[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.– Biorę na tydzień.– Numer pokoju?– Zapłacę z karty służbowej.A właściwie czy miałby pan coś przeciwko temu, żeby na rachunku napisać, że to ford focus?Patrzy na mnie ponad monitorem.– Że jaguar to ford focus?– Tak.– Ale pani chce jaguara.– Owszem, ale chcę, żeby pan napisał, że to ford focus.– Wyjątkowo kosztowny ford – zauważa recepcjonista.– Może to turbo.– Nie produkują ich w takiej wersji.– Zrobi to pan dla mnie czy nie?Namyśla się przez sekundę.– Nie.– Nieważne.– Podaję mu służbową kartę.– Lyle będzie musiał sobie z tym poradzić.Jadę na północ szosą numer jeden w kierunku Marathon Key.Jestem w Sugarloaf, kiedy dzwoni Mattie.– Prezenty dla gości czekają na ciebie w recepcji – mówię.– Och, cudownie! Czułam się strasznie, prosząc, żebyś się tym zajęła.Wiem, ile masz na głowie.Przez te dwa dni widziałam, jak twoje życie jest.jest takie.– Gorączkowe?– Owszem, tak, ale bardziej.– Straszne?– Nie wiem, czy.– Materiał na legendę?– Skomplikowane – mówi Mattie.– Bardzo mi przykro, że cię obciążam tego rodzaju drobiazgami, ale nie miałam wolnej chwili.– Nie martw się.To było śmiechoszaleństwo.Długa przejażdżka chichociężarówką.– Przepraszam, moja droga, co takiego?– Nie przejmuj się.Freddy i ja świetnie się bawiłyśmy.Rozwodzi się o paru innych rzeczach i kończymy rozmowę.Składam dach i podkręcam radio.Kolejny piękny dzień.Fatalnie, że muszę spędzić go pod dachem.Chociaż nie, wcale nie.Wczoraj powiedziałam mamie Willa prawdę: lubię swoją pracę.I jestem w niej niezła.Umiem myśleć analitycznie, reaguję szybko i mam dobrą pamięć, a także wyjątkowy talent do przygotowywania świadka przed składaniem zeznań.To nie ulega wątpliwości, robiłam coś takiego dziesiątki razy.W wielkiej kancelarii jak moja młodszym prawnikom nie pozwala się na prawdziwą zabawę w rodzaju stawania przed sądem czy właściwego przyjmowania zeznań.Przygotowanie świadka to najbardziej odpowiedzialne zadanie, do którego się nas dopuszcza.Z uzasadnionego powodu: zaraz po studiach nie mamy zielonego pojęcia, na czym polega zawód prawnika.Niedawny absolwent jest jak nowo narodzona panda, popiskująca i bezużyteczna.Potrzebuje kilku lat na rozwój i zbieranie doświadczeń, zanim będzie można wypuścić ją w dzicz bez ryzyka, że zostanie pożarta.Wybrałam tę kancelarię dlatego, że jest jedną z najlepszych, jeśli chodzi o szkolenie prawników.Bardzo dużo się uczę.Żałuję tylko, że pracuję dla EnerGreen.Niektórzy ludzie są po stronie aniołów? Ja stoję tuż obok czerwonego palanta z widłami.Nie zawsze, nie wszyscy klienci są źli, ale EnerGreen jest.Muszę sobie przypominać, że moje aktualne cele są egoistyczne.Jeśli nie stanę się dobrym prawnikiem, nikomu na nic się nie przydam.Po kilku latach będę mogła opuścić ciemną stronę mocy i wykorzystać swoje zdumiewające umiejętności do zrobienia czegoś pożytecznego.Ponieważ bycie prawnikiem to wspaniała rzecz.Angażuje intelektualnie, zmusza do rywalizacji i bawi.Tylko w pracy czuję skupienie i celowość.To nieprawda.Coś jeszcze tak na mnie działa, ale za to mi nie płacą.To nieprawda.Raz mi zapłacono.Nieporozumienie!W każdym razie jestem dobra w przygotowaniu świadka, ponieważ jestem dobra w odczytywaniu ludzi.Ten mały dar odziedziczyłam po babci.Była wspaniałą adwokatką – miała intuicję, potrafiła oceniać klientów, nawiązywać łączność ze świadkami, przekonywać sędziów i ławę przysięgłych.Tak jak ona zawsze wiem, czy ktoś kłamie.Udaje mi się odgadywać prawdziwe intencje i motywacje ludzi.Co więc motywuje Petera A.Hoffmana, biegłego księgowego?Strach.Strach i pączki.Rozprawia się z talerzem pączków, kiedy wchodzę do sali konferencyjnej jego ośrodka wypoczynkowego.