[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Takie zdjęcie mogło zostać zrobione wszędzie.Na świecie nie brakuje katedr.Lecz zdjęcie chłopca jedzącego lody to zupełnie inna sprawa.Pokazywało plac przed katedrą w innym ujęciu, więc wi-dać było napis nad wejściem do jednego z budynków z pole-rowanego kamienia.Przepisała go na kartkę: Oficina de Turismo de AsturiasPrzez chwilę przypatrywała mu się uwaŜnie, zastanawiając się, co ma robić dalej.Koniec końców było to tylko pięć słów wymalowanych nad wejściem do starego budynku.Niemniej od czegoś trzeba zacząć.210Zerknęła po raz ostatni na zdjęcie uśmiechniętych postaci przed katedrą i wymknęła się za drzwi.Kiedy znalazła się w bibliotece, ruszyła wprost do półki z Encyclopedia Americana.Nie musiała długo szukać, aby się dowiedzieć, Ŝe Asturia to jedna z północnych prowincji Hiszpanii.Bibliotekarka pokazała jej, gdzie między półkami szukać przewodników.Kilka z nich poświęcono Hiszpanii.Hannah odnalazła hasło „Asturia” w indeksie rzeczowym naj-grubszego z nich, potem zgodnie ze wskazówką przeszła na stronę 167 i aŜ zamrugała oczyma ze zdumienia.Znalazła tam kolorowe zdjęcie tej samej katedry, na którą patrzyła przed godziną.Znajdowała się w Oviedo, stolicy kulturalnej Asturii.Gotycka katedra z koronkową wieŜą stanowiła - jak informował podpis - najsłynniejszy zabytek tego miasta.Hannah szybko wybiegła z biblioteki po schodach, chcąc jak najszybciej podzielić się tą informacją z księdzem Jimmym, lecz bieganie wymagało obecnie więcej wysiłku niŜbyła w stanie z siebie wykrzesać, więc zadyszała się juŜ po kilku krokach.Kiedy przystanęła, by odzyskać oddech, uświadomiła sobie, Ŝe spieszy się zupełnie bez powodu.Albo z nader błahego.Jolene i Marshall - zakładała, Ŝe to Marshall był autorem zdjęć - byli w Hiszpanii.I co z tego wynika? PrzecieŜ Letycja Greene sama ją o tym poinformowała tego dnia, kiedy się poznali, gdy z pewną nutą zazdrości opisywała ich jako globtroterów.Trudno uznać za niezwykły fakt, iŜ ustawili się do zdję-cia przed jakąś starą katedrą.Turyści robią tak od zawsze, a w kaŜdym razie od czasu kiedy aparat fotograficzny stał się integralną częścią wyposaŜenia podróŜnika.Ustawiali się przed 211kościołem, rzeźbą lub wodospadem, przywoływali na twarze nieruchome uśmiechy i pozwalali się sfotografować.Był to zadatek natychmiastowej nieśmiertelności, dowód, Ŝe i oni -jak Kilroy - tam byli.Nawet napis, który Hannah z takim trudem odcyfrowała, przyniósł jej tylko rozczarowanie.„Oficina de Turismo de Asturias” - teraz to całkiem oczywiste - była jedynie miej-scowym punktem informacji turystycznej.Zwolniła i szła teraz spacerkiem.Nie ma księdzu Jimmy'emu do powiedzenia nic, co nie mogłoby poczekać do so-botniego spotkania po mszy.Proboszcz Gallagher spojrzał na polaroidowe zdjęcia, które rozłoŜył przed nim ksiądz Jimmy na kuchennym stole w plebanii, obejrzał je i cicho westchnął.Ksiądz Jimmy nie dał mu nawet czasu, aby mógł dokończyć lunch, a tu trzeba rozwikłać taką tajemnicę.Lubił tego młodego człowieka, ale zdawał sobie sprawę, Ŝe - jak to z młodymi bywa - cierpliwość nie naleŜy do jego najmocniejszych stron.Pewnie przyjdzie z wiekiem - kiedy juŜ odprawi tysiące mszy i wysłucha tysięcy spowiedzi.W tej chwili jednak był święcie przekonany, iŜ w trybie pilnym naleŜy rozwikłać sprawę, która proboszczowi zdała się mocno skomplikowana i raczej dość fantastyczna.Niewątpliwie miała jakiś związek z tą młodą cięŜarną kobietą, która od niedawna naleŜy do parafii.Była ona - jak został właśnie poinformowany niezwykle szczegółowo - za-stępczą matką, która gdzieś znalazła te zdjęcia, zdjęcia bez wątpienia niezwykłe, co proboszcz sam musiał przyznać.212Jednak nie mógł się zgodzić z wnioskiem, jaki wysnuł ksiądz Jimmy - co to, to nie.UkrzyŜowanie w dzisiejszych czasach? Mówiąc bez ogródek, to idiotyczna myśl.Przez chwilę proboszcz poczuł się stary i zmęczony.Dostatecznie trudno było mówić parafianom to wszystko, co musiał im powiedzieć - mówić tak, by nie dopuszczać moŜ-liwości kompromisu, a jednocześnie tak, by nie zabrzmiało to zbyt autorytatywnie.Z męŜczyzną, za którego czuł się odpowiedzialny, szło mu jeszcze trudniej.Cenił sobie zaufanie i otwartość młodego człowieka, który przychodził do niego ze wszystkimi swoimi problemami, i nie chciał narazić na szwank ich kontaktów jakąś nieprzemyślaną uwagą.Nadal przyglądał się uwaŜnie dziwnym fotografiom, przez cały czas świadom, Ŝe po drugiej stronie stołu obserwuje go para oczu.- Co ksiądz o tym sądzi? - zapytał wreszcie ksiądz Jimmy.- Sądzę.Ŝe to nie twoja sprawa, Jamesie - orzekłw końcu.- Nie jesteś policjantem, tylko kapłanem.- Od sunął od siebie talerz, nagle bowiem stracił cały apetyt.- Ale ona wierzy, Ŝe naprawdę coś jej grozi.Chce, Ŝebym jej pomógł.- Tak?- Wierzy, Ŝe dziecku zagraŜa jakieś niebezpieczeństwo.- Rozumiem.Rozumiem.- Proboszcz potarł się po podbródku.- Odnoszę wraŜenie, Ŝe powinniśmy zwrócić uwagę na o wiele powaŜniejszy problem.A mianowicie twój związek z panią Manning [ Pobierz całość w formacie PDF ]