[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Ale Meg nie miała czasu się zdziwić, ponieważ Simon wepchnął ją siłą do sortowni.Stanął na tylnych łapach i częściowo się przemienił.Złapał ją za ramię, a jego furia do spółki z dziwnym, ni to ludzkim, ni to wilczym, wyglądem, sprawiła, że przeszły ją ciarki.– Gdzie ona jest? – przyciągnął ją do siebie i zaczął obwąchiwać.– Gdzie ona jest?Meg próbowała mu się wyrwać, zaniepokojona dotykiem sierści pokrywającej ludzką pierś.– Co gdzie jest?Kiedy się pochylił, by obwąchać jej biodra, pisnęła i zaczęła się miotać energiczniej.– Gdzie jest rana, Meg? – zawarczał.– Nie cięłam się! – Teraz zaczęła z nim walczyć.Przypominał jej potwora z koszmarów sennych.Przerażał ją.– Przestań, Simonie! Puść mnie! – Wyrwała mu się i z impetem wpadła na ladę pod ścianą.Ręka, która nie była do końca ręką, chwyciła ją za sweter.Rozległ się odgłos pękających szwów.Słyszała jego chrapliwy oddech, kiedy ujrzał jej lewe ramię.– Nie cięłam się – powtórzyła, ze wszystkich sił tłumiąc płacz.– Byłam z tobą na zapleczu, a potem próbowałam przyjąć tę dostawę.– Ale wiedziałaś, że on jest zły – wytknął jej Simon.– Wiedziałaś.– Nie dlatego że się cięłam! Nie z powodu przepowiedni! Słyszałeś, żebym ją wygłaszała?– Nie musisz mówić na głos.Nie rozumiała, dlaczego taką wściekłością napełnia go myśl o tym, że się cięła.W końcu teraz to był jej wybór, prawda? Z pewnością nie wiedział wiele o cassandra sangue, ale sądząc z tego, jak patrzył na jej blizny, zdawał sobie sprawę, że to nic przyjemnego.Przynajmniej tyle.– Zwykle ludzie wiedzą tylko o euforii, o ekstazie, jaką czuje wieszczka krwi, kiedy zada się jej ranę – zaczęła.Simon przechylił głowę, żeby pokazać, że słucha.– I rzeczywiście, czujemy euforię, ekstazę podobną do doznań seksualnych, tylko dłuższą.Ale najpierw, panie Wilcza Straż, jest ból.W momencie przecięcia skóry, zanim wieszczka zacznie mówić, czuje wielki ból.– Nie podobało mu się to.Odgadła to po czerwonych iskrach, jakie błysnęły w jego bursztynowych oczach.– Czy wie pan, w jaki sposób karze się takie jak ja? – Uniosła rękę i przesunęła palcem po bliznach przecinających pozostałe.– Przywiązuje się je do krzesła, jak zwykle.Potem się je knebluje.Kontroler siada naprzeciwko, a jedno z chodzących imion bierze brzytwę i tnie w poprzek starych wizji, starych przepowiedni.Wtedy powstaje coś nowego i okropnego.Obrazy mieszają się ze sobą bez punktów odniesienia, bez żadnej kotwicy.A ponieważ wieszczka jest zakneblowana, nie może mówić.Ktoś musi wysłuchać jej słów.Jeśli przepowiednia nie zostanie wypowiedziana, nie ma euforii.Jest tylko ból.Simon podszedł bliżej, nadal wpatrując się w jej ramię.Uniósł rękę o palcachzakończonych wilczymi pazurami, ale nie dotknął jej delikatnej skóry.– Dlaczego cię ukarano? – zapytał.I to nie raz.Mógł policzyć, ile razy próbowała oszukać Kontrolera i chodzące imiona.Jej ramię pokrywała siateczka blizn.Taka kara mogła ją doprowadzić do szaleństwa.Tymczasem obrazy połączyły się w pewien wzorzec, który pokazał jej, jak uciec.– Skłamałam – odparła.– Był taki człowiek.Bardzo zły człowiek.Ulubiony klient Kontrolera.Prowadził kompleks, w którym mnie trzymano.Ten człowiek robił złe rzeczy małym dziewczynkom.Podróżował wiele w interesach i znalazł dwie dziewczynki, które mu się spodobały.Mieszkały w różnych miastach.Dowiedział się z przepowiedni, że może porwać jedną i nikt się nie dowie.Ale jeśli porwie drugą, znajdą go i umrze.Zapłacił za drugą przepowiednię, żeby się dowiedzieć, którą dziewczynkę może porwać bez ryzyka.– Przekazałaś mu niewłaściwe obrazy, niewłaściwe miejsce, doprowadziłaś go do podjęcia złej decyzji.Meg kiwnęła głową.– Zanim zdążył ją skrzywdzić, policja złapała go i zabiła.– Spróbowała zakryć blizny drugą ręką, ale było ich zbyt wiele.– Kontroler zarabiał na tym kliencie masę pieniędzy, więc był wściekły, kiedy tamten zginął.Kazał przywiązać mnie do krzesła i ukarać kilka razy.– Spróbowała opanować mdłości.– Ból był okropny.Nie znam obrazów, za pomocą których mogłabym panu wyjaśnić, jak straszny.– Odchrząknęła.– Może mi pan wierzyć, panie Wilcza Straż, że nie cięłabym się w milczeniu.Nie bez powodu.Nie był już taki wściekły, ale chyba jeszcze go nie przekonała.– Skoro się nie cięłaś, skąd wiedziałaś, że ten kurier jest zły?Teraz Meg pozwoliła sobie na gniew [ Pobierz całość w formacie PDF ]