[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Nie powiesz mi, że nie możesz wysłać na jego spotkanie takiej ilości ciężkich głowic, żeby zniszczyły wszystko, co się tam pojawi.–Oczywiście, możemy spróbować – odparł Cana – ale nie zrozumiałeś jeszcze najważniejszego faktu.My już wiemy, że nasza broń nie da mu rady, bo znamy wypowiedź Chaosu.Nie można zmienić przyszłego wydarzenia, które już jest zapisane.–Dlaczego?–Bo zmienienie niezmienności jest sprzecznością.Z definicji przegraliśmy przed rozpoczęciem walki.Jak zamierzasz wygrać bitwę, którą historia przyszłości uznała za przegraną?–Rozumiem twój argument, ale nie zamierzam go przyjąć do wiadomości.Nie widzę co prawda, w jaki sposób można rozwiązać ten paradoks, ale to problem Chaosu, a nie mój.Cana przyjrzał się Bronowi przenikliwym wzrokiem.Wreszcie podjął decyzje.–Zbrojmistrzu, Synkretysta będzie dowodził tą bitwą.Wykonuj jego rozkazy, jakbym to ja je wydawał.Bronowi nie trzeba było powtarzać dwa razy.Natchniony swoją intuicją, która uzupełniała jego wieloletnie doświadczenie wojenne z Komanda, natychmiast wkroczył do akcji polecając grupie kontroli uzbrojenia przyłączenie współrzędnych Chaosu.Potem wrócił do Cany.–Zakładam, że macie ekipę Chaosu, która programuje komputer? Musze z nimi mówić.Cana dał znak ręką i jeden z techników podał Bronowi słuchawki.–Ekipa Chaosu na linii.–Świetnie.Poprawcie mnie jeżeli się mylę, ale zbliżamy się do wypadkowej Chaosu, która wskazuje na utratę jednego statku Niszczycieli.–Zgadza się.–Skąd wiecie, że to będzie statek?–Ależ oczywiście, że statek.Wybuch o sile 18 teramegaton nie zdarza się w kosmosie, jeżeli akurat nie wybuchnie statek wraz z generatorem.Współrzędne czasoprzestrzenne wskazują na korwetę Anna-Maria.Już poleciliśmy ewakuację załogi.–Cofam ten rozkaz.Niech Anna-Maria wycofa się z zagrożonego obszaru.–Tego nie można zrobić – zaprotestował zaszokowany głos.– Nie można walczyć z Chaosem.Bron obrócił się do Cany.–Proszę potwierdzić ten rozkaz.Mam jeszcze inne rzeczy na głowie.Potem wrócił do konsol i zadawał szybkie pytania.Odpowiedzi były negatywne.Zwołał konferencję oficerów łączności i wyjaśnił prosto swój plan.Nikt nie dyskutował wobec jego logiki.W ciągu zaledwie minuty wszyscy znali swoje zadania.Radykalne podejście Brona wywołało zaraźliwy entuzjazm, kontrastujący niemile z niedawną postawą zrezygnowania.Tylko Cana pozostawał sceptyczny, ale powstrzymywał się od jakiejkolwiek ingerencji.Wrogi statek stał się teraz widoczny na ekranach.W skali ludzkiej było to monstrum.Nieforemna i niewykończona masa czarnego, ponurego metalu.Kanciasta maszyna bez cienia gracji.Szedł z szybkością podświetlną, ale o wiele szybciej niż Skua i reszta floty.Z tej odległości nieprzyjaciel wydawał się ślepy i całkowicie pozbawiony finezji, niezbędnej statkom galaktycznym.W czasie, gdy komputer bojowy powtarzał obliczenia, obraz wroga stał się wyraźny i stabilny.Załoga była teraz w stanie alarmu i czujnie regulowała ostatnie szczegóły umożliwiające atak z maksymalnej odległości.Główny zbrojmistrz siedział przed konsolą łączności i szybko wydawał polecenia swoim podwładnym na innych statkach.Głowę trzymał przez cały czas lekko odchyloną w bok, żeby nawet na chwile nie stracić z oczu informacji pojawiających się na konsoli komputera.Potwierdzenia nadchodziły jedno po drugim.Wszystkie pozycje były ustalone i przełączone na główny komputer bojowy.Jeżeli doświadczenie zakończyłoby się fiaskiem, to nie byłoby już żadnego sposobu na zmianę taktyki.Bron oglądał wskazania przyrządów i kiedy tylko spadły one do zera kiwnął przyzwalająco głową.Ludzkie palce zerwały bezpieczniki i komputer bojowy przejął dowództwo nad atakiem.Ale na mostku nikt nie wątpił, że prawdziwa bitwa rozgrywała się jedynie miedzy Bronem Synkretystą a bezlitosnymi formami Chaosu.Rozdział XXVIII–Widziałeś ten statek, Doc?