[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.W tamtych czasach.myślałam, że coś takiego może ujść człowiekowi bezkarnie.- Nie uwierzyłbym, że to zrobiłaś.- Wiem.I dlatego nic ci nie powiedziałam.I dlatego też milczałam, kiedy wszystko się rozpadło.Straciłam cię.nie zniosłabym jeszcze twej pogardy.Miałeś bardzo określone poglądy na to, co jest nielegalne.Nawet w drobiazgach.Pamiętasz jak się rozzłościłeś na mandat za złe parkowanie, który dostałam pod „Cinerama Dome”, kiedy poszliśmy na „Maratończyka”? Ostrzegałeś mnie, że dostanę mandat.- Pamiętam - powiedział.Oczywiście, że pamiętam, pomyślał.Pamiętam wszystko, co robiliśmy razem.Nancy cofnęła rękę.Odwróciła się.- No i jakoś mnie znaleźli - powiedziała.- Przez przyjaciółkę.pamiętasz Jessicę?Hood skinął głową.Czuł zapach jej perfum, Chanel, widział perły, które zawsze nosiła; widział je tak wyraźnie, jakby dziewczyna wcale się od niego nie odsunęła.- Jessica pracowała do bardzo późna.Właśnie wychodziłam, żeby się z tobą spotkać w kinie, kiedy zadzwoniła z informacją, że było u niej dwóch agentów FBI.Powiedziała, że jadą do mnie i chcą zadać mi kilka pytań.Wystarczyło mi czasu tylko na tyle, żeby zabrać paszport, kartę Bank - - Americard i trochę ubrań, i napisać ci ten krótki liścik.Zaraz wyniosłam się z domu.- Opuściła wzrok.- Wyniosłam się z kraju - wyznała.- Wyniosłaś się z mojego życia.- Paul Hood mocno zacisnął usta.Wcale nie był pewien, czy pragnie, by Nancy kontynuowała opowieść.- Jak już wspomniałam, był jeszcze jeden powód, dla którego nie skontaktowałam się z tobą.- Nancy znów spojrzała mu w oczy.- Założyłam, że zostaniesz przesłuchany, że będą cię obserwować, że mogą założyć ci podsłuch na telefon.Gdybym zadzwoniła lub napisała, z pewnością wpadłabym w łapy FBI.- Masz rację - przyznał.- Agenci FBI byli i u mnie.Przesłuchali mnie nie mówiąc, o co jesteś oskarżona.Zgodziłem się poinformować ich, gdybyś się ze mną skontaktowała.- Zgodziłeś się? Zgodziłeś się mnie wydać?- Zgodziłem się.Tylko że nigdy bym cię nie porzucił.- Przecież nie miałbyś wyboru.Odbyłby się proces, poszłabym do więzienia.- Zgoda.A ja bym czekał.- Czekałbyś dwadzieścia lat?- Gdybym musiał.Ale nie musiałbym.Szpiegostwo przemysłowe, młoda zakochana dziewczyna.zawarłabyś układ z prokuratorem, przyznała się do winy i wyszła po pięciu latach.Pięć lat.Poślubiłbyś kryminalistkę.- Nie.Poślubiłbym ciebie.- Dobrze.Poślubiłbyś dziewczynę po wyroku.Nikt nigdy nie dopuściłby ani mnie, ani ciebie do jakiegokolwiek sekretu.Tak zakończyłyby się wszystkie twe sny o polityce.- I co z tego? Miałem wrażenie, że kończy się całe moje życie!Nancy zamilkła, a potem znów się uśmiechnęła.- Biedny Paul.Bardzo to romantyczne, a także odrobinę teatralne.za to też cię kochałam.Prawda wygląda jednak inaczej.Twoje życie nie skończyło się, kiedy odeszłam.Spotkałeś dziewczynę.śliczną dziewczynę.Ożeniłeś się.Masz dzieci, których tak bardzo pragnąłeś.Znalazłeś swoje miejsce na ziemi.Też mi miejsce, pomyślał Paul, nim zdołał się powstrzymać.Poczuł się obrzydliwie i w myśli przeprosił Sharon.- 1 co dalej? - spytał.Wolał raczej myśleć niż mówić.- Przeniosłam się do Paryża - odparła Nancy.- Szukałam pracy jako programistka, ale perspektywy miałam kiepskie.Nie był to jeszcze wielki rynek, a w dodatku protekcjonistyczny; Francuzi nie chcieli, by Amerykanie zabierali im miejsca pracy.W końcu wydałam to, co dostałam.Paryż jest drogi, zwłaszcza jeśli trzeba przekupywać władze, bo gdyby dostało się wizę, nazwisko pojawiłoby się na formularzach w ambasadzie.Przeniosłam się do Tuluzy, gdzie siedzibę miała ta firma.- Ta firma?- Ta, dla której wykradłam plany.Wolę nie podawać ci nazwy, bo w swojej znanej powszechnie szlachetności mógłbyś się na nich zemścić.Wiem, że byś próbował.Miała rację.Zaraz po powrocie do Waszyngtonu pociągnąłby za sznurki i znalazł jakiś sposób, żeby ich przycisnąć.- Najgorsze - mówiła dalej Nancy - jest to, że przez cały czas podejrzewałam o wydanie mnie tego gościa, któremu sprzedałem plany.Chciał mnie w ten sposób zmusić, żebym zaczęła pracować dla nich.Nie dlatego, bym była taka błyskotliwa, o nie, przecież ukradłam swój najlepszy pomysł, ale dlatego, że uważał, iż jak będę od niego zależna, to nigdy go nie wydam.Nie chciałam się u niego zatrudnić, wstydziłam się tego, co zrobiłam, ale przecież potrzebowałam pracy.- Uśmiechnęła się smutno.- A na dodatek w miłości ponosiłam klęskę za klęską, bo wszystkich porównywałam do ciebie [ Pobierz całość w formacie PDF ]