[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Wie­dział dokład­nie, cze­go szu­ka.Pierw­sze do­ku­men­ty, które przej­rzał, do­ty­czyły pier­wot­nej in­spek­cji tego te­re­nu prze­pro­wa­dzo­nej w połowie lat sie­dem­dzie­siątych dwu­dzie­ste­go wie­ku, były do nich dołączo­ne fo­to­gra­fie.Za­wie­rały również ra­por­ty na te­mat to­po­gra­fii tych oko­lic wraz z pli­kiem zdjęć uka­zujących, jak wyglądała do­li­na i sąsied­nie szczy­ty przed roz­poczęciem prac.To było od­kryw­cze.Pier­wot­na do­li­na była znacz­nie węższa i ciaśniej­sza, nie­omal jak wąwóz.Wzdłuż całej jej długości, głęboko w zbo­czach ko­tli­ny, trzy­dzieści metrów po­nad stru­mie­niem Si­lver Qu­een Cre­ek, roz­miesz­czo­ne były po­zo­stałości wiel­kie­go kom­plek­su prze­twa­rza­nia kru­szy­wa i wy­do­by­cia sre­bra z urob­ku, po­bu­do­wa­ne­go przez Staf­fordów w la­tach sie­dem­dzie­siątych dzie­więtna­ste­go wie­ku, sta­no­wiącego źródło całego ich bo­gac­twa.Pierw­szy bu­dy­nek, jaki tam po­sta­wio­no, mieścił pro­bier­nię, gdzie ba­da­no za­war­tość sre­bra w skałach, które wy­do­by­wa­no w ko­pal­ni.Po­tem po­ja­wiła się znacz­nie większa bu­dow­la – kon­cen­tra­tor – z trze­ma ol­brzy­mi­mi kru­szar­nia­mi o napędzie pa­ro­wym, gdzie potężne ka­fa­ry miażdżyły uro­bek i zagęszczały ilość sre­bra dzie­sięcio­krot­nie.A na ko­niec rzecz ja­sna stanęła huta.Wszyst­kie te działania po­zo­stawiały po so­bie ol­brzy­mie ilości po­gru­cho­ta­nych ka­mie­ni i były do­sko­na­le wi­docz­ne na pla­nach jako wiel­kie ster­ty i sto­sy żwiru, ka­mie­ni oraz kru­szy­wa.Od­pa­dy tych wszyst­kich ope­ra­cji za­wie­rały tok­sycz­ne mi­ne­rały i sub­stan­cje, które prze­siąkały do wód grun­to­wych.Ale ostat­nie po­zo­stałości – z huty – były na­prawdę zabójcze.Huta sre­bra w Ro­aring Fork wy­ko­rzy­sty­wała me­todę łącze­nia amal­ga­ma­to­we­go z Wa­shoe.Wstępnie prze­two­rzo­ne w niej i zagęszczo­ne kru­szy­wo było miażdżone na papkę, do której do­da­wa­no różne che­mi­ka­lia, w tym – do każdej jego tony – trzy­dzieści ki­lo­gramów rtęci.Rtęć roz­pusz­czała sre­bro, łącząc się z nim w for­mie amal­ga­ma­tu, a po­wstała w ten sposób ciężka pap­ka osia­dała na dnie ka­dzi, pod­czas gdy zbędne od­pa­dy zwy­czaj­nie z niej wy­le­wa­no.Sre­bro od­zy­ski­wa­no, pod­grze­wając amal­ga­mat w re­tor­tach, i tak też po­zby­wa­no się rtęci, którą po­zy­ski­wa­no później na nowo w wy­ni­ku skra­pla­nia.Pro­ces nie był efek­tyw­ny.Za każdym ra­zem tra­co­no około dwóch pro­cent użytej rtęci i mu­siała ona dokądś tra­fiać, a kon­kret­nie do od­padów z huty, które bez­ce­re­mo­nial­nie po­rzu­ca­no w do­li­nie.Pen­der­gast prze­pro­wa­dził szyb­kie ob­li­cze­nia: dwa pro­cent utra­co­nej rtęci równało się pół ki­lo­gra­ma rtęci na każdą tonę prze­twa­rza­ne­go kru­szy­wa.W hu­cie każdego dnia prze­twa­rza­no około stu ton urob­ku.In­ny­mi słowy każdego dnia do śro­do­wi­ska tra­fiało pięćdzie­siąt ki­lo­gramów rtęci w od­padach tok­sycz­nych, składo­wa­nych tam przez po­nad dwie de­ka­dy działalności huty.Rtęć była wyjątko­wo szko­dliwą sub­stancją, która mogła wywołać poważne i trwałe uszko­dze­nie mózgu u osób narażonych na jej działanie, zwłasz­cza u dzie­ci, a w jesz­cze większym stop­niu u płodów.Wszyst­ko spro­wa­dzało się do jed­ne­go: The He­ights, a przy­najm­niej tę część kom­plek­su, która zo­stała wznie­sio­na w do­li­nie, po­bu­do­wa­no na miej­scu sku­mu­lo­wa­ne­go składo­wi­ska tok­sycz­nych od­padów, a przesączające się z nie­go tru­ci­zny ska­ziły znaj­dujące się pod tym osie­dlem wody grun­to­we.Gdy Pen­der­gast odłożył do­ku­men­ty na miej­sce, w jego umyśle wszyst­ko połączyło się w kla­rowną całość.Zro­zu­miał wszyst­ko – dosłownie wszyst­ko – w tym także to, co kryło się za ata­ka­mi pod­pa­la­cza, co było ich po­wo­dem.Te­raz już szyb­ciej i bar­dziej zde­cy­do­wa­nie zaczął przeglądać do­ku­men­tację osie­dla.Zgod­nie z de­cyzją o za­go­spo­da­ro­wa­niu prze­strzen­nym od­pa­dy zo­stały w większości wy­ko­rzy­sta­ne do za­sy­pa­nia wąskie­go wąwozu i stwo­rze­nia sze­ro­kie­go, atrak­cyj­ne­go dna ko­tli­ny, tak jak wygląda ono obec­nie.Bu­dy­nek klu­bu wznie­sio­no nie­opo­dal miej­sca nad stru­mie­niem, gdzie znaj­do­wała się sta­ra huta, i na tym ob­sza­rze usy­tu­owa­no jesz­cze kil­ka­naście wiel­kich domów.Za­pro­jek­to­wa­niem tego wszyst­kie­go zajął się oso­biście główny ar­chi­tekt Hen­ry Mon­te­bel­lo – ru­iny huty wy­bu­rzo­no, zmie­nio­no ukształto­wa­nie te­re­nu, od­padów użyto do za­sy­py­wa­nia wąwozów oraz wy­po­zio­mo­wa­nia te­re­nu, na którym po­sta­wio­no eks­klu­zyw­ne domy i lo­kal­ny klub.A jego szwa­gier­ka, pani Ker­mo­de, także miała znaczący głos w tej roz­gryw­ce.To cie­ka­we, pomyślał Pen­der­gast, że dom Mon­te­bel­lo znaj­do­wał się po dru­giej stro­nie mia­sta, a dom Ker­mo­de wy­so­ko na wzgórzu, z dala od stre­fy skażenia [ Pobierz całość w formacie PDF ]