[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.- Razem z listą magicznych artefaktów zrobioną napolecenie Szarych Panów.- Rozłożył ręce.- Jeden z jejprzyjaciół widział drugi egzemplarz listy, ale nie wiemy, czyzostał jeszcze jakiś.Connora mogła dać go Szarym Panom,nie zostawiając sobie odpisu.Trudno mi było uwierzyć, że tak postąpiła osoba, którejdom przeszukiwałam.Zrobiła na mnie wrażenie kogoś, ktotrzyma kopię każdego świstka.Uwielbiała zbierać iprzechowywać wiedzę.- A więc O'Donnell kładzie łapę na liście - powtórzyłam.-Po wypróbowaniu zabawki, którą zabrał Connorze, uznaje, żechce więcej.Sprawdza, co jest w spisie, i zaczyna zdobywaćwybrane artefakty.- Dysponowałam bardzo wybiórcząwiedzą, ale.- Wydaje mi się, że zabijał od najsłabszego donajpotężniejszego.Connora posiadała niewielką moc, a leśnynieczłowiek, ten, który zginął ostatni, największą?- Tak.Mógł się tego dowiedzieć od niej albo ułożyłaprzedmioty w takiej właśnie kolejności.Gradacja niezupełniezgadza się z rzeczywistością, ale O'Donnell był blisko.Myślę,że te artefakty pozwalały pokonać istoty, których inaczej niezdołałby tknąć palcem.- Masz choćby blade pojęcie o tym, co mógł zabraćzabójca O'Donnella? - warknął Samuel.- Nie - westchnął Wujek Mike.- Sam złodziej pewnie teżnie.Na liście spisano tylko hasła, jak„kostur" albo „srebrne bransolety", bez opisów, czym są wistocie.A propos, Mercy, w twoim samochodzie nie byłokostura.Fideal twierdzi, że go nie dotykał.Podejrzewamjednak, że wkrótce znów się pojawi.Bardzo uparcie za tobąpodąża.- Czy to jest ten kostur od bliźniąt jagnięcych? - Byłamtego prawie pewna, lecz nie szkodziło zapytać.Historie dwóchpozostałych nie podobały mi się na tyle, że zaczęłam doceniaćbrak przydatności tego, z którym miałam do czynienia.Zaśmiał się serdecznie.Wesołość rozeszła się w nim odbrzucha aż po oczy, które zaczęły błyszczeć radośnie.- A co? Masz na oku jakąś owcę, którą chceszrozmnożyć?- Nie, tylko wolałabym mieć możliwość odejścia od domuna więcej niż kilometr, zanim znalazłabym się znów nawłasnym progu, a tym bardziej nie chciałabym widzieć wewszystkich samych wad.- Nic takiego na razie mnie niespotkało, ale z tego, co wiedziałam, przedmioty jakoś sięuaktywniało, zanim objawiały swoje moce.- Nie martw się - uspokoił mnie, nadal roześmiany.- Jeśliprzerzucisz się na pasterstwo, twoje owieczki będą rodziłyzdrowe bliźniaki, przynajmniej dopóki kostur nie postanowiznów zaginąć.Odetchnęłam z ulgą, wracając do istoty rzeczy.- W chwili śmierci O'Donnella ty i Zee byliście jedynymiosobami wiedzącymi, że to morderca?- Nikomu o tym nie mówiliśmy.- I tylko wy wiedzieliście, że morderca nieludzi był takżezłodziejem? - Wychwyciłam tchnienie magii, leczzachowałam zimną krew.- Nie.Nie mówiło się o tym, ale gdy tylko odkryliśmyzniknięcie spisu artefaktów, zaczęliśmy o to wypytywać.Każdy mógł zauważyć związek pomiędzy tymi sprawami.Samuel przytaknął ochoczo.W zasadzie nie miał powodu,aby nie zgadzać się z tym, co usłyszał, ale.