[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Byli więźniowie Obcych wymienili spojrzenia, w oczach jednych widać było obawę, w innych nadzieję, kilkoro dzieci przywarło do matek.– Ile czasu dajecie nam na odpowiedź?– Macie kilka miesięcy.Tyle czasu zajmie nam powrót do przestrzeni Światów Syndykatu, ponieważ nie zakończyliśmy jeszcze naszej misji.Nie powiedzieli wiele więcej, po prostu stali tam, tuląc się do siebie, więc Geary rozłączył się po chwili i opadł ciężko na fotel, bijąc się z myślami.I pomyśleć, jak paskudnie czułem się po wybudzeniu z niemal stuletniej hibernacji.Miałem więcej szczęścia niż rozumu.Niech mi żywe światło gwiazd wybaczy, ale pragnę krzywdy Obcych.Chcę, by zapłacili za to wszystko.Choć już zapłacili wysoką cenę.Wielu spośród nich zginęło, rozwaliliśmy im też masę okrętów.Czy jednak osiągnęliśmy cokolwiek? Poza uwolnieniem tych ludzi, rzecz jasna.Ściągnął sobie ostatni raport o stanie floty.Niemal trzydzieści niszczycieli miało poważne awarie wyposażenia wymagające natychmiastowej reakcji ludzi kapitana Smythe’a.Jednostki pomocnicze pracowały pełną parą nad ich usunięciem, równolegle prowadząc naprawy liniowców po ostatnim starciu.W związku z tym powstały spore opóźnienia w harmonogramie remontów.Zbliżali się też niebezpiecznie do szczytu wykresu zagrożeń, od którego dzieliło ich już tylko kilka miesięcy.Brzęczyk przy włazie ożył na moment.Geary oderwał wzrok od raportu, mając nadzieję, że zobaczy Tanię, ale zamiast niej w wejściu pojawiła się Wiktoria Rione.– Czemu zawdzięczam tę wizytę? – Wyszło to znacznie oschlej, niż zamierzał.Zacisnęła lekko szczęki.– Chciałam cię poinformować, że komandor Benan otrzymał pytanie, kto zastąpi cię na stanowisku głównodowodzącego.– Czyżbym się gdzieś wybierał?Weszła do jego kajuty.– Wypadki chodzą po ludziach.– To ostrzeżenie czy tylko luźno rzucona uwaga?Rione pokręciła głową.– Nic mi nie wiadomo o zagrożeniach ze strony floty.Uczepił się drugiej części tego zdania.– Ze strony floty?– Słyszałeś, co powiedziałam.Kogo wyznaczyłeś na swojego zastępcę, gdyby coś ci się stało?Geary oparł się pokusie, by nie udzielić odpowiedzi na to pytanie, uznając, że lepiej będzie, jeśli zagra w otwarte karty.– Kapitana Badayę, ale pod warunkiem, że będzie słuchał rad Tuleva i Duellosa.Usiądziesz?Zajęła wskazane miejsce, mierząc go wzrokiem.– Nie przewidujesz żadnej roli dla swojej kapitan?– Obawiam się, że jeśli mnie zabraknie, jej także coś się stanie.Poza tym brak jej wysługi lat, no i dyplomacja nie jest najmocniejszą stroną Tani.– Widzę, że i to już zdążyłeś zauważyć.Nie sądzisz jednak, że w razie twojej śmierci ona zyska wiele, będąc wdową po Black Jacku? – zapytała Rione.– Nigdy by tego nie wykorzystała.– Chyba że by musiała.– Wiktoria zawahała się.Zdawać się mogło, że to jeden z tych nielicznych momentów, kiedy powiedziała więcej, niż powinna.– A co z admirałami siedzącymi na transportowcach?– Na razie przebywają na obserwacji medycznej, po której będzie można orzec, czy nadają się do powrotu do służby.Rione się zaśmiała.– Wielki Black Jack zaczyna stosować polityczne gierki?– Wielki Black Jack wie z autopsji, jak poważne mogą być efekty stresu pourazowego.To cud, że udało mi się wyprowadzić flotę z pułapki po tym, jak zmuszono mnie do objęcia dowództwa nad nią.A żaden z tych admirałów nie ma pojęcia o taktyce.– Oparł się wygodniej.– Staram się dbać o przyszłość tej floty.– Stawiając na jej czele Badayę?– Badaya nie jest głupcem i zdaje sobie sprawę z tego, że Tulev ma wystarczającą wysługę lat, by stanowić wyzwanie, gdyby przyszło co do czego.Badaya wie też doskonale, że beze mnie nie zdoła sobie podporządkować Wielkiej Rady Sojuszu.Przyszłaś, żeby rozmawiać o polityce?Spojrzała mu prosto w oczy.– Zamierzasz zawrócić flotę?– Nie.Sprawdzimy jeszcze kilka systemów i dopiero potem zawrócimy.Skinęła ostrożnie głową.– Przypominam ci, że masz rozkaz zbadania, dokąd sięgają terytoria Obcych.– Dziękuję za przypomnienie, Wiktorio, ale powiedz mi, proszę, dlaczego wysłano z nami akurat ciebie?Nie potrafiła przez moment zapanować nad uczuciami.– Zgłosiłam się na ochotnika po tym, jak otrzymałam propozycję nie do odrzucenia.To znaczy mogłam ją odrzucić, ale wtedy nawet bym nie wiedziała, kogo wyślą zamiast mnie.– Czy wiedziałaś, że twój mąż przebywa na Dunai?– Nie.Słyszałam, że to obóz dla VIP-ów, ale Paol był tylko komandorem.– Komandorem i mężem współprezydent Republiki Callas.Wzruszyła ramionami, jej twarz znowu przypominała maskę.– Mogłam się tego domyślić, to prawda [ Pobierz całość w formacie PDF ]