[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Przy Ryzyku dostaje świra.Jak oni wszyscy.- Mam nową pracę - oświadczyła Eve, kiedy rozsiedli się na podłodze wokół planszy do Monopolu.Shane wymiatał, ale to Michaelowi dostały się koleje; Eve i Claire głównie patrzyły, jak ich stosiki pieniędzy topnieją.Nic dziwnego, że ludzie lubią tę grę, pomyślała Claire.Przypomina życie.- Już masz pracę? - zdziwił się Shane, kiedy Michael za grzechotał kostkami, a potem rzucił je na planszę.- Jezu, Eve, mogłabyś trochę mniej pracować.Przy tobie źle wypadam.- Shane Collins, permanentny truteń.Gdybyś umówił się chociaż na jedną rozmowę w miesiącu i, no wiesz, poszedł na nią, też mógłbyś znaleźć pracę.- Och, więc teraz zostałaś doradcą do spraw zatrudnienia?- Odczep się.Nawet nie spytacie, gdzie pracuję?- Jasne - odezwał się Michael, przesuwając swoją armatkę o cztery pola.- Gdzie.? O cholera.- Należy się pięćset, mój dobry człowieku.I napiwek za czyste hotelowe ręczniki.- Shane wyciągnął rękę po kasę.- Zostałam zatrudniona na uniwersytecie ciągnęła Eve, obserwując, jak Michael odlicza pieniądze i oddaje je Shane'owi.- W kawiarni samorządu studenckiego.Dostałam nawet wyższą pensję niż u Olivera.- Gratulacje! - Claire wydała okrzyk entuzjazmu.- I nie będziesz już pracowała dla wrednego wampira.Czysty zysk.- Jeśli chodzi o szefostwo, to zdecydowanie lepsze.Znaczy to beznadziejny dupek, który ma śmierdzący oddech i problem alkoholowy, ale to samo można powiedzieć o większości męskiej populacji Morganville.- Nieprawda! - Shane i Michael krzyknęli jednocześnie, a Eve uśmiechnęła się do nich promiennie.- O przystojniakach obecnych w tym pokoju oczywiście nie mówię.Poza tym rozchmurzcie się, chłopaki, większości damskiej populacji ten problem też dotyczy.Mam dogodniejsze godziny pracy: tylko dzienną zmianę, więc odpada problem uciekania przed wampirami w nocy.Poza tym zobaczę, jak wygląda życie w kampusie.Słyszałam, że studenci ostro imprezują.- Z tamtej strony kontuaru zobaczysz wyłącznie ludzi, którzy będą narzekać na kawę - skwitował Shane, nie podnosząc wzroku.- Uważaj na siebie, Eve.Niektóre dupki z uniwerku myślą, że jak nosisz plakietkę z imieniem, to jesteś ich służącą.- Wiem.Słyszałam o Karli.- Karli? - spytała Claire.- Pracuje na uniwersytecie - wyjaśniła Eve.- Karla Gast.Chodziliśmy z nią do szkoły.- Michael i Shane przytaknęli.- W szkole też lubiła imprezować.I była naprawdę ładna.Poszła do pracy w kampusie.Nie wiem, co tam robiła, w każdym razie zaginęła.- Było o tym w gazecie - wtrącił Michael.- Porwali ją wczoraj w nocy, kiedy szła do samochodu.Claire zmarszczyła brwi.- Ale dlaczego miałoby być o tym w gazecie? Przecież zwykle nie piszą o takich przypadkach.W Morganville morderstwa są legalne, prawda?- Prasa pisze o morderstwie, jeśli zabójca nie jest wampirem - powiedziała Eve i zaczęła pogryzać kawałek marchewki, jednocześnie wyrzucając kostki.- Ooooch, płaci mi pan dwie setki, panie bankierze.Gdyby porwały ją wampiry, sprawę zamiecionoby pod dywan, jak zwykle.Odszkodowanie dla rodziny, koniec historii.Ale to inna sprawa.- Czy to coś niezwykłego? Przestępstwo dokonane przez ludzi?- W pewnym sensie.- Eve wzruszyła ramionami.- Coraz więcej ludzi w Morgamdlle robi się wrednych.Są albo wredni, albo zachlani, albo ulegli.- A ty jaka jesteś? - spytał Shane.Eve wyszczerzyła zęby i warknęła.- Och, rozumiem.- Eve, słyszałem, że twój brat wyszedł z więzienia - rzucił Michael.Claire wyrzucała właśnie kostki i kiedy upadły na planszę, wydawało się, że wydały dźwięk tak głośny jak talerze rozbijające się na kafelkach podłogi.Nikt nic nie powiedział.O ile widziała, nikt nie odważył się odetchnąć.Sądząc po minie Michaela, żałował, że poruszył ten temat, a Eve była.wściekła, spięta i przerażona.Shane milczał z kamiennym wyrazem twarzy.Niezręczna sytuacja.- Hm.- Claire ostrożnie przesunęła swojego pionka o sześć pól.- Nie opowiadałaś o swoim bracie.- Była ciekawa, co Eve na to powie.Bo Eve najwyraźniej nie była szczęśliwa, że rozmowa zeszła na temat jej brata.- Ma na imię Jason, jest bydlakiem i nie chcę o nim mówić - oznajmiła Eve.- Jasne.- Claire odchrząknęła.- Shane?- Co? - Popatrzył na planszę, którą mu wskazywała ręką.- Aha.Trzysta.W milczeniu oddała swoje ostatnie banknoty Shane'owi, a on sięgnął po kostki.- Eve, wiesz, za co poszedł do więzienia.Nie sądzisz, że.- zaczął Michael ostrożnie [ Pobierz całość w formacie PDF ]