– Proszę się poczęstować – mówi z pełnymi ustami.– Zamówiłem też kawę.Siadam naprzeciwko.Wyciągam teczkę i notatnik, kładę je na stole.Z torby wyjmuję laptopa.– Moja rodzina jest na basenie – informuje mnie Hoffman.– Jak długo to potrwa?Zdejmuję nasadkę z pióra.– Prawie do południa.– Do południa? – jęczy.– Dlaczego?Odkładam pióro i przez chwilę przyglądam się księgowemu.Jest krępy, z łysiejącymi, krótkimi włosami i obwisłymi policzkami.Ma na sobie szorty khaki i hawajską koszulę, przyprószoną cukrem pudrem.– Panie Hoffman.Pete.Pański pracodawca, a klient mojej kancelarii, EnerGreen Energy, jest pozwanym w procesie sądowym.Wielomiliardowym procesie.Wie pan o tym, prawda?– EnerGreen Energy nie jest moim pracodawcą per se.Pracuję w firmie córce.– Tak.Ale wie pan, że powstał problem wywołany przewróceniem się platformy wiertniczej Deepwater Discovery w Zatoce Meksykańskiej dwa lata temu.Wie pan, że powodowie, ludzie mieszkający na wybrzeżu w Luizjanie i Missisipi, żądają dwudziestu miliardów dolarów za szkody wyrządzone przez EnerGreen Energy środowisku, turystyce, za koszty leczenia i utratę źródła dochodu.Mam rację?– Oczywiście.– To dobrze.Obecnie znajdujemy się w fazie odkrywczej, jak ją nazywamy, kiedy strony gromadzą informacje od siebie wzajemnie.Strona powodowa pragnie udowodnić swoje twierdzenia, a my, EnerGreen, szukamy dowodów, które możemy wykorzystać do obrony.Strona powodowa zwróciła się do EnerGreen o mnóstwo dokumentów i część im przekazaliśmy.Teraz chcą zadać pytania ludziom, o których sądzą, że mogą coś wiedzieć o sprawie.– Jasne.Coś jak wywiad.– Pete – odpowiadam ostro – to nie jest wywiad, tylko wiążące zeznanie.Zostaniesz zaprzysiężony przez urzędnika sądowego.A to znaczy, że jeśli nie powiesz prawdy, popełnisz krzywoprzysięstwo.Możesz iść do więzienia.Wygląda na zmartwionego.– Prawnik powodów zada ci pytania.To nie jest Matt Lauer.To nie jest Jon Stewart.Jest wykwalifikowanym śledczym, który będzie chciał wycisnąć z ciebie tyle informacji, ile się da.Będzie też próbował pokazać cię w złym świetle.Jako kłamcę i kanalię.Zrobi z ciebie kluczowego gracza w najgorszej katastrofie ekologicznej, do jakiej doszło w Zatoce Meksykańskiej.Pete blednie.– Jestem księgowym! Nie miałem nic wspólnego z wyciekiem!– To go nie obchodzi, Pete! Jego praca polega na przedstawieniu ciebie w złym świetle.Podczas przesłuchania prawnik powodów może zadać ci każde pytanie.Nie ma sędziego, który by go powstrzymał.Twój obrońca może zgłosić sprzeciw, ale to tylko formalność – pytanie będzie nadal obowiązywać.O ile adwokat powodów nie zapyta cię o sprawy objęte klauzulą poufności – rozmowy z twoim obrońcą – musisz na nie odpowiedzieć.Przesada? Jasne.Ale działa.Czoło Pete’a błyszczy.– Jesteś w szczególnie trudnym położeniu – ciągnę [ Pobierz całość w formacie PDF ]