[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Na kilka godzin oderwaliśmy się od swoich osobistych losów, by odkryć, jak wiele tak naprawdę mamy ze sobą wspólnego.Deszcz, zimno, głód, wspomnienia z przeszłości, nadzieje na przyszłość wymazały świadomość dzielących nas różnic - i to w kraju, w którym od stuleci wszystko opierało się na różnicach.Niektórzy wyciągali kanapki lub tabliczki czekolady, które przywieźli ze sobą, i z radością częstowali nimi innych oczekujących; dzielono się także bochenkami chleba i rybą.Pewien mężczyzna stojący dość daleko - jak się okazało, hydraulik - odjechał swoim pikapem, poprosiwszy nowych przyjaciół, by trzymali dla niego miejsce w kolejce, i wrócił z całym ładunkiem hot dogów, sandwiczów i zimnych napojów z kafejki przy Durban Road.Mąż kobiety stojącej w ogonku zjawił się z pudłem po butach pełnym jedzenia i ujrzawszy, co się dzieje, wyruszył z powrotem do domu po nowe porcje, dla dwudziestu albo trzydziestu osób.Kilku sprytnych ulicznych sprzedawców zwietrzyło możliwość zarobku, zaczęli więc handlować z wciąż rosnącą liczbą stojących w kolejce.W położonej nad Liesbeek River wieży ciśnień udostępniono sanitariaty i sporządzono listę korzystających na zmianę kobiet i mężczyzn.Nikt się nie uskarżał ani nie zrzędził, wzdłuż całej kolejki wybuchał śmiech, jak owacje kibiców na stadionie.Po mniej więcej trzech godzinach dostrzegłem Jenny, stojącą nieco z tyłu.Poczuła mdłości i wyszła z kolejki, żeby usiąść na chwilę, wciskając głowę między kolana.Nie sposób było jej nie dostrzec.Ładna, jasnowłosa, o drobnej budowie ciała, z dużymi oczami, o wyrazistej, inteligentnej twarzy, która teraz wydawała się zatrważająco blada.Okazało się, że przez całą noc kończyła referat na jakąś konferencję i wyszła rano z domu bez śniadania, nie była to żadna poważna przypadłość, po prostu zasłabnięcie.Tak się akurat złożyło, że dostałem właśnie kanapkę i mały karton soku od hydraulika, toteż się z nią podzieliłem.Później na wszelki wypadek przyprowadziłem lekarza, który stał w kolejce przede mną.Po chwili twarz Jenny odzyskała rumieńce, choć w jej błyszczących oczach - ciemnoniebieskich, niemal fioletowych - żarzyły się ogniki jakby gorączki.Zaczęliśmy rozmawiać.Ku memu zachwytowi dowiedziałem się, że niedawno się rozwiodła.Była antropologiem (później, wieczorem w domu, wsłuchując się w odgłosy deszczu za oknem, opowiedziała mi o swych badaniach nad menstruacyjnymi giezłami, ale tam, w kolejce, mówiliśmy o czym innym).Okazało się, że mamy ze sobą wiele wspólnego.Jej ojciec prowadził w mieście księgarnię, specjalizującą się w książkach używanych i antykwarycznych.Po burzliwym rozwodzie wychowywał ją w ciasnym i zatęchłym mieszkanku na piętrze nad księgarnią.Najprzyjemniejsze wspomnienia z dzieciństwa dotyczyły zakradania się na paluszkach na dół po zmroku w koszuli nocnej i wybierania z półki jakiejś książki, żeby zagrzebać się z nią w pościeli.Ojciec nie miał nic przeciwko temu, tak naprawdę nawet ją zachęcał, ale postawił jeden warunek: by książka w nienaruszonym stanie wróciła na swoje miejsce.Jednego razu taka nocna wyprawa po książkę zakończyła się w sposób całkowicie nieprzewidziany.Jenny miała wtedy trzynaście albo czternaście lat.Był środek zimy, a ona właśnie napuściła wody do wanny, kiedy uświadomiła sobie, że zapomniała wybrać książkę na noc.Znając drogę na pamięć, natychmiast zbiegła po schodach, naga, żeby coś sobie znaleźć.Przebierając zwinnie stopami w półmroku, wspięła się po wysokiej drabince, by dosięgnąć najwyższej półki, na której ostatnio odkryła ojcowski zbiór publikacji erotycznych.Właśnie przysiadła na ostatnim szczeblu, gdy nagle rozbłysło światło i w końcu wąskiego przejścia pojawił się obcy mężczyzna; Jenny zapomniała, że ojciec niekiedy pozwalał klientom spoza miasta szperać w swoich zbiorach po zamknięciu księgarni.Nie pozostało jej nic innego, jak skulić się, z głową dociśniętą do sufitu w nadziei, że gość przejdzie obok, nie spoglądając do góry.Ale jemu się nie śpieszyło, więc po chwili Jenny zaczęła dygotać i sinieć z zimna.I wtedy nieznajomy sam zaczął wspinać się po drabinie, najwyraźniej chcąc sięgnąć po te same książki [ Pobierz całość w formacie PDF ]