[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Jace zrobił zdziwioną minę, ale się nie poruszył.Zachariasz odwrócił się do pozostałych mnichów.Nie możemy i nie powinniśmy skrzywdzić tego chłopca.Między Uerondale'ami iCichymi Braćmi istnieją odwieczne więzy.Jesteśmy mu winni pomoc.- Pomoc w czym? - zapytała Clary.- Coś jest nie w porządku.z jego głową? Kiedyrodzi się Nocny Łowca, Cisi Bracia i Żelazne Siostry odprawiają rytuał umieszczenia nadziecku czarów ochronnych.Clary wiedziała, że Żelazne Siostry są żeńskim odpowiednikiem Cichych Braci.Żyjące w jeszcze większym odosobnieniu niż oni, zarządzały produkcją broni dla NocnychŁowców.Kiedy Jace umarł, ciągnął brat Zachariasz, a potem powrócił do życia, narodził się poraz drugi, ale został pozbawiony tych rytuałów i ochrony.Teraz jest otwarty jak niezamkniętedrzwi i bezbronny wobec wszelkiego zła i demonicznych wpływów.Clary oblizała wyschnięte usta.- Został opętany? To nie opętanie, tylko wpływ.Podejrzewam, że potężny demonszepcze do twoich uszu, Jonathanie Herondale.Jesteś silny, walczysz z nim, ale on pozbawiacię sił, tak jak morze wymywa piasek.- Jace - wyszeptał chłopak bladymi wargami.- Jace Lightwood, nie Herondale.- Skąd pewność, że to demon? - Clary skupiła się na praktycznych kwestiach.- I comożemy zrobić, żeby zostawił go w spokoju?Tym razem przemówił Enoch, z wyraźnym namysłem w głosie.Należy ponowniedokonać rytuału, po raz drugi nałożyć na niego ochronę, jakby dopiero się urodził.- Możecie to zrobić? - spytała Clary.Zachariasz skinął głową.Można to zrobić.Alenajpierw trzeba poczynić przygotowania, wezwać jedną z Żelaznych Sióstr, wykonać amulet.Jonathan musi zostać z nami do chwili zakończenia rytuału.Tu jest dla niegonajbezpieczniejsze miejsce.Clary spojrzała na Jace'ego, oczekując jakiejś reakcji - wyrazu nadziei, ulgi, zachwytu,czegokolwiek - ale jego twarz pozostała beznamiętna.- Jak długo musiałby tu zostać? - spytała.Zachariasz rozłożył chude ręce.Dzień, możedwa.Rytuał jest przeznaczony dla niemowląt.Będziemy musieli go zmienić, żeby zostałdostosowany do dorosłego.Gdyby Jace miał więcej niż osiemnaście lat, to w ogóle byłobyniemożliwe.A tak, będzie tylko trudne.Na szczęście, chłopiec nie jest nie do uratowania.Nie jest nie do uratowania.Nie na taką odpowiedź liczyła Clary.Chciała usłyszeć, żesprawa jest prosta, problem łatwy do rozwiązania.Popatrzyła na Jace'ego, na jego zwieszonągłowę, na włosy zasłaniające twarz.Jego kark wyglądał na taki kruchy, że Clary ścisnęło sięserce.- Wszystko będzie dobrze - powiedziała cicho.- Zostanę z tobą.Nie.Wszyscy Braciaprzemówili jednym, nieustępliwym głosem.On musi zostać tutaj sam.Nie może sobiepozwolić na brak skupienia w trakcie rytuału.Clary poczuła, że Jace tężeje.W czasie swojego ostatniego pobytu w Cichym Mieściezostał niesprawiedliwie uwięziony, był świadkiem strasznej śmierci większości CichychBraci, dręczył go Valentine.Potrafiła sobie doskonale wyobrazić, że myśl o kolejnej samotnejnocy w Mieście jest dla niego straszna.- Jace - szepnęła.- Zrobię wszystko, co zechcesz.Jeśli wolisz stąd wyjść.- Zostanę.- Jace uniósł głowę, jego głos był silny i czysty.- Zrobię wszystko, cobędzie konieczne.Chcę tylko, żebyś zadzwoniła do Izzy i Aleca.Powiedz im.powiedz im,że zostaję u Simona, żeby mieć na niego oko.Powiedz, że zobaczymy się jutro albo pojutrze.- Ale.- Clary.- Delikatnie ujął jej dłonie.- Miałaś rację.Te wszystkie rzeczy nie dzieją sięwe mnie.Ktoś próbuje nas skrzywdzić.Wiesz, co to oznacza? Gdyby można.to wyleczyć,już nie musiałbym bać się o ciebie, kiedy jesteś przy mnie.Jeśli będzie trzeba, spędzę nawettysiąc nocy w Cichym Mieście.Nie zważając na obecność Cichych Braci, Clary nachyliła sięi pocałowała go.