- Przestań.- Spiorunowałam Wujka Mike'a wzrokiem.Zauważyłam, że jego zmęczenie gdzieś zniknęło i znówwyglądał jak rubaszny karczmarz, który zarabia na życie,uszczęśliwiając ludzi.- Słucham? Zmarszczyłam brwi.- Nie darzę cię teraz zbytnią sympatią i żadne czary tegonie zmienią.- Samuel poderwał głowę, przenosząc na mniespojrzenie.Albo nie wyczuł do tej pory, że Wujek Mikeroztacza wokół siebie specyficzną, magiczną aurę charyzmy,albo zaskoczyło go moje kłamstwo.Rzeczywiście, kłamałam.Lubiłam Wujka Mike'a, jednak teraz nie musiał o tymwiedzieć.Zmiękczony wyrzutami sumienia, łatwiej da siępociągnąć za język.- Wybacz, kojocie.- I głos, i mina świadczyły o tym, żejest wstrząśnięty.- Jestem strasznie zmęczony, a toodruchowe.Mówił prawdę, że to odruch, co nie znaczyło, że teraz niezrobił tego specjalnie.- Też jestem zmęczona.- No dobrze, w takim razie przejdźmy do konkretów.Zdajemy sobie sprawę, że za ostatni incydent winę ponosiFideal.Zgadzamy się, że twoja śmierć przyniosłabynieludziom więcej strat niż zysków.Możesz za topodziękować Samuelowi i Nemane.- Nachylił się w mojąstronę.- Biorąc to pod uwagę, nasza oferta jest następująca.Ponieważ dowiedzenie niewinności Zee wydaje się dla ciebieniezwykle istotne, mamy pozwolenie, żeby się tym zająć,żebyś nie narobiła nam jeszcze większych kłopotów niżdotychczas.Możemy rozmawiać z policją na temat morderstwz wyjątkiem kwestii dotyczących skradzionych przedmiotów.To potężne artefakty, przynajmniej niektóre z nich, i lepiej,żeby śmiertelnicy pozostali nieświadomi ich istnienia.Ogarnęła mnie fala ulgi.Jeśli Szarzy Panowie skłonni bylidać więcej czasu na śledztwo i zaakceptować związany z nimszum medialny, szanse przeżycia Zee bardzo by wzrosły.Jednak Wujek Mike jeszcze nie skończył:-.Możesz więc zostawić tę sprawę nam i policji.- Świetnie - ucieszył się Samuel.Nie ulegało wątpliwości, że nie wiedziałam, gdzie szukaćmordercy O'Donnella.Nawet jeśli nie był nim Fideal, a jakiśinny nieczłowiek, na przykład przyjaciel jednej z ofiar,któremu udało się ustalić winę strażnika - a na tym etapieteoria ta wydawała się prawdopodobna - i tak nie zdobyłabymwielu informacji.Dlatego, gdyby nie satysfakcja zawarta wsłowach Samuela, może zgodziłabym się na propozycjęWujka Mike'a.Choć nie sądzę.- Oczywiście przekażę wam wszystko, czego się dowiem- obiecałam.- To niebezpieczne, Mercy - ostrzegł Wujek Mike.-Nawet dla bohatera.Nie mam pojęcia, czym dysponuje terazmorderca strażnika, ale to, co odzyskaliśmy, to tylkopomniejsze artefakty, a wiem, że Hendrick, leśny pan, strzegło wiele potężniejszych przedmiotów.- Zee jest moim przyjacielem i nie zostawię jego życia wrękach kogoś, kto zamierzał pozwolić mu umrzeć, bo tak byłoprościej.Błysk w oczach Wujka Mike'a świadczył o jakiejśintensywnej emocji, której nie rozpoznałam.- Zee rzadko wybacza cokolwiek, Mercy.A ja słyszałem,że jest na ciebie tak wściekły za zdradę zaufania, że nawet niechce z tobą rozmawiać [ Pobierz całość w formacie PDF ]