[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Pewnego razu w drodze powrotnej z polowania szliśmy dość dobrze wydeptaną ścieŜką.PoniewaŜ od wioski dzieliło nas nie więcej niŜ pół godziny marszu, nie spodziewałem się napotkać juŜ Ŝadnych niebezpieczeństw, a więc takŜe niczego ciekawego.Schowałem aparat fotograficzny, flintę przerzuciłem na plecy i zająłem się myśleniem o tak zwanych „róŜnych sprawach".Oczywiście dŜungla jest zawsze fascynująca, jednak po kilku tygodniach siedzenia w samym jej środku, pospolite „byle co" juŜ nie cieszy tak jak dawniej.Na przykład gniazdo szerszeni (trzy ukąszenia i śmierć w wyniku palpitacji serca) omija się szerokim kołem i juŜ.Mrówki długości jednego cala bezwiednie strzepuje się ze stóp i idzie dalej, bez „achów", „ochów" i „aj jaj jajów".WęŜe tkwiące nieruchomo na gałęziach ponad głową obserwuje się mało waŜnym kątem oka - na wypadek gdyby im coś głupiego strzeliło do głowy.Zresztą w pobliŜu ludzkiej chudoby mało co się przydarza.DŜungla jest tam zdecydowanie sflaczała i nie ma dla nas tajemnic.A jednak.W pewnej chwili Angelino połoŜył mi rękę na ramieniu i ostrzegawczo wbił pazury.Pod tym kłującym uchwytem stanąłem gwałtownie.TuŜ przed nadepnięciem na Ŝmijkę wielkości rosówki! Była wyjątkowo mała i prawie niewidoczna w zgniłym listowiu.Angelino wyjaśnił, Ŝe nieostroŜnych zabija w kilka sekund.Dorosłego męŜczyznę w siedem, a byka waŜącego pół tony w dwadzieścia.Oczywiście byka sobie wymyślił, bo byki po dŜungli nie chodzą, ale i tak zrobił na mnie wraŜenie.Angelino, a skąd ty wiesz, Ŝe ona zabija akurat w siedem sekund?Był tu niedawno pewien Obcy, co właził na drzewa i podglądał kwiaty.Pytał, jak długo będzie umierał po ukąszeniu.To mu pokazałem.Zmierzył se na zegarku i powiedział, Ŝe siedem sekund.A jak tyś mu to pokazał?A tak.- w tym momencie Angelino zaczął wykonywać szerokie wymachy rękami, wywracał oczy białym do wierzchu i charczał, a kaŜdy wymach kończył innym rodzajem jęku lub westchnienia.Dał popisowy numer - wyimitował wszystkie moŜliwe dźwięki, które wydaje poliglota w konwulsjach.Jego dłonie kreśliły w powietrzu coś na kształt prawosławnego krucyfiksu porzuconego w koszu na parasole.Wyglądał jak marynarz, który za pomocą chorągiewek nadaje hasło: „ŚMIERĆ", stosując przy tym znaki alfabetu chińskiego.To, co zrobił, rzeczywiście trwało siedem sekund.(Wykonał kilka powtórek i za kaŜdym razem wychodziło tyle samo.)Angelino.Ta skarpetka.Woreczek ze świętościami.Tak, wiem, ale czy to prezent od Obcego?Mnie nie wolno przyjmować prezentów.Po prostu zostawił u nas kupkę.Dla wszystkich.Kupkę?.Czy chodzi o to, Ŝe zostawił tu wiele skarpetek?Nie! Zostawił kupkę róŜnych rzeczy, a skarpetki były tylko dwie.Dziurawe.To se jedną zaszyffkowałem.Zacerowałeś.A druga?Drugą zabrali i zostawili na ścieŜce Dzikich.Kto zabrał?Noo.on i ci dwaj, co z tobą przypłynęli.Wchodzili na Dzikie Ziemie.TeŜ chcę tam iść!Wiem.No to załatw mi przewodników.Nie teraz.A kiedy?-Jak nadejdzie pora.-Jaka pora?- Odpowiednia.Tak kończyła się większość rozmów z Angelino i bardzo mnie to wtedy irytowało! Dzisiaj - po latach - rozumiem, Ŝe był to dowód najgłębszej sympatii do mnie oraz pewien rodzaj desperacji.Desperacji człowieka, który spotkał pierwszego w Ŝyciu kumpla i zdaje sobie sprawę, Ŝe jest to jednocześnie jego ostatni kumpel.Nasza znajomość była wszak od początku skazana na krótki Ŝywot.Wiedział o tym on, wiedziałem i ja.Przybyłem tu, by poznać kulturę Carapana, a więc w chwili, gdy to się spełni, nastanie czas rozstania.Dlatego Angelino w kaŜdej rozmowie pozostawiał szerokie niedopowiedzenia.Był jak Szeherezada, która walczy o kolejny dzień naszej znajomości.Na szczęście w porę zrozumiał, Ŝe jest teŜ inna droga.śe moŜna wyjawić wszystkie sekrety, a to zbuduje między nami więź tak mocną, Ŝe przetrwa ona kaŜde rozstanie.Wtedy odsłonił się i zaczął opowiadać.Tak poznałem jego Tajemnicę.WĘśEPocerowane skarpetki w bagaŜu eksplorera? To takie nie.nie-eksplorerskie, prawda?OtóŜ NIE-prawda.Skarpetki bardzo przydają się do kaloszy, a kalosze są najlepszą ochroną przed węŜem.Tam, gdzie kalosze weszły do powszechnego uŜytku, liczba śmiertelnych ukąszeń spadła o dziewięćdziesiąt procent.Większość węŜy kąsa poniŜej kolana, a większość tej większości w stopę.No i nie znam Ŝadnego, który potrafi przebić kalosz.Są na świecie węŜe niewinne, są jadowite, są teŜ takie, które poŜerają ludzi.(Anakonda - potrafi wywrócić czółno, okręcić się wokół człowieka, wciągnąć go pod wodę, udusić, a potem powolutku poŜreć.w całości.z butami.i lornetką na szyi.) Dlatego winne czy niewinne, jadowite czy dusiciele - węŜy lepiej unikać.Oczywiście istnieją w przyrodzie narwańcy, którzy węŜe podglądają, łapią i w dodatku uwaŜają za „milutkie", ale większość normalnych ludzi węŜe depcze.Niechcący.I takich właśnie sytuacji - nieumyślnych nadepnięć - naleŜy unikać.Wbrew pozorom nie jest to trudne [ Pobierz całość w formacie PDF ]