[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Domyślała się, że jeśli będą zmuszeni dokonać wyboru, Thennanianie jeszcze raz przejdą na drugą stronę.–Sekcja strategii! – warknęła.–Tak, Matko Floty? – wojownik Paha podszedł do niej, ale przezornie trzymał się poza zasięgiem jej ramion.Mierzył ją nieufnym spojrzeniem.Gdyby tylko mogła, wszczepiłaby w geny Pahańczyków tak głęboki szacunek, że nic i nigdy nie zdołałoby go wymazać.Pahańczyk mimowolnie cofnął się o krok, gdy wysunęła pazur.–Sprawdź, które z naszych statków są nam najmniej potrzebne.Zorganizuj z nich małą eskadrę.Zbadamy tę planetę jeszcze raz.Pahańczyk zasalutował i szybko wrócił na swoje stanowisko.Krat wcisnęła się głębiej w poduszkę ze skóry vletoora.Musimy odwrócić ich uwagę – pomyślała.– Może kolejna ekspedycja do tego wulkanu zdenerwuje Thennanian i sprawi, że Tandu zaczną podejrzewać, iż coś wiemy.Oczywiście – przypomniała sobie – ci Tandu też mogą wiedzieć coś, o czym my nie mamy pojęcia.59.CreideikiZ dalekaWzywająGiganty,Duchy OCEANU,Lewiatany Creideiki zaczyna pojmować – tak, tak, pojmuje…Starzy bogowie są po części fikcją, a po części genetyczną pamięcią całej rasy i duchem… a częściowo czymś jeszcze… czymś, czego inżynier nigdy nie pozwoliłby swoim uszom słyszeć, ani oczom widzieć…Bo z dalekaWzywająLewiatany…Jeszcze nie.Nie teraz.Na razie Creideiki musi wykonać swój obowiązek, ma przecież obowiązek.Już nie jest, nie jest inżynierem – lecz pozostaje kosmonautą.Nie jest bezużyteczny.Zrobi, co będzie mógł, co może, aby pomóc.Co może, aby pomóc uratować swoją załogę, swój statek… 60.Gillian Miała ochotę potrzeć oczy, ale uniemożliwiała jej to maska na twarzy.Zbyt wiele jeszcze pozostało do zrobienia.Finy przypływały i odpływały, śmigając koło niej dokądkolwiek się udawała, niemal wpadając na nią w pośpiechu, chcąc szybko złożyć meldunek i zniknąć z nowymi rozkazami.Mam nadzieję, że Hikahi wkrótce powróci – pomyślała.– Chyba nie idzie mi źle, ale nie jestem zawodowym oficerem.Ona została przeszkolona w dowodzeniu załogą kosmolotu.Hikahi nawet nie wie, że została kapitanem.Mimo iż modlę się, żeby jak najszybciej nawiązano z nią łączność, z przykrością myślę o tym, że będę musiała przekazać jej złe wiadomości.Napisała krótką notatkę dla Emersona D’Anite i ostatni posłaniec śmignął do maszynowni.Wattaceti płynął obok niej, gdy odwróciła się, aby ruszyć do śluzy zewnętrznej.W kabinie zebrały się dwie grupki delfinów, jedna przy pokrywie przedniej wyrzutni, a druga zgromadzona wokół szalupy dalekiego zasięgu.Dziób niewielkiego stateczku niemal dotykał drzwi jednego z luków zewnętrznych.Jego rufa częściowo niknęła w metalowym szybie na tylnym końcu śluzy.Kiedy szalupa odpłynie, będzie tu strasznie pusto – pomyślała.Jeden z finów w grupie przy wyrzutni dostrzegł ją i szybko ruszył w jej stronę.Gwałtownie zatrzymał się przed nią i znieruchomiał w wodzie w postawie na baczność.–Osssłona boczna i szperacze są gotowi wyruszyć, kiedy da im pani rozkaz, Gillian.–Dziękuję, Zaa’pht.Już niebawem.Czy nadal nie ma wieści od grupy naprawiającej linię łączności ani od Keepiru?–Nie, sssir.Jednak posłaniec, którego wysłała pani za Keepiru, powinien już niebawem dotrzeć do wraku.To było irytujące.Takkata-Jim przerwał linię łączności z thennaniańskim wrakiem, a teraz odnalezienie miejsca przecięcia wydawało się niemożliwe.Po raz kolejny przeklęła fakt, że te jednożyłowe przewody można było tak znakomicie ukryć.Równie dobrze grupę roboczą mogło spotkać jakieś okropne nieszczęście – i to w tym właśnie miejscu, na które Gillian planowała przeprowadzić „Streakera”.Jednak detektory pokazywały, że kosmiczna bitwa wciąż trwa, równie zaciekła jak przedtem.Ale co powstrzymało Toma? Miał odpalić bombę informacyjną, gdy pojawią się nieziemcy, zwabieni jego fortelem.A tymczasem od nadania fałszywego sygnału wołania o pomoc nie dawał znaku życia.I na dodatek ta cholerna maszyna Nissa chciała z nią pomówić.Nie uruchomiła ukrytego alarmu w laboratorium, ale za każdym razem gdy Gillian używała komunikatora, słyszała cichy trzask, sygnalizujący, że komputer chce z nią porozmawiać.To wszystko sprawiało, że miało się ochotę wejść do łóżka i w ogóle z niego nie wychodzić.Przy pobliskim luku nagle zrobił się ścisk.Głośnik na ścianie wydał z siebie niewyraźne skrzeknięcie w kiepskim troistym, a potem nieco dłuższy meldunek w swobodnym, piskliwym anglicu.–Sssir! – odwrócił się do niego podekscytowany Zaa’pth.– Meldują…–Słyszałam – skinęła głową.– Linia została naprawiona.Pogratulujcie ode mnie zespołowi naprawczemu i dajcie im kilka godzin odpoczynku.Później proszę, niech Heurkah-pete natychmiast skontaktuje się z Hikahi.Niech przedstawi jej sytuację i powie, że o ile nie wyraża sprzeciwu, ruszamy o godzinie 21.00.Wkrótce zadzwonię do niej osobiście.Tak jest, sssir! – Zaa’pht zakręcił się i zniknął.Wattaceti spoglądał na nią wyczekująco, w milczeniu.–Dobrze – powiedziała.– Zobaczmy, jak odpływają Takkata-Jim i Metz [ Pobierz całość w formacie PDF ]