[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Ale gdzieś na końcu listy.Przed mieszkaniem z Grace,ale po kempingu z Aurorą.- Wielkie nieba, aleś ty uparta.- Ciężkie westchnienie mamypłynęło prosto z jej serca.- Po prostu wróć do domu i zamieszkajz tatą, Avery i mną.- Czy nie dość zostałam upokorzona w tym roku? - Susannawpatrywała się w mamę.- I tak znów pracuję w Shack.Za-mieszkanie z rodzicami byłoby gwoździem do trumny.- Udaławiwatujący tłum.- Zwycięzcą w kategorii Ofiara Roku jest.- Na miłość boską, jesteś taka dramatyczna.- Mama mię-tosiła ręcznik, składając go i rozkładając.- Mnóstwo dzieciakówmieszka ze swoimi rodzicami.- Nie jestem jak inne dzieciaki.Nie chcę być dzieciakiemmieszkającym z rodzicami.Kurczę, ty i tata zdążyliście się oże-nić, rozwieść i znowu zejść, będąc mniej więcej w moim wieku.- Chyba wiem, o co ci chodzi.- Mama usiadła na ławce obokSusanny.- Wiedziałam, że jesteś niezależna, jak tylko zrobiłaśkilka samodzielnych kroków.Pewnie, bez wahania.Tylkopatrzyłaś do góry na mnie swymi wielkimi, niebieskimi oczami,jakby dając do zrozumienia, że już czas, abym pozwoliła ci iśćwłasną drogą.Susanna uśmiechnęła się.- I ty to pamiętasz? - Zaczęła ner-wowo pukać długopisem w gazetę.Ostatnio każda rozmowa zmamą jakoś szczególnie poruszała jej serce.- Pamiętam wszystko, jeśli o ciebie chodzi, córeczko.- Mamapociągnęła nosem i spojrzała w drugą stronę.- Pewnie trudno ciw to uwierzyć, biorąc pod uwagę, co przeszłaś, ale mam w swo-jej głowie album z twoimi zdjęciami, który przeglądamkażdego dnia.Byłaś najładniejszym, najsłodszym dzieckiem.Każdy, naprawdę każdy zatrzymywał mnie, kiedy szłam z tobąna rynek czy do kościoła.Słyszałam tylko: „Ona jest takaśliczna!".Musiałam zostawiać cię w domu albo u babci, jeśliszybko chciałam coś załatwić.Miałaś wielkie, niebieskie oczy,które wszystko obserwowały, jakby wiedziały, co się dzieje.Różowe policzki, słodkie okrągłe usteczka i cudowną skórę.Iczuprynę gęstych jasnych włosów.Miałam dziewiętnaście lat iswoją żywą lalkę noworodka.- Mama musnęła oczy koniuszkiemręcznika.- Cholerna cebula, nadal przez nią płaczę.Susanna szybko pocałowała ją w policzek.Okej, kochały siębardzo mocno, ale były zbyt dumne albo zbyt tchórzliwe, abyspojrzeć na siebie i powiedzieć to, patrząc sobie w oczy.- Wiesz, Susanno, to jest w porządku, że nie masz planu.Czasami jest dobrze poczekać i zobaczyć, co życie przyniesie.- Ale w tym momencie nie mam za dużego wyboru.Przynaj-mniej mam przyjaciół i rodzinę.- Jakieś wieści od Nate'a?- Nic.Cisza.Tak jak przewidywałam.Ma swoje życie wBrighton.- Patrzyła gdzieś przed siebie na drzewa.Nie zdradziłasię z tym, ale wygooglowała go kilka dni temu.Tak po prostu,żeby sprawdzić, co się u niego dzieje.Dowiedziała się, że trzeciego stycznia ma zostać koronowanyna Króla Nathaniela II dynastii Stratton, Regenta KrólestwaBrighton, Arcyksięcia Wielkiego Księstwa Hessenberg - dopókinie pojawi się następca zapisany w majoracie - oraz ma się staćgłową państwa i konstytucyjnym monarchą.Jednym z jego licznych obowiązków było pozostać ObrońcąWiary.Ten tytuł podobał jej się najbardziej.Obrońca Wiary.Coś,czego świat teraz potrzebował.Światła w otchłani ciemności.Odkryła też zdjęcia Lady Genevieve, której uroda i sylwetkabyły przyrównywane do Katarzyny, Księżnej Cambridge.PięknaGina - tak ją nazywała prasa i ponaglała księcia do poślubieniajej.- Susanno, czy ty mnie słuchasz? - Mama poklepała Susannępo ramieniu.- Uhmmm.tak, wszystko będzie dobrze.Mama zaśmiała się.- Tak, wszystko będzie dobrze.Może po-winnaś odwiedzić Nate'a, zobaczyć, co słychać w Brighton.Czyto nie tam odbywają się te słynne świąteczne festyny i jarmarki, zkolędnikami śpiewającymi na ulicach, z kolorowymi lampkami itak dalej?- Mamo, nie zamierzam odwiedzać Nate'a.- Nigdy.Prze-nigdy.Nie mogła narażać na ryzyko swojego serca.A poza tymczy miała podjechać pod pałac i zadzwonić? Czy zastałam Na-te'a? - Mam lepszy pomysł na wydanie pieniędzy.Na przykładkupno namiotu.- Susanna poderwała się zza stołu.- Czas przy-gotować kolację.- Namiot? Susanno, nie będziesz mieszkać w namiocie.-Mama przycisnęła ją do oparcia ławki.- Posiedź jeszcze chwilę.Przyniosę ci kolację.- Dz-dziękuję, mamo.- Drzwi do kuchni zatrzasnęły się.Uwagę Susanny przykuła jakaś jasna plamka przed tarasem, któ-ra zaraz zniknęła [ Pobierz całość w formacie PDF ]