[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Rodgers zawstydził się.Nie wolno mu było zwątpić w ekologa.Powinien wiedzieć, że jego współczucie wyrosło na pożywce siły, a nie słabości.U stóp wzgórza Williams wraz z Falahem oraz żołnierzami drużyny B najlepiej jak potrafił zajmował się rannymi Kurdami.Złączeni kciukami więźniowie otrząsnęli się już ze skutków działania gazu.Siedzieli teraz, oparci o drzewo.Przywiązani jeden do drugiego, nie mogli uciec.Siedmiu poparzonych rozłożono na trawie.Zgodnie z instrukcjami Williamsa z gałęzi ułożono stosy, na których mogli ułożyć nogi, co ułatwiało oddychanie.Ci najbardziej poparzeni dostali tę niewielką ilość plazmy, którą dysponowała Iglica.Tym, którzy doznali szoku oddechowego i zaczęli się dusić, podano zastrzyki epinefryny.Iniekcje aplikował Falah, który w Mista'aravim przeszedł podstawowe szkolenie medyczne.Załoga CR siedziała na głazach lub oparta o drzewa, jak najbliżej głównej drogi, cała z wyjątkiem rannego Sedena, którym zajmowała się Sandra DeVonne.Ludzie patrzyli na dolinę i nie zauważyli pojawienia się swego dowódcy.Mike'owi było to jak najbardziej na rękę.–Szeregowy, jak tylko będzie to możliwe, proszę zająć się generałem Rodgersem – rozkazał August.–Tak jest, panie pułkowniku.Generał spojrzał na Sedena.Sandra DeVonne zdjęła poszarpaną koszulę i właśnie obmywała mu alkoholem ranę postrzałową.–Nim należy się zaopiekować w pierwszej kolejności – powiedział.Generale – zaprotestował Brett August – pańskie rany powinny zostać opatrzone jak najszybciej.–Pułkownik Seden pierwszy.To rozkaz.August zerknął na Turka, a potem na Williamsa.–Dopilnujcie, by zajęto się wszystkimi rannymi – powiedział.–Tak jest – odparł sanitariusz.Całą swą uwagę Rodgers skupił teraz na Kurdach.Spojrzał na jednego z nich, ostatniego z lewej.Terrorysta był nieprzytomny, pierś i ramiona miał poparzone.Oddychał ciężko, nieregularnie.–Kiedy nas złapano, ten człowiek przyłożył lufę rewolweru do głowy pułkownika Sedena – powiedział.– Nazywa się Ibrahim.Trzymał go pod bronią, podczas gdy jego towarzysz, Hasan, przypalał pułkownika papierosami.Williams podszedł do rannego.–Na nieszczęście dla niego nie spodziewam się, by nasz przyjaciel Ibrahim miał kiedykolwiek stanąć przed sądem – orzekł.Poparzenia trzeciego stopnia górnej części ciała, możliwe poparzenie płuc.Nitkowe tętno.Rodgers na ogół litował się nad rannymi żołnierzami, niezależnie od tego, w co wierzyli i o co walczyli, ten człowiek nie był jednak żołnierzem, lecz tylko terrorystą.Od początku, od wysadzenia w powietrze tamy, aż po porwanie CR, walczył prawie wyłącznie przeciw nie uzbrojonym cywilom.Nie był wart współczucia.August spojrzał przyjacielowi prosto w oczy.–Generale, niech pan da spokój, usiądzie, odpocznie.–Za chwileczkę.– Mike podszedł do następnego jeńca.Na piersiach, ramionach a nogach widniały czerwone plamy poparzeń.Był przytomny.Gniewnymi oczami wpatrywał się w niebo.August niedbale wskazał go lufą pistoletu.–A ten? – spytał.–Jest najzdrowszy z całej bandy – odparł sanitariusz.– Chyba przywódca, ludzie go osłaniali.Poparzenia drugiego stopnia i łagodny szok.Wyjdzie z tego.Rodgers przez chwilę przyglądał się Kurdowi, a potem przykucnął obok niego.–To on mnie torturował – powiedział.–Zabieramy go do Stanów.Stanie przed sądem.Poniesie karę za to, co zrobił.Generał nadal przyglądał się Sirinerowi, nie do końca przytomnemu, lecz patrzącemu na świat z nieubłaganą nienawiścią.–A kiedy będzie trwał jego proces, ktoś porwie i zamorduje pracujących w Turcji Amerykanów.Albo na pokładzie lecącego do Turcji amerykańskiego samolotu wybuchnie bomba.Albo bomba wybuchnie w siedzibie firmy, robiącej z Turcją jakieś interesy.Wiesz, do czego doprowadzi ten proces?–Nie, generale, nie wiem – odparł August.–.Proszę mi to wyjaśnić.–Problem w tym, że Kurdowie rzeczywiście mają się na co skarżyć.– Rodgers nie spuszczał wzroku z Sirinera.– Problem w tym, że użyją procesu jako wygodnego forum do wygłoszenia swych skarg.Są narodem uciskanym, więc świat uzna uprawiany przez tego człowieka terroryzm za coś zrozumiałego, nawet koniecznego.Jego sadyzm – przypalanie człowieka lampą lutowniczą i grożenie bezbronnej kobiecie najgorszymi torturami – zmieni się przed sądem w bohaterstwo.Ludzie powiedzą, że doprowadziło go do tego cierpienie jego ludu.–Nie wszyscy.Już my tego dopilnujemy.–Jak? Przecież nie możesz się nawet przyznać, że tu byłeś?–Ty wystąpisz jako świadek.Porozmawiasz z prasą.Jesteś inteligentnym człowiekiem, no i bohaterem wojennym.–Powiedzą, że tylko pogorszyłem sprawę, próbując ich szpiegować.Że sam się o to prosiłem, bo jeszcze w Turcji zabiłem jednego z ich ludzi.Usłyszeli warkot ośmiocylindrowego silnika CR.Po chwili furgonetka pojawiła się na drodze.August stanął między Sirinerem a przyjacielem.–Później porozmawiamy na ten temat, generale – zaproponował.– Nasza misja skończona.Możemy być z tego dumni.Milce milczał.–Dobrze się czujesz?Tym razem generał skinął głową.Brett August ostrożnie cofnął się o krok i wyjął radiotelefon.–Grey – powiedział.– Przygotować się do rozpoczęcia odliczania.–Tak jest, panie pułkowniku.–Żołnierze, przygotować się do…Przerwał mu huk strzału z pistoletu.August odwrócił się błyskawicznie.Milce stał z nagim ramieniem wyciągniętym pod kątem prostym [ Pobierz całość w formacie PDF ]