[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.-Poszedł spotkać się z Fenwickiem, wiceprezydentem i Redem Gable'em- powiedziała Megan.-Mówił, czego ma dotyczyć spotkanie?-Nie.Ale powiedział, żebym nie czekała.Pewnie chodzi o kryzys kaspijski.Jakaś niewielka, niespiskowa część Hooda podszeptywała mu, że pewnie nie ma się czymś martwić.Z drugiej strony, prezydent spotykał się z ludźmi, którzy już wcześniej karmili go fałszywymi informacjami.Może to właśnie zobaczyła Megan w twarzy męża.Obawę, że to się znowu stanie.-Paul, cokolwiek się dzieje, sądzę, że Michael powinien mieć przy sobie przyjaciół - powiedziała.- Powinien być z ludźmi, których zna i którym może zaufać.Nie samymi doradcami politycznymi.Asystentka Hooda, Stef Van Cleef, zadzwoniła interkomem.Poinformowała, że dzwoni generał Orłow.Hood polecił jej przeprosić generała za zwłokę.Już za chwilę odbierze.-Megan, zgadzam się z tobą - powiedział Hood.- Ale nie mogę, ot tak, wprosić się na spotkanie w Gabinecie Owalnym.-Masz odpowiednie upoważnienia.-Na wejście do Zachodniego Skrzydła, nie do Gabinetu Owalnego - przy pomniał jej.Przerwał.Jego wzrok przykuło migające światełko na aparacie.Być może nie będzie musiał się wpraszać.-Paul?-Jestem - powiedział Hood.- Megan, posłuchaj.Odbiorę teraz telefon, a potem pojadę do Białego Domu.Zadzwonię później na twoją prywatną linię i powiem, jak sprawy stoją.-W porządku.Dziękuję.Hood rozłączył się i odebrał telefon Orłowa.Rosyjski generał zapoznał go z planem zlokalizowania Harpunnika.Powiedział mu też o zniszczeniu łodzi w porcie.Podejrzewał, że azerbejdżańskie władze odnajdą w wodzie ciała ludzi wynajętych przez Harpunnika.Hood z kolei zapewnił Orłowa o gotowości amerykańskiego Centrum do pełnej współpracy.Poprosił też generała, by przekazywał mu na bieżąco wszelkie nowe informacje, a pod jego nieobecność - Mike'owi Rodgersowi.Po zakończeniu rozmowy Hood za pomocą telefonu komórkowego połączył się konferencyjnie z Herbertem i Rodgersem.Spiesząc na parking, przekazał im najnowsze wieści.121-Mam powiadomić prezydenta, że jedziesz? - zapytał go Rodgers.-Nie - odparł Hood.- Fenwick mógłby wtedy wcześniej zakończyć spo tkanie.Nie chcę go spłoszyć.-Ale też dajesz w ten sposób Fenwickowi i jego ludziom więcej czasu na działanie - zauważył Rodgers.-Musimy podjąć ryzyko.Jeśli Fenwick i Gable mają zamiar rozegrać końcówkę, chcę dać im czas.Może uda się ich złapać na gorącym uczynku.-Mimo wszystko uważam, że to ryzykowne - powiedział Rodgers.- Fen wick będzie naciskał na prezydenta, żeby działać natychmiast.Nie dopuści, by prezydent zdążył się skonsultować z innymi doradcami.-Być może dlatego właśnie wszystko wydarzyło się o takiej porze - za uważył Herbert.- Jeśli to spisek, zaplanowano go tak, żeby to był akurat środek nocy.-Jeśli to ma coś wspólnego z kryzysem kaspijskim, prezydent będzie musiałdziałać szybko - ciągnął Rodgers.-Mike, Bob, nie sądźcie, że się z wami nie zgadzam - odpowiedział im Hood.- Ale też nie chcę dać tym draniom szansy na zdyskredytowanie tego, co mogę powiedzieć, jeszcze zanim dotrę na miejsce.