[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Ciocia Hester przyjechała z Camberley, gdzie mieszkali razem ze stryjem Geraldem.Do Londynu wybrała się po zakupy, jak powiedziała, i przy okazji złożyła nam wizytę.- Oszczędzę sobie pisania w sprawie kolacji.Gerald nie będzie mógł przyjść dwudziestego trzeciego.Sprawy potoczyły się szybciej, niż przypuszczano.Niemcy zbliżają się do Mons i sytuacja staje się coraz bardziej alarmująca.v Mons! Pomyślałam o madame Rochere i o tym, co teraz biedna robi.Nie mogłam sobie wyobrazić naszej przełożonej opuszczającej La Piniere.- Oczywiście, rozumiem - odparła moja matka.- Bardzo żałuję.Chciałam okazać majorowi Merrivale’owi naszą wdzięczność.Pewnie też będzie zajęty.- Tak.Myślę, że obaj wyjadą mniej więcej w tym samym czasie.Pracują razem.- Nigdy nie zapomnę Geraldowi tego, że dzięki niemu dziewczęta bezpiecznie wróciły do domu.- O, Gerald zrobi wszystko dla rodziny.Ale co to ja miałam wam powiedzieć? Aha, już wiem.Czy ta kolacja nie mogłaby się odbyć wcześniej? Wydaje mi się.choć nie jestem tego całkiem pewna, że Gerald wyjedzie dopiero dwudziestego pierwszego.Zatem można ją urządzić najpóźniej dziewiętnastego.- Doskonale, niech będzie dziewiętnastego.Czemu nie.Nam to również odpowiada.- Na razie ten termin jest pewny - powiedziała ciocia Hester.- Ale mam nadzieję, że zrozumiecie nas, jeżeli będziemy musieli odwołać wizytę, prawda? Czasy są takie niepewne.- Ależ oczywiście - odparła moja matka.Matka postanowiła, że przyjęcie będzie skromne.- Takie rodzinne spotkanie.Na pewno stryj Gerald i major Merrivale przy swoich stanowiskach mają dosyć oficjalnych bankietów.Poproszę pannę Carruthers i Andree, by zeszły do nas.W końcu one też należały do waszej grupki i pewna jestem, że major Merrivale chętnie przekona się na własne oczy, iż dobrze im się wiedzie.Z przyjemnością myślałam o zbliżającym się wieczorze.Muszę przyznać, że nie mogłam się go wręcz doczekać.Często wracałam myślami do Marcusa Merrivale’a.Był typem człowieka, który pozostawia niezatarte wspomnienie.Bałam się, że przyjęcie zostanie w ostatniej chwili odwołane.Matka powiedziała, że musimy się z tym liczyć.W czasie wojny nic nie jest pewne.W końcu nadszedł dziewiętnasty.Marcus Merrivale przyszedł ze stryjem Geraldem i ciocią Hester.Wyglądał dokładnie tak samo, jak podczas naszej podróży przez Francję.Podszedł do mnie i ujął moje ręce.- Panna Lucinda! Cóż za urocze spotkanie! I panna Carruthers, i mademoiselłe Latour! Jesteśmy niemal w komplecie, czyż nie?Ojciec zwrócił się do niego ze słowami:- Nie wiem, jak mamy panu dziękować, majorze.Gdyby nie pan.- Ależ to naprawdę nic takiego.cała przyjemność po mojej stronie.Zapewniam pana.- Wiedziałem, że Marcus da sobie radę - stwierdził stryj Gerald.- To idealny człowiek do takich zadań.- Proszę bardzo - zapraszała do stołu matka.- Mam nadzieję, że nie będziecie panowie dziś nigdzie wzywani.W tych czasach nigdy nic nie wiadomo.Wszystko może się zdarzyć w każdej chwili.Matka rozsadziła gości tak, że major usiadł po jej prawej ręce, a ja obok niego.Stryj Gerald siedział między panną Carruthers i Andree.Rodzice zadawali majorowi mnóstwo pytań na temat naszej podróży, choć na większość z nich znali odpowiedź ode mnie.Matka jeszcze raz podziękowała mu za to, co dla nas zrobił.I tym razem odrzekł, że to nic takiego, że dla niego była to przyjemność.- Zupełnie coś innego niż moje normalne obowiązki, proszę pani.Wszyscy lubimy odmianę.A przy okazji - dodał - jak tam miewa się panicz Edouard? Czy był łaskaw przywyknąć do nowego domu?- Z godną podziwu obojętnością - odparła równie żartobliwie moja matka.- Lucinda chętnie opowie panu o nim.To jej ulubiony temat.A tak a propos, nazywamy go teraz Edward.Pomyśleliśmy, że będzie mu lepiej z imieniem o angielskim brzmieniu.- Doskonały pomysł! - Zwrócił się teraz do mnie.- Dobrze się stało, że mademoiselłe Andree została u państwa.Wygląda na zadowoloną.- Uśmiechnął się do niej.- Jestem bardzo szczęśliwa - zapewniła go gorąco Andree.Ojciec rozmawiał z ciocią Hester o jej synach, Haroldzie i George’u [ Pobierz całość w formacie PDF ]