony i zmuszają je do wirującego, szaleńczego gawota.Dzięki temu ciężkie cząstki nie chrzęszczą i nie migoczą na gładkim pancerzu.Nigel napina skórę, giętką i silną, i prześlizguje się przez magnetyczną turbulencję.Czuje, jak magnetyczne linie siły naprężają się niczym gumowe pasy.Przechyla się i przyspiesza.Wokół tańczą strumienie protonów.Protony zderzają się z sobą, ale nie reagują.Odpychanie elektrostatyczne między nimi jest zbyt duże, dlatego plazma nie może zainicjować fuzji.Zbicie nagich protonów przypomina próbę zapalenia wilgotnego drewna.Trzeba czegoś więcej, inaczej gardziel statku przestanie zbierać proste atomy wodoru, przestanie krzesać z nich energię.Tam.W wyjącej nawałnicy Nigel widzi błękitne cętki, które są kluczem, katalizatorem: jądra atomów węgla, krążące jak mewy w górnym prądzie.Lampy fosforowe błyszczą, znacząc jego drogę.Zanurzony w płynnym niebieskobiałym blasku, płynie przez mroczną burzę, syntezy jonów.Obserwuje pióropusze jąder węgla, które uderzają w roje protonów i parzą się z nimi, tworząc cięższe jądra azotu.Prąd kotłuje się z rykiem przy powłoce Nigela, który za pośrednictwem sensorów widzi, czuje i smakuje kluchowaty, leniwy azot.Azot wyszukuje sobie wolny proton i z mięsistym mlaśnięciem reakcji termonuklearnej przykleja się do niego.Nowo skojarzona para tańczy jak krople deszczu - spada - stapia się - nabrzmiewa w nowe jądro, jeszcze cięższe: tlen.Ale zielone rozbłyski tlenu są niestabilne, kruche twory rozszczepiają się natychmiast.Strumienie nowych cząsteczek tryskają w otaczający żar - neutrina, czerwonawe fotony światła i wolniejsze, ciemniejsze potomstwo tego mariażu: nabrzmiała, ciemnozłota chmura.Kolebiący się, cięższy izotop azotu.Proces trwa dalej.Każde jądro wchodzi w milionowe kolizje z innymi w tym wirze rozżarzonych płatków śniegu.I wszystko to w przeciągu jednego uderzenia serca.Płatki płyną wzdłuż linii poła magnetycznego.Promienie gamma migoczą i trzeszczą wśród błąkających się pyłków jak kapryśne świetliki.Nuklearny ogień oświetla długi ryczący korytarz, który jest głównym napędem statku.Nigel płynie, rozgrzane do białości iskry łamią się nad nim jak piana.Przed sobą widzi fioletowe punkciki azotu i słyszy, jak z trzaskiem rozpadają się na węgiel i cząstkę alfa.I tak na koniec długa kaskada daje węgiel, który ją katalizuje, węgiel, który znów zacznie swoje życie w świszczącej śnieżycy protonów nadciągających z gardzieli statku.Z pomocą węgla atom międzygwiezdnego wodoru rozbudowuje się od zwyczajnego protonu do cząstki alfa - stabilnej zbitki dwóch neutronów i dwóch protonów.Cząstka alfa jest ostatecznym celem.Ucieka z oślepiającej burzy, unosząc energię pozwalającą na zainicjowanie fuzji.Bogaty w rubin gaz międzygwiezdny jest teraz kojarzony - proton z protonem - z węglem jako swatem.Nigel czuje, jak targa nim narastające pole elektryczne.Porusza się, żeby strząsnąć nadmierny ładunek.Tutaj paradowanie w płaszczu elektronów może mieć fatalne następstwa.W górze strumienia leży zachłanna gardziel napędu czerpakowego, która zasysa przybywające protony, a pola elektryczne odzierają je z energii kinetycznej.Cząstki są spowalniane, zatrzymywane wewnątrz statku, a strumień ich energii kierowany jest do kondensatorów.Cyklon wyje za nim jak oszalały.Nigel skręca w kierunku ścian komory spalania [ Pobierz całość w formacie PDF ]