-Ciężka sprawa - westchnął Herbert.- Naprawdę ciężka.Niewiele wie my o sytuacji w regionie.-To prawda - przyznał Hood.- Mam nadzieję, że już wkrótce będziemy mieli więcej danych.-Będę się za ciebie modlił - powiedział Herbert.- A jeśli to nie pomoże, poszukam innych źródeł.-Dzięki - odparł Hood.- Będę w kontakcie.Hood mknął przez opustoszałe ulice.W schowku miał awaryjną puszkę coli.Otworzył ją.Naprawdę potrzebował kofeiny.Chociaż ciepła, cola i tak smakowała dobrze.Rodgers miał rację.Hood ryzykował.Ale już wcześniej ostrzegł prezydenta przed Fenwickiem.Przekierowany telefon, wizyta w irańskiej ambasadzie, fiasko rozmów z senator Fox i CIOC*.Można mieć nadzieję, że Lawrence wykaże czujność i dobrze się zastanowi, nim podejmie decyzję.Dobrze by było, gdyby zechciał przepuścić informacje przez Centrum, żeby upewnić się, że są w porządku.Mimo wszystko jednak prezydent żyje ostatnio w ciężkim stresie.Jest tylko jeden sposób, by wpłynąć na jego decyzje.Hood musi dostać się do niego z nowymi danymi wywiadu.A kiedy już tam będzie, pomóc prezydentowi przesiać informacje przedstawione przez Fenwicka.* Chief Information Officers Council - Rada Szefów Służb Informacyjnych.122Hoodowi pozostawała do zrobienia jeszcze jedna rzecz.Modlić się, żeby Mike Rodgers nie miał racji.Żeby nie było jeszcze za późno.ROZDZIAŁ 37Baku, AzerbejdżanWtorek, 9.01Maurice Charles zajął swój mały pokój w hotelu Hyatt.Stało w nim królewskich rozmiarów łoże i wysoki regał z barkiem i telewizorem, biurko, a z obydwu stron łóżka stoliki nocne.Fotel ledwo się mieścił, wciśnięty w kąt naprzeciwko biurka.Było bardzo mało przestrzeni i to Charlesowi odpowiadało.Nie lubiłapartamentów.Za dużo w nich otwartej przestrzeni.Za dużo kryjówek.Pierwszą rzeczą, jaką zrobił, było przywiązanie nylonowej linki do nogi biurka.Stało przy oknie.Pokój znajdował się na drugim piętrze dziewięciopiętrowego hotelu.Gdyby z jakiegoś powodu został tu okrążony, policja i tak nie mogłaby wspiąć się z dołu lub opuścić z dachu bez robienia hałasu.Musieliby spróbować wejść przez drzwi.Ale na to jest przygotowany.Ma ze sobą opakowania pianki do golenia, wypełnione łatwo palnym płynnym metanolem.Rozlany pod drzwiami i zapalony, płonąłby szybko i gwałtownie, odrzucając napastników do tyłu.To dałoby Charlesowi czas, by zastrzelić tego, kto czekałby na niego za oknem, i opuścić się na linie.Metanol jest też śmiertelną trucizną.Same opary płynu mogą w krótkim czasie spowodować ślepotę.Charles włączył światło przy łóżku i zaciągnął ciężkie zasłony.Następnie otworzył wytrychem drzwi między swoim a sąsiednim pokojem.Kolejna droga ucieczki, na wszelki wypadek.Przyciągnął krzesło stojące przy biurku.Zablokował nim gałkę drzwi.W razie czego szybko odsunie krzesło.Gdyby jednak ktoś z sąsiedniego pokoju próbował otworzyć drzwi, pomyślałby, że są zamknięte.Powzięcie tych środków bezpieczeństwa zabrało mu niecałe pół godziny.Kiedy skończył, usiadł na łóżku.Wydobył z plecaka swoją czterdziestkępiątkę.Umieściłją na podłodze obok łóżka [ Pobierz całość w formacie PDF ]