- Wrócę - wyszeptała.- Jutro wieczorem, po przyjęciu w Ironworks, przyjdę zobaczyćsię z tobą.Nadzieja w jego oczach sprawiła, że omal nie pękło jej serce.- Może wtedy będę już wyleczony.Clary dotknęła jego twarzy.- Może.* * *Simon obudził się wyczerpany po długiej nocy pełnej złych snów.Przewrócił się naplecy i spojrzał w światło wpadające przez okno sypialni.Mimo woli zaczął się zastanawiać, czy spałby lepiej, gdyby tak jak inne wampiry spałw ciągu dnia.Choć słońce nie wyrządzało mu krzywdy, czuł zew nocy, miał ochotę wyjśćpod ciemne niebo i migoczące gwiazdy.Jakaś jego część chciała żyć w mroku i odbierałasłoneczny blask niczym cienki, ostry nóż zadający ból.Tak samo pragnął krwi.I wystarczyłopopatrzeć, jak skończyła się walka z tym pragnieniem.Wstał chwiejnie, narzucił na siebie stare ubranie i poszedł do salonu.Pachniało tamtostami i kawą.Jordan siedział na stołku barowym, jego włosy jak zwykle sterczały nawszystkie strony, plecy miał przygarbione.- Cześć - rzucił Simon.- Co słychać?- Mamy problem - poinformował go Jordan.Był blady pod opalenizną.Simonzamrugał.Nie widział swojego współlokatora od poprzedniego dnia.Kiedy późnymwieczorem wrócił z Instytutu i padł z wyczerpania, Jordana nie było w domu.Simon uznał, żejest jeszcze w pracy.Ale najwyraźniej coś się stało.- O co chodzi? - spytał.- Ktoś wsunął to pod nasze drzwi.Jordan podsunął mu „New York Morning Chronicie”, otwartą na jednej ze stron.Ugóry było zamieszczone ziarniste zdjęcie ciała leżącego na chodniku; w oczy rzucały sięprzede wszystkim patykowate kończyny wygięte pod dziwnym kątem.Jak to czasami bywa zmartwymi ciałami, wcale nie przypominało ludzkiego.Simon już miał zapytać Jordana,dlaczego mu to pokazuje, kiedy jego wzrok padł na tekst wydrukowany pod fotografią.„Znaleziono martwą dziewczynę Policja prowadzi śledztwo w sprawie śmierciczternastoletniej Maureen Brown, którą znaleziono martwą w niedzielę o godzinie jedenastejw nocy za śmietnikiem Big Apple Deli przy Trzeciej Alei.Nie podano jeszcze oficjalnieprzyczyny zgonu, ale właściciel delikatesów, który natknął się na ciało, Michael Garza,twierdzi, że dziewczyna miała poderżnięte gardło.Policja na razie nie znalazła broni.„.Simon nie był w stanie czytać dalej.Ciężko opadł na krzesło.Nie miał wątpliwości, żena zdjęciu jest Maureen.Poznał jej tęczowe rękawki i głupią różową czapkę, którą miała nagłowie, kiedy ostatni raz ją widział.Mój Boże.O, Boże, myślał gorączkowo, ale żadne słowonie wydostało się z jego ust.- Czy w tamtym liściku przypadkiem nie było napisane, że jeśli nie pójdziesz podwskazany adres, poderżną gardło twojej dziewczynie? - zapytał Jordan posępnym głosem.- Nie - wykrztusił Simon.- To niemożliwe.Nie.Przyjaciółka kuzynki Erica.Jak onama na imię? Ta, która podkochuje się w Simonie.Przychodzi na wszystkie jego występy iwszystkim opowiada, że jest jego dziewczyną.Simon przypomniał sobie małą różową komórkę z naklejkami, którą Maureen zrobiłaim wspólne zdjęcie.Pamiętał wyraźnie dotyk jej dłoni na swoim ramieniu, lekkiej jak motyl.Czternaście lat.Skulił się i objął rękami, jakby w ten sposób mógł zniknąć.14.SNYJace rzucał się niespokojnie na wąskim łóżku.Nie wiedział, gdzie śpią Cisi Bracia, booni sami nic na ten temat nie wspomnieli.Jedynym miejscem, w którym mógł przenocować,okazały cię cele pod Cichym Miastem, gdzie zwykle trzymano więźniów [ Pobierz całość w formacie PDF ]