[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.„Odmieniec”, nadal skryty w pochwie, upadł wraz z nimi.Łokieć Erija walnął go w twarz i oślepiony Vanye znalazł się nagle pod spodem.Przegrywał tę walkę, tak jak każdą, którą toczył ze swymi braćmi.Nic nie widział, nie mógł oddychać, przez chwilę nic nie czuł.Ostatnim wysiłkiem podźwignął się.Szukał punktu zaczepienia.Nagle jego ręce zaczęły walić głową Erija w pokryty śniegiem grunt raz za razem, aż członki przeciwnika osłabły i Erij zaprzestał walki.Dźwignął się na nogi i odszukał „Odmieńca”.Umysł zaczął mu się rozjaśniać.Podszedł do konia z mieczem w ręku.Szukał na oślep wodzy.Koń się spłoszył.Erij rzucił się na Vanyego z tyłu i zadał mu cios w plecy.Vanye padł na ziemię oszołomiony, niemal pod końskie kopyta.„Odmieniec” wypadł mu z odrętwiałych palców.Nie mógł go dosięgnąć.Gdy spróbował to zrobić, Erij kopnął go w bark.Zaczął się podnosić, lecz zachwiał się na nogach i nadział na pięść brata.Padł z powrotem na śnieg.Erij runął na niego i przycisnął kolanem do ziemi.Jego kikut był wystarczająco silny, aby odtrącić na bok rękę Vanyego.Erij wyszarpnął zza pasa honorowy miecz i wsunął go pomiędzy rzemienie jego zbroi, przecinając je jak przegniłe sznurki.– Jedna trzecia Nhi zginęła w Irn-Svejur – wydyszał Erij ochrypłym głosem.– Przez ciebie.i przez nią.Gdzie ona jest?Vanye przełknął ślinę, czując nacisk miecza.Nie zdołał mu odpowiedzieć.Usiłował instynktownie zaczerpnąć oddechu.Zamarł bez ruchu, gdy poczuł wilgoć płynącą mu po szyi.Ostry ból promieniował od czubka miecza.– Odpowiadaj – syknął Erij.– Leth – poruszył ramieniem, które wydało mu się tak ciężkie, jak całe jego ciało.Znieruchomiał.– Qujal.ludzie z Leth schwytali ją, aby wyciągnąć z niej wszystko, co wie.Erij.Erij, nie zabijaj mnie.Połączą jej wiedzę, swoją własną oraz Thiyego i skierują przeciwko nam.Nacisk ustał, lecz miecz nadal wisiał nad nim.Nikła nadzieja na to, że przyciągnie uwagę Erija, sprawiła, że Vanye oblał się potem.Kolano Erija utrudniało mu oddychanie.Czuł, że ponownie traci przytomność.Był oszołomiony i odrętwiały.– A ty, bękarcie? – zapytał Erij.– Co porabiasz sam na swobodzie?– Hjemur.źródło.To może ich powstrzymać.Mam zabić Thiyego.zdobyć Rahjemur.Erij, puść mnie.– Bękarcie, ścigałem cię od Irn-Svejur.Pozostali wystraszyli się Hjemurów oraz broni Morgaine, przysiągłem im jednak, że udam się tam, gdzie będzie trzeba, aby przynieść twoją głowę.Przyprowadziłem cię żywego i zdrowego, ale wiem, że z jedną ręką nie zdołam tego dokonać.Za Nhi i za Myya, za San i za Torin.Uczynię to zwłaszcza ze względu na zabitych Nhi.Potem zobaczę, jaki użytek zdołam zrobić z tego, co mi dałeś.Tak długo, jak długo mam ten miecz, nie muszę się obawiać żadnych wrogów.Jeśli on miał zaprowadzić cię bezpiecznie do Rahjemur, może uczynić to samo dla mnie.– Pójdźmy więc tam razem.– Dałem ci już szansę na podzielenie się władzą, bękarcie.Nie było to kłamstwo, ty jednak kochałeś wiedźmę bardziej niż Morija.Byłeś nawet gotowy zabijać dla niej Nhi.– Erij, tyle przynajmniej wiesz, że nie złamię przysięgi.Pomóż mi dotrzeć do Rahjemur.Teraz.Zanim zdobędzie je nasz nieprzyjaciel.Pozwól mi się zemścić na Thiyem – za Morgaine.Na qujalu też, jeśli zdołam.Mówię rozsądnie, Erij.Posłuchaj mnie.W Rahjemur z pewnością mają broń i jeśli wpadnie ona w ręce naszego wroga, nawet „Odmieniec” może nie wystarczyć, aby zdobyć cytadelę.Uczyń to.Pójdź ze mną.To właśnie jej przysiągłem – skończyć z Thiyem.Potem będziemy mogli załatwić sprawy pomiędzy nami i nie będę się na nic skarżył.Skryte w cieniu oczy Erija przyjrzały mu się uważnie.