[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Kale wytrzymała parę chwil dłużej, po czym opadła ciężko na poduszki, jej zamykające się oczy zasnuła mgła.Duch Covingtona był rozmazaną niewyraźną plamą, wiszącą nad ciałem - może to efekt uboczny kamuflażu ochronnego, który stosowali powstali zmarli z Mount Grace w czasach swej chwały, a może chodziło o to, że był tak cholernie stary i przez ostatnie sto lat przecierał sobie drogę w tak wielu różnych cielesnych domach.Może po prostu się zmienił i pozostała z niego jedynie esencja, minimalny znacznik ludzkiej postaci.Kale natomiast była wspaniała.Wówczas po raz pierwszy ujrzałem to, czego zdjęcia nie zdołały uchwycić: energię i drapieżny wdzięk, które przyciągnęły tak wielu mężczyzn i sprawiły, że wielki Aaron Silver wpadł po uszy i zginął.Dwie dusze - jedna boleśnie wyraźna, druga niemal nieobecna - złączyły się nad łóżkiem, a potem zaczęły falować, jak powietrze nad rozgrzanym asfaltem.Nigdy wcześniej nie widziałem czegoś podobnego: to były autoegzorcyzmy, świadoma, upragniona abdykacja.Kale uśmiechnęła się, gasnąc, ale też małpy uśmiechają się, kiedy się boją, a w jej oczach dostrzegłem coś bliskiego ślepej grozie.Patrzyła na Covingtona - na człowieka, który urodził się jako Aaron Berg, a potem nosił tak wiele innych nazwisk - i wydało mi się, że jej twarz łagodnieje, znikając bez śladu z mojego pola widzenia.Doug Hunter ocknął się po zaledwie kilku minutach.Bałem się, że mógłby wyciągnąć niewłaściwe wnioski, odkrywszy, że leży przywiązany do łóżka w obcym domu, a obok siedzi kompletnie nieznany mu facet, ale przynajmniej tą komplikacją nie musiałem się przejmować.Z początku był zbyt słaby i chory, by przejmować się tym, gdzie się znalazł.A potem wspomnienia powróciły z pełną siłą.Peter Covington - zakładając, że tak pierwotnie nazywał się jasnowłosy - nie miał tyle szczęścia.Podobnie jak Maynard Todd, zbyt długo był tylko powłoką dla zmarłych z Mount Grace i uszkodziło go to znacznie głębiej.Leżał na podłodze, świadomy, lecz niezdolny do niczego.Jego wargi poruszały się bezdźwięcznie.Pomogłem Dougowi się rozwiązać, a potem wstać.- Gdzie jest.Jan? - wybełkotał.- Czeka na ciebie w domu - poinformowałem.- Chcesz tam pójść teraz?Spróbował coś powiedzieć, ale nie mógł ukształtować słów.Zamiast tego pokiwał głową.- Nadal jesteś oskarżony o morderstwo, Doug.Pewnie lepiej by było, gdybyś się poddał, zamiast czekać, aż cię złapią i ściągną.Znów pokiwał głową.- Ju-jutro.Pewnie.Zawsze jest jeszcze jutro.Felix Castor 03 - Przebierańcy27Świat obracał się pod moimi stopami, a ja obracałem się wraz z nim.W owym czasie wydarzenia te przepełniły mnie strachem, zdumieniem i czcią, lecz sami wiecie, jak to jest: po jakimś czasie i niezliczonych odtwarzaniach w pamięci tracą wiele ze swej niegdysiejszej mocy.Pewnie sami miewaliście podobne tygodnie.Juliet, strzeżona przez Sue Book niczym przez rottweilera o czułym sercu, w ciągu paru tygodni niemal w stu procentach doszła do siebie.Ale w owym „niemal” kryje się cały skarbiec znaczeń.Moloch zranił ją na poziomie głębszym niż ciało, toteż ciało nie zdołało wszystkiego wyleczyć.Odmówiła dyskusji o szczegółach, a kiedy naciskałem, jak przystało na lubieżnego drania, wręczyła mi zaproszenie w ozdobnej, dziewczęcej kopercie ze srebrną obwódką.Przerwałem lekturę, dotarłszy do linijki uroczystość zawarcia związku partnerskiego.Nadal mam nadzieję, że kiedy dojdę do nazwisk, będą należały do dwóch nieznanych mi osób.Gary Coldwood także wyzdrowiał: przez sześć miesięcy pozostawał zawieszony, potem jednak przywrócono go do służby, bo stos dowodów świadczących o tym, że go wrobiono, stał się tak wysoki, że lada moment mógł się zawalić i zrobić komuś krzywdę - przy silniku jego samochodu ktoś majstrował, podobnie przy hamulcach.Miał otarcia po sznurach na rękach i rozwaloną górną wargę, po tym jak ktoś wmusił w niego alkohol znaleziono nawet odłamek szkła z butelki rumu „Bacardi” w podniebieniu.Wykorzystał pół roku przymusowego urlopu i ukończył kurs kryminalistyczny.Teraz nie da się z nim normalnie porozmawiać, bo zawsze wcześniej czy później wspomni o krzepliwości, śladach pośmiertnych i gwiaździstych ranach wlotowych.Ale nadal kuleje, ma blizny, a kiedy się spotykamy, w powietrzu między nami wisi coś niewypowiedzianego.Nie oczekuje przeprosin, w niczym by nie pomogły.Może będziemy się spotykać rzadziej i rzadziej, aż w końcu albo to coś odejdzie w niebyt, albo nasza przyjaźń.Pewnego ponurego, wtorkowego popołudnia, chylącego się niebezpiecznie ku wieczorowi, w moim biurze w Harlesden zjawiła się Jan Hunter.Próbowała zapłacić mi resztę umówionej stawki.Nie wyjąłem nawet rąk z kieszeni.- Ja też czytuję gazety, Jan - powiedziałem.- Douga oczyszczono z zarzutu morderstwa, bo w końcu zdecydowali się przyjąć młotek jako dowód.Ale nadal dostał trzy lata za ucieczkę z więzienia.Nic mi nie jesteś winna.- Wie pan dokładnie, jak wiele jestem panu winna, panie Castor - upierała się.- Ktokolwiek popełnił przestępstwo, to mój mąż odsiedzi wyrok i to mój mąż wyjdzie z więzienia - jeśli wszystko dobrze pójdzie, w przyszłym roku - a ja będę na niego czekać [ Pobierz całość w formacie PDF ]