„Tak.I to nie jest sztuczka Cany.To powoduje masę pytań.Rząd ziemski zawsze negował możliwość zagrożenia zewnętrznego, a zwłaszcza możliwość ataku istot pozagalaktycznych.Ostatnie wybory odbyły się w tym właśnie duchu.Teraz sądzę, że mylono się w obu sprawach”.–A Cana miał rację.Pocisk z Onaris pochodził najwyraźniej z tej samej stajni.To Obcy zniszczyli te planetę.A jeżeli Cana był niewinny w tym przypadku, to jak możemy mieć pewność, że winny jest zniszczenia pozostałych 37 planet?„To ty powinieneś wiedzieć.Razem z Ananiasem przygotowaliście oskarżenie Niszczycieli.Przesyłam te taśmy do Sztabu.Rada Naczelna będzie musiała na ich podstawie zrewidować swoje stanowisko.Zawołam Jaycee na dyżur, ale pozostanę w pobliżu”.Bron przyglądał się ekranom.Wszystkie czujniki oznajmiały, że obcy statek wkrótce znajdzie się w zasięgu rakiet.Miał mgliste wrażenie, że w tym wszystkim coś nie gra.Zauważył wreszcie, że obcy rechot w jego głowie uciszył się.To nie był zwykły zanik fali, bo głosy dalej docierały do niego wyraźnie, ale hałas uspokoił się, jakby jego twórcy również byli widzami spektaklu, który miał de wkrótce rozegrać.Skua pierwsza wypuściła długie cylindry torped kosmicznych, uzbrojonych w głowice mezonowe.Ich dokładność pozwalała na trafienie w cel z dokładnością kilku metrów.Ta precyzja była zresztą zbędna, bo każda z nich mogła zniszczyć dowolny statek znanego typu z odległości 50 kilometrów.Bron wolał jednak nie ryzykować.Zasięg ekranów optycznych był tak wielki, że torpedy zdawały się zbliżać do celu w ślimaczym tempie, a przecież każda z nich pędziła z szybkością jednej setnej prędkości światła.Jak dotąd nieprzyjaciel nie próbował robić niczego, żeby się bronić.Wkrótce Skua wystrzeliła drogą salwę rakiet.Tym razem lżejszych, uzbrojonych w klasyczne głowice jądrowe.Skierowały się one nie na wroga, a w stronę punktu, w którym według Chaosu miała wkrótce nastąpić eksplozja.W tej akcji uczestniczyło jeszcze siedem innych statków Niszczycieli.Ze wszystkich statków, obecnych w tej okolicy, jedynie Obcy nie strzelał i nie dawał żadnych znaków, mogących oznaczać przygotowanie do walki.Rozdzierał ciężko przestrzeń, jakby nie było żadnego zagrożenia.Rechot Obcych stał się ledwo słyszalny.Torpedy uderzyły wreszcie w cel.Fantastyczny wybuch dwunastu głowic mezonowych przeciążył kamery i na kilka sekund z ekranów zniknął wszelki obraz.Kiedy wreszcie powrócił, nikt z obecnych na mostku nie mógł powstrzymać krzyku rozczarowania.Obcy statek był nienaruszony i nawet nie robił wrażenia uszkodzonego.Leciał niewzruszenie w sercu floty Niszczycieli wytrzymawszy reakcje dezintegrującą, obliczoną na całkowitą anihilację wszelkiej znanej we wszechświecie materii.Kilka minut później druga fala torped osiągnęła swoje przeznaczenie i eksplodowała z siłą 18 teramegaton w punkcie, w którym według obliczeń Chaosu powinna się znajdować Anna-Maria, gdyby nie było interwencji Brona.Korweta zmieniwszy pospiesznie kurs leciała obok jako maleńka strzała z brązu i asystowała przy symulacji własnej śmierci.Canie błyszczał wzrok.–Dziękuje, Synkretysto.Zaczynasz pokazywać swoją prawdziwą wartość.Nigdy w historii żadnemu człowiekowi nie udało się manipulować wypadkowymi Chaosu.Nie nauczyłeś się tego w wariackim Seminarium na Onaris i wątpię, żeby to była standardowa procedura Komanda.Jesteś nie tylko urodzonym katalizatorem, ale również nadzwyczajnym człowiekiem [ Pobierz całość w formacie PDF ]