– Zostałeś ilinem wyrokiem naszego ojca, za Kandrysa.Jeżeli cię wysłucham, zostaniesz z tego oczyszczony.Musisz jednak jeszcze zadowolić mnie.Przypuśćmy, że skazałbym cię na następny rok służby.– Myślę, że to zbyt mało, żeby cię zadowolić.– Przysięgnij – powiedział Erij.– Tak samo, jak przysięgałeś jej, że zostaniesz przy mnie, bym mógł zażądać twej służby, bez żadnych podstępów, ani pomocy od niej, gdyby w jakiś sposób ocalała.Nie będzie to rok, za który mi podziękujesz, bękarcie Chya, i nie powstrzyma mnie to przed tym, aby później oddać cię kuzynom Parena i Brena.Jeśli jednak jesteś gotów zapłacić tę cenę, powstrzymam się przed poderżnięciem ci gardła tu i teraz.Udam się nawet z tobą do Rahjemur.Czy zgadzasz się na to, bękarcie? Zapłacisz tę cenę?– Tak – odparł Vanye bez wahania.Mimo to czubek miecza Erija nadal spoczywał mu pod brodą.– Idę o zakład – ciągnął Erij – że umiesz posługiwać się tym mieczem i że znasz wiedźmę lepiej niż ktokolwiek spośród żywych.Jeśli zdobycie Hjemuru uwolni cię od niej – jeśli to była usługa, której od ciebie zażądała, a nie po prostu rok służby – zgódźmy się, bracie, że gdy Hjemur upadnie, będzie należało do mnie i – od tej chwili – ty również.Nie powiesz też o tej przysiędze ani jej, ani Thiyerau, ani nikomu.Vanye dostrzegł pułapkę, którą Erij zastawił na Morgaine.Sam podstępny, podejrzewał zdradę u wszystkich.Podziwiał jego chytrość.Erij był Myya do szpiku kości.Przewidział wszystkie możliwości poza jedną – że żaden z nich nie przeżyje zdobycia Hjemuru.Nie podobała mu się ta przysięga.Była zbyt szczelna.– Zgadzam się – powiedział.– Przysięgnij na duszę, że mnie nie zdradzisz – dodał Erij.– I oddasz mi Hjemur, Thiyego, wiedźmę i samego qujala.– Tych, którzy przeżyją – zgodził się Vanye.– I że nie opuścisz mnie, ani nie podniesiesz przeciw mnie ręki, zanim to się nie stanie.– Zgadzam się.– Podaj rękę.To nie było właściwe.Zgodnie z kodeksem ilina nie powinien składać drugiej przysięgi.Każda sprzeczność pomiędzy nimi obciąży jego duszę.Jednakże Erij nie ustępował i Vanye podał mu dłoń.Zacisnął zęby, gdy tamten ciął przez nią mieczem.Erij dotknął rany ustami.Vanye uczynił to samo.Wypluł krew na śnieg.Nie było to żądanie, gdyż nie uczyniono znaku, była to jednak przysięga i to wiążąca.Gdy Erij uwolnił go i pozwolił mu wstać, Vanye uklęknął, zaciskając w dłoni śnieg, który łagodził ból, podobnie jak uczynił to ongiś w jaskini w Aenor-Pywn.Drżał cały.Był tak nieszczęśliwy, że omal nie utracił zmysłów.Liyo, której służył, mogła, zgodnie z prawem, przekląć jego duszę i skazać ją na wieczne zatracenie.Przyznał swemu bratu to samo prawo.Przypuszczał, że może liczyć na zmiłowanie ze strony Morgaine, ale nigdy Erija.Znał swoją liyo i wiedział, że choć pod innymi względami bywała okrutna, nie przeklnie go.Ta wiedza czyniła go przewrotnie pewnym tego, której przysięgi dotrzyma.Przez co zabije swojego brata, tak jak zrobił to z jedną trzecią Nhi.Uczynił to dla swojej liyo.W jej służbie.Przysięga ilina zmusiła go do zabójstwa kuzynów.Wydawało mu się wtedy, że nie zdoła już popełnić gorszego czynu.Teraz miał złamać przysięgę i zabić własnego brata, przemilczając najważniejszy fakt [ Pobierz całość w formacie PDF ]