[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Brak jest zresztą na płótnie śladów znanego barwnika.Wizerunek na Całunie, konkludował Delage, jestwizerunkiem Chrystusa, powstałym na skutek Jakiegoś unikalnego procesu fizykochemicznego w czasie, gdy ciało spoczywało w grobie.Półgodzinny odczyt wywołał niezwykłą sensację.Brytyjskie czasopismo medyczne „The Lancet” oraz londyński „Times” oceniły pracę Delage’a jako dobrze udokumentowaną i mieszczącą się w ramach rygorów naukowości.W podobnym duchu wypowiedział się paryski dziennik „Figaro”.Reakcja samej Akademii Nauk była jednak bardziej chłodna.Atmosferę intelektualną owych’ czasów tak bardzo zdominował racjonalizm i wolnomyślicielstwo, że Marcelin Berthelot, sekretarz Akademii, odmówił zgody na publikację pełnego tekstu odczytu, a wielu kolegów' Delage’a było zdania, że jego reputacja naukowa, dotychczas tak nieskazitelna, uległa poważnemu nadwerężeniu.Zrażony atmosferą skandalu wokół swego odczytu i ostatecznie załamany odmową zezwolenia autorytetów turyń-skich na dokładne zbadanie samego Całunu, Delage zre-zygował z dalszych nad nim prac i poświęcił się innym problemom, dając jedynie publiczny wyraz swym uczuciom w liście do wydawcy „Revue Scientifiąue”, Charlesa Richeta:Czy kilkanaście miesięcy temu, kiedy odwiedziłem Pana w pańskiej pracowni, by przedstawić pana P.Vignonowi.przeczuwał Pan, jakie namiętne spory wzbudzi ten problem?.Chętnie zgodzę się z tym, że żaden z moich argumentów nie ma charakteru niezaprzeczalnego dowodu.Razem wzięte stanowią jednak zespół uderzających prawdopodobieństw, przy czym niektóre z nich bliskie są weryfikacji.Do problemu, który sam w sobie jest problemem czysto naukowym, wmieszano zupełnie niepotrzebnie sprawy religijne, co spowodowało, że górę wzięły uczucia, a rozum zawieszono na kołku.Gdyby tu nie chodziło o Chrystusa, lecz o kogoś takiego jak Sargon, Achilles czy któryś z faraonów, nie byłoby żadnej obiekcji.Podczas badania tego problemu byłem wierny prawdziwemu duchowi nauki.Miałem na względzie tylko prawdę, nie obchodziło mnie zupełnie, czy wyniki tych badań wzbudzą zainteresowania takiej, czy innej grupy religijnej.Uznaję Chrystusa za postać historyczną i nie widzę przyczyny, dla której ktokolwiek mógłby się zgorszyć tym, że do dziś zachowały się ślady jego ziemskiego życia.f 8Od czasów Delage’a sytuacja uległa radykalnej zmianie Kiedy jedynym źródłem były negatywy wykonane prrei Pia, istniała dręcząca wątpliwość, czy rzeczywiście me ma się do czynienia z jakąś formą oszustwa.Wraz z publikacją fotografii Enriego nawet i te wątłe podstawy zastrzeżeń uległy ostatecznemu załamaniu.Wiarygodność Całunu zyskała odnowioną i szeroką akceptację wśród znawców nauk medycznych.Ta powszechna akceptacja rozpoczęła się w latach trzydziestych od wzbudzających entuzjazm badań dr.Pierre Barbeta z kliniki św.Józefa w Paryżu.Przeprowadził on wiele eksperymentów na zwłokach ludzkich i zebrał robiącą duże wrażenie liczbę świadectw, wskazujących na to, że rany widoczne na Całunie są niewątpliwie ranami ofiary ukrzyżowania.3Dalej nastąpiły eksperymenty prof.Hermanna Moedde-ra.radiologa z Kolonii, który sprawdził fizyozne efekty ukrzyżowania, jakiego ślady pozostały na Całunie, przy pomocy ochotników zawieszanych na linach.4 W tym samym czasie we Włoszech dr Judica-Cordiglia, profesor medycyny sądowej na Uniwersytecie Mediolańskim, rozpoczął próby odtworzenia procesu, w wyniku którego zarys ciała i krwawe zacieki, widoczne na Całunie, mogły być przeniesione z ciała na, płótno.5jiiV Anglii, 8w pierwszej połowie lat sześćdziesiątych, dr David Willis, lekarz ogólny z Guildford w Surrey, zaczął zestawiać i; oceniać wyniki wszystkich dotychczasowych badań.W roku 1969 stał się on głównym wśród lekarzy oponentem niemieckiego pisarza Kurta Berny, który jakoby znalazł na Całunie „dowody”, że Chrystus nie umarł na krzyżu.9W Stanach Zjednoczonych dr Anthony Sava z Brooklynu w Nowym Jorku przeprowadził gruntowne badania nad śladami krwawych wycieków, a zwłaszcza nad ranąw boku.1 Największym współczesnym autorytetem w zakresie medycznych aspektów Całunu stał się dr Robert Bucklin, patolog z Michigan (obecnie pracujący w Kalifornii).10Największe zainteresowanie tych badaczy budziła przede wszystkim anatomiczna dokładność wizerunku oraz całkowicie autentyczny charakter krwawych plam [ Pobierz całość w formacie PDF ]