[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Siostry roześmiały się, widząc jej niedowierzanie, ale zaraz spoważniały.- Nie, ojciec umarł pierwszy.Mama nie potrafiła się pogodzić z jego odejściem i umarła cztery lata później Może to, że twoi rodzice zginęli razem, ostatecznie nie jest takie najgorsze.- Przykro mi, że muszę przerwać to spotkanie, ale idę już do łóżka.- Kelly ziewnęła.- Im bardziej to dziecko rośnie, tym silniej się rozpycha.A teraz wyraźnie czeka żebym się położyła.Fiona pomogła Kelly wstać z krzesła.- Obiecuję, że też ci będę pomagać, kiedy osiągniesz już takie rozmiary - powiedziała Kelly i wszystkie trzy się roześmiały.- Na kiedy masz termin? - zapytała Jenna.- Powinnam urodzić za sześć tygodni, ale kiedy patrzę na siebie i widzę, jaka jestem wielka, wydaje mi się to niedorzeczne.Jestem pewna, że mały ma tam w środku piłkę, a gdy się wreszcie urodzi, będzie pewnie od razu biegał po boisku.- Wiesz już, że to chłopiec?- Jest nam obojętne, czy będzie to chłopiec, czy dziewczynka.Zdecydowaliśmy, że nie będziemy sprawdzać płci.Dowiemy się, kiedy się urodzi.Czuję jednak, że to będzie chłopiec.- Rozmawiałaś dzisiaj z Nickiem? - zapytała Fiona.- Oczywiście.Zadzwonił niedługo po twoim wyjeździe.Upewnił się, że dobrze się czuję, powiedział, że mnie kocha i że wróci najszybciej, jak to możliwe.Nawet nie zdążyłam go powiadomić, że znalazłyśmy Jennę.- Gdy mówicie o swoich mężach, od razu widać, jak bardzo za nimi tęsknicie.Cieszę się, że obie jesteście szczęśliwe.- To prawda - przyznała Fiona.- Dobrze, że Greg nie wyjeżdża tak często jak Nick.Za każdym razem prosi, żebym się nie martwiła, jeśli się spóźnia.Mimo to wyglądam mniej więcej tak.- Fiona zrobiła zeza i wywiesiła język jak pies.- Powiedział, że niedługo wróci, ale to niedługo zawsze jest dla mnie za długo.Kelly leżała już w łóżku pod kołdrą, a Jenna i Fiona siedziały obok niej.Siostry znowu zaczęły wypytywać Jennę o Iana.Odpowiadając na ich pytania, Jenna uzmysłowiła sobie, jak bardzo Ian się zmienił od czasu, kiedy go poznała.Opisała siostrom przyjęcie, na którym byli w Londynie, przemilczając oczywiście jego zakończenie.Opowiedziała im o zamku i o otaczających go wspaniałych ogrodach.O Cook i o Hazel.I o tym, jak dobrze się tam czuła.- Źle z nią - orzekła Kelly kiedy Jenna zamilkła.- Jutro albo pojutrze musimy ją tam odwieźć - uznała Fiona.- A przy okazji obejrzymy Iana i ocenimy, czy jest dla niej wystarczająco dobry.Jeśli się nam spodoba, będzie twój.Już my tego dopilnujemy.- Może wcale nie będzie go tak łatwo przekonać.- Jenna westchnęła.- Liczę na to, że on jest w tobie do szaleństwa zakochany i by cię zdobyć, jest gotów zrobić wszystko, cokolwiek mu poradzimy.Możemy go zaczarować.- Kelly wykonała ruch, jakby rzucała zaklęcie.- Wmówimy mu, że jesteśmy ciężarnymi rusałkami, a nasze czary uczynią z niego mężczyznę, któremu żadna się nie oprze - dodała Fiona.- Ja już teraz nie mogę mu się oprzeć - przyznała Jenna.Tej nocy tuliła do siebie poduszkę, marząc, że to Ian.Przyzwyczaiła się, że leży obok niej, i trudno jej było zasnąć w pustym łóżku.Poprzedniej nocy również nie spała, miała więc nadzieję, że dzisiaj zmęczenie weźmie górę.Bardzo za nim tęskniła.A jeśli on ją kochał, a ona źle zrozumiała powody, dla których się oświadczył? Gdyby tak było, jej odmowa sprawiłaby mu ból.Myśl, że Ian mógł przez nią cierpieć, była nie do zniesienia.Jeżeli go źle oceniła, to jest mu winna przeprosiny.Zanim zasnęła, postanowiła, że jutro wróci do zamku.Następnego ranka Jenna obudziła się zaniepokojona odgłosami zamieszania dochodzącymi z dołu, ale zaraz potem rozległ się śmiech obu sióstr i radosne chichotanie Tiny.Dudniące męskie głosy oznaczały, że jej szwagrowie wrócili do domu.Jenna wyskoczyła z łóżka, ubrała się i szybko zbiegła na dół.Głosy dochodziły z kuchni.Drzwi były uchylone, więc Jenna zajrzała do środka.Fiona szykowała śniadanie, Kelly nakrywała do stołu, a Tina siedziała na kolanach jednego z mężczyzn.Opowiadała coś z przejęciem, gestykulując rękami.Obaj mężczyźni byli odwróceni bokiem, tak że nie mogła zobaczyć ich twarzy.Fiona sięgnęła po coś do kredensu i zauważyła Jennę [ Pobierz całość w formacie PDF ]