[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Kiedy wrócił z pracy, matka pożegnała się i zniknęła.Nie chciała młodym przeszkadzać.–Jak tam? Sprzedaliście coś? – spytała Evangeline.–Nieruchomość Watsonów.Ludzie z Richards Group nawet się nie zorientowali, że sprzątnęliśmy im tosprzed nosa.–A ja rozmawiałam z Lisą.Przyjedzie w następnym tygodniu i zacznie nagrywać.– Evangeline dwukrotnie była w Detroit, próbując pogodzić się z ojcem.– Wiesz, jaki dziś jest dzień?–A powinienem? – spytał niepewnie Matt.Roześmiała się wesoło.–Dziś mijają cztery miesiące, odkąd weszłam do palazzo Vincenza, modląc się o to, żeby nikt mnie nie rozpoznał, i jakiś facet w holu zablokował mi przejście.Gdybym przyszła minutę później, pewnie bym go nie spotkała.Matt przytulił ją mocno.–Przeznaczenie.Przywarła ustami do jego warg, ale po chwili przerwała pocałunek.– Chodź, mam dla ciebie prezent.Zaprowadziła go do kuchni, którą sam zaprojektował.Na wyspie leżała papierowa torba.– Proszę.Wyjął ze środka małe aksamitne pudełeczko.Kiedy Evangeline uniosła wieczko, zobaczył parę platynowych obrączek.–Czy ożenisz się ze mną?–Ależ z największą przyjemnością – odparł uradowany.– Ale co sprawiło, że zmieniłaś decyzję?–Hm, po pierwsze, Evangeline Wheeler to ładne połączenie.A po drugie, muszę pilnować, żeby ten facet poznany u Vincenza gdzieś mi nie zwiał.– Jesteś pewna? – spytał Matt, patrząc na nią z miłością i nadzieją w oczach.– Że chcesz ślubu?– Tak.Wydawało mi się,a szukałam ciebie.Kocham cię, Matt.– A ja ciebie, skarbie.Jutro kupię ci pierścionek zaręczynowy – obiecał, po czym ponownie przywarł ustami do jej warg [ Pobierz całość w formacie PDF ]