[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Ale wystarczało mu całkowicie, że jest w jednym pokoju ze swoimi żywymi rodzicami.O ironio, oboje byli dużo młodsi od niego.134Carroll Jonathan * Białe Jabłka- Jak się nazywa to miasteczko?- Recey.Na dźwięk tej nazwy Ettrich rozdziawił usta: wiedział już, gdzie jest, co się za moment wydarzy i- przede wszystkim - dlaczego tutaj przybył.Pokój ten stał się zalążkiem jednej z najsympatyczniejszych opowieści z życia jego rodziców.Dorastający Vincent kazał ją sobie ciągle powtarzać.Czasem słuchał wersji matki, a czasem ojca, ale żadne z nich się nią nie znudziło.Wtrzy lata po ślubie Ettrichowie dostali posadę nauczycieli w międzynarodowej szkole w Zurychu.Ponieważ nie byli wcześniej w Europie, przyjechali latem, przed rozpoczęciem roku szkolnego, wynajęli samochód i ruszyli na zwiedzanie nowego świata.Pewnego wieczoru, dotarłszy nad granicę francuskoszwajcarską, zatrzymali się w jednym z szarych francuskich miasteczek.Znużeni wielogodzinną jazdą poprosili, by wskazać im drogę do jedynej w Recey auberge, która z zewnątrz nie wyglądała zbyt zachęcająco.O tej porze jednak nie mieli wyboru; weszli tam, żeby wynająć pokój.Okazało się, że wnętrze rodzinnego hoteliku jest urocze.Szczególnie ujął ich widok z okna pokoju wychodzącego na obszerne błonia, na których pasły się owce.Również sala jadalna pochodziła jakby z innej, magicznej epoki.Z grubo ciosanych sufitowych belek zwieszały się serpentyny czosnku w odcieniu kości i czerwonej cebuli.W wysokim na sześć stóp kominku paliły siędrewniane kłody, roztaczając wokół sosnową woń i ogrzewając nierówne kamienne płyty pod nogami.Ruth zsunęła gumowe klapki i co chwilę przesuwała stopami po podłodze.Przy wejściu do restauracji powitał ich ogromny, przyjazny chart irlandzki, należący do właściciela oberży, i nie odstępował już na krok.Przez cały wieczór zjawiły się tam tylko dwie inne pary Zjadły prędko kolację i zostawiły Ettrichów samych, aby mogli sycić się baranim udźcem i świeżymi warzywami z hotelowego ogródka.Potem wypili zamówionego calvadosa w pękatych kieliszkach, bo po pierwsze na dworze się ochłodziło, a po drugie - był to calvados, ulubiony alkohol SaintExupery’ego.Stan Ettrich zostawił w pokoju plecak z tomikiem Wiatr, piasek i gwiazdy, z którego co wieczór czytał fragmenty Ruth, zanim udawali się na spoczynek.Jedno z okien jadalni było uchylone, dlatego usłyszeli, jak rozległ się grzmot i zaczęło padać.Wielkie, zacinające krople deszczu jeszcze bardziej wzmogły ich poczucie szczęścia, że znaleźli sięw tej oberży.Właściciel, zachwycony goszczącymi u niego pierwszy raz Amerykanami, nalegał, by na podwieczorek zamówili creme brulee.Żadne z nich nie próbowało wcześniej tego francuskiego specjału, który stał się odtąd ulubionym deserem Ruth.Tej nocy długo się kochali, a dziewięć miesięcy później urodził się Vincent.Byli pewni, że zostałwtedy poczęty.Kilka godzin później otrzymali magiczny znak potwierdzający ich przeczucie.Stan zbudził się około trzeciej nad ranem i podszedł do okna.Deszcz ustał, księżyc świeciłniesamowitym srebrzystoszarym blaskiem.Mimo późnej pory kształty rzeczy były jasno oświetlone.Stan chciał najpierw obudzić Ruth i pokazać jej tę srebrzystą poświatę, ale ostatecznie się rozmyślił.Widok był tak piękny, że wiedział, iż będzie chciał mu się przyglądać jak najdłużej.Wysunął cicho krzesło spod stołu i umieścił je koło zamkniętego okna.Usiadł na nim nagi, oparłłokcie o parapet i obserwował puste błonia odcinające się od smolistego nieba.Pomyślał o pasących się tam owcach, które oglądali.Raptem uzmysłowił sobie, że dorodny baran, którego spałaszowali na kolację, pochodził zapewne z tejże trzody.Wszystko jedno - wieczór ułożył sięidealnie, a teraz jeszcze to.Zastanawiał się, w jaki sposób opisze rano tę scenę Ruth.Uwielbiałsłowa i uwielbiał opowiadać żonie o tym, co widział, patrzeć na jej twarz, kiedy słuchała go z 135Carroll Jonathan * Białe Jabłkapełną uwagą.Kiedy dobierał w głowie słowa, na błonia wbiegły pies i jeleń.Był to chart irlandzki z restauracji.Jeleń był od niegotrochę wyższy.Ruth i Stan doszli później do wniosku, że jeleń musiał być bardzo młody i dlatego nie bał się bawić z niewiele mniejszym odeń psem.W ciągu lat Ettrichowie wypytywali znawców tematu, czy kiedykolwiek czytali lub słyszeli o tym, by pies i jeleń bawiły się razem; wszyscy zaprzeczyli.Zatem scena, której oboje byli świadkami, była absolutnie wyjątkowa.Oto, co się stało tamtej nocy na łące za oberżą, w której się zatrzymali: zwierzęta podskakiwały i zrywały się do biegu, robiły uniki i nagle zatrzymywały się z poślizgiem, niczym dwóch najlepszych kumpli na świecie.Przystawały na moment i znów wypryskiwały naprzód, uganiając się za sobą, grając w jakiegoś tajemniczego berka, by w końcu popędzić ile sił, jakby uciekały przed stadem wilków.Stan podszedł do łóżka i potrząsnął Ruth, żeby ją zbudzić.Miała twardy sen, z którego nie lubiła być bezceremonialnie wyrywana.Już miała mu to oświadczyć, kiedy zobaczyła zdumienie malujące się na jego twarzy i niecierpliwość, z jakąpokazał jej, by do niego dołączyła.Zwykle wstydliwa, natychmiast wstała z łóżka, nie okrywając się, i stanęła obok nagiego męża przy oknie.Vincent nieraz to sobie wyobrażał: dwoje młodych, nagich ludzi stojących w oknie i oglądających mistyczny taniec psa i jelenia na księżycowych błoniach [ Pobierz całość w formacie PDF ]