[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.- Imogeno - powiedział głosem niewyrażającym żadnych uczuć i zajął się drugą podwiązką.- Mam najszczersze chęci obchodzić się z tobą łagodnie, ale zachowujesz się tak, żeby mi to utrudnić.Nie jestem.Zawahał się, aż spojrzała na niego ze zdziwieniem.Nigdy nie widziała FitzRogera tak niepewnego kolejnego ruchu.Nie patrzył na nią, zdawał się całkowicie pochłonięty tym, co robią jego ręce.- Nie jestem tak dobrze obeznany z łagodnością i delikatnością, jak z surowością i wydostawaniem się z kupy łajna, które leżą głęboko w mojej naturze.- Wybacz mi, nie chciałam cię zranić.- Nie zraniłaś mnie.Ale uderzyłaś w strunę; na której tknięcie reaguję instynktownie.To bardzo niebezpieczne.Jeśli masz odrobinę rozsądku, nigdy, przenigdy nie poruszaj kwestii mojego uro dzenia i wychowania, kiedy przychodzi ci ochota ze mną wojować.- Ale ja nie chcę z tobą wojować! - zaprotestowała.- To dziwne, bo stale to czynisz.- Bo stale mnie do tego prowokujesz!- Nader łatwo cię sprowokować.- Tylko tobie!Wykonał błyskawiczny ruch.Nadgarstki Imoge-ny znalazły się w uścisku jednej dłoni, a włosy w drugiej.Jej nogi zablokował w kleszczowym uścisku ud.Znalazła się w potrzasku.Serce zaczęło jej bić mocno i krzyknęła ze strachu.- Zobacz choć, z czym masz do czynienia - powiedział spokojnie.Strach ją opuścił, kiedy zrozumiała, że nie ma zamiaru zrobić jej krzywdy.- Nigdy nie wątpiłam, że górujesz nade mną siłą fizyczną, FitzRogerze.- I pod każdym innym względem, Rudowłosa.Sprawiło jej to przykrość i szarpnęła się, lecz bez powodzenia.FitzRoger ścisnął ją mocniej, aż zabolało.Trzymana w ten sposób nie mogła nawet uciec wzrokiem od ogromnych zielonych oczu.Mogła tylko opuścić powieki.Lecz nie uczyniła tego.- Czymże zatem jestem? - spytała gorzko.- Twoją zabawką?- A kim chcesz być?Więził ją ciągle w niezwyciężonym uścisku, lecz spojrzał odrobinę cieplej, co dodało jej odwagi.- Chcę być ci równa - powiedziała i pomyślała zaraz, że FitzRoger zacznie się śmiać.Nie uczynił tego.- Pracuj nad tym.- Puścił ją i sięgnął po koszulę.Imogena drżała i rozcierała białe ślady na nad garstkach.Okazana jej siła doprowadzała ją niemal do rozpaczy.- Mam ćwiczyć walkę mieczem? - spytała cierpko.- Rozwijać mięśnie, jak ty?Wciągnął koszulę przez głowę i odwrócił się.- Obrałaś cel.Dąż do niego, jaką chcesz drogą.Byłem zaledwie ośmiomiesięcznym słabowitym wcześniakiem z nieprawego łoża.- Zawiązał tasiemki przy szyi i wciągnął tunikę.- To, o czym mówisz, nie jest wcale potrzebne.Jestem silniejszy od króla i w pojedynku na pewno bym go zabił.Czy z tego powodu mogę się mienić wyższym czy równym jemu? Nie.Wykonuję jego rozkazy.Będę walczył w jego imieniu.Imogena spojrzała na budzące respekt ciało innym wzrokiem.- Dla mnie też będziesz walczył? Podniósł brwi.- Myślałem, że to już uczyniłem.- No tak.- Imogena była zbita z tropu.- A czemu służysz królowi?- Pomógł mi wyczołgać się z kupy łajna, winien więc mu jestem wdzięczność.Liczę też, że mnie wynagrodzi.- A dlaczego służysz mnie? Spojrzał spod spuszczonych rzęs.- Może z tego samego powodu.Nagroda.Znów poczuła zagrożenie.- Rozumiem, że pomogłam ci wspiąć się wyżej, ale jaką jeszcze nagrodę masz na myśli, FitzRogerze?- Nie wątpię, że Skarb Carrisford ma coś do zaoferowania urodzonemu w tajnie bękartowi.Kiedy się odwrócił, wstrzymała oddech.Wyglądał dostojnie i onieśmielająco w czerni i złocie, a to, co mówił, zabrzmiało jak dworski dowcip.- Gdziekolwiek zacząłeś, lordzie FitzRoger, nie masz dziś powodu żałować.- Żal, to ostatnia rzecz, jaką chciałbym poczuć, Rudowłosa.- Z lekką ironią wskazał jej ubranie.- Czy nie zechcesz mi dorównać elegancją?- Nie mam szans.- Myśli Imogeny krążyły całkowicie wokół FitzRogera.Co rusz okazywał przez mgnienie coś, do czego tęskniło jej serce, po czym znów maska tkwiła mocno na jego twarzy, a ona nie wiedziała, czy to wyobraźnia piata jej figle, czy też FitzRoger dobrze strzeże swego skarbu.Dla odmiany on zaczął przeglądać stos przyniesionych przez Imogenę ubrań, czyniąc przy tym typowo męski nieład.Wybrał fiołkową suknię i złotą jedwabną tunikę, zostawioną głównie dla wspaniałości materii, z której je uszyto.- Włóż to.- Tunika jest na dole postrzępiona w taki sposób, że nie da się jej naprawić.Same frędzle.Rzucił jej ubranie.- Mimo to włóż.Zasłonisz to ozdobami [ Pobierz całość w formacie PDF ]