[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Przelotnie rzuciła okiem na okolicę.Na przeciwko, po drugiej stronie drogi mieściło się małe centrum handlowe z supermarketem „7-Eleven", pralnią, sklepami RTV i narzędziowym.Przed „7-Eleven" zaparkowana była granatowa furgonetka.Widziała ją już tam dwa razy w tym tygodniu.Cathy szybko odrzuciła podejrzenie.„7-Eleven" był wygodnie usytuowany i wielu ludzi wpadało tu regularnie po zakupy w drodze do domu.–Witaj, Lady Ryan – powiedział Sean Miller siedzący w furgonetce.Tylne okna budy, które jak Miller zauważył z uśmiechem, przypominały policyjną sukę, miały okna przeźroczyste tylko w jedną stronę, co zabezpieczało obserwatorów przed niepożądanym wzrokiem.Alex był w sklepie, kupując skrzynkę coli, co mu się tu w ciągu ostatnich dwóch tygodni często zdarzało.Miller sprawdził czas.Dziś przyjechała o 16.46 i wyjechała o 16.52.Siedzący obok człowiek Alexa zrobił zdjęcia.Miller uniósł lornetkę.Zielony Porsche i tak rzucał się w oczy, a ten miał na dokładkę specjalne tablice rejestracyjne, R-CSRGN4 (Skrót od „Cathy Ryan, Surgeon", „Cathy Ryan, chirurg"].Alex wyjaśnił mu, że w stanie Maryland można sobie kupić tablice z wybranym przez siebie znakiem.Sean zastanawiał się, czy w przyszłym roku znajdą innego chirurga o inicjałach CR, żeby przejął tę tablicę.Alex wrócił i uruchomił silnik.Furgonetka opuściła parking zaraz po wyjeździe zielonego Porsche.Alex wyprowadził ją Ritchie Highway na północ, potem wykonał szybki nawrót i ruszył za Porschem.Miller przeszedł do przodu i usiadł obok kierowcy.–Tą drogą pojedzie na południe, do pięćdziesiątki, nią przez most na Severn, potem z 50 na dwójkę.Chcemy ją kropnąć zanim tam dojedzie.Zjedziemy tym samym zjazdem co dzisiaj i zmienimy samochód tam, gdzie ci pokażę.Szkoda, bo już zdążyłem polubić tę brykę.–Za to, co ci zapłacimy, będziesz sobie mógł kupić następną.–Też tak myślę – uśmiech przeciął czarną twarz.– Ta następna będzie miała wygodniejsze wnętrze.Skręcili w prawo, zjeżdżając na drogę numer 50.Była to wielopasmowa autostrada z oddzielnymi jezdniami dla obu kierunków, dość zatłoczona.Alex wyjaśnił, że to było normalne natężenie ruchu.–To się musi udać – zapewnił Millera.–Wspaniale.Dobra robota, Alex – pochwalił go Sean.Chociaż trochę za bardzo pyskujesz, dodał w myśli.Cathy zawsze prowadziła ostrożniej, gdy jechała z Sally.Dziewczynka wyciągała szyję, usiłując wyjrzeć nad maską, jej lewa dłoń jak zwykle majstrowała przy zamku od pasów bezpieczeństwa.Jej matka wreszcie zaczynała się odprężać.Mniej więcej tyle czasu potrzebowała, by odreagować ciężki dzień pracy.Łatwe w Instytucie Okulistycznym Wilmera zdarzały się niezwykle rzadko.Właściwie to nawet nie chodziło o stres.Dziś miała dwie operacje, na jutro szykowały się dwie następne.Kochała swoją pracę.Dzięki jej umiejętnościom i wiedzy wielu ludziom dało się uratować wzrok.Niewielu postronnych mogło zrozumieć tę satysfakcję, nawet Jack.Ceną za osiągniętą pozycję było to, że miała niewiele łatwych dni w pracy.Precyzja ruchów wymagana od chirurga jej specjalności nie pozwalała jej nawet pić kawy.Nawet minimalne drżenie ręki wywołane kofeiną mogło mieć opłakane rezultaty, jej profesja wymagała też stopnia koncentracji, z którym niewiele innych zawodów mogło się równać.Są oczywiście w medycynie trudniejsze specjalizacje, ale niewiele.To właśnie dlatego jeździła Porschem.To było tak, jakby przy pokonywaniu oporu powietrza lub braniu zakrętu na drugim biegu przy prędkości siedemdziesięciu kilometrów samochód zabierał od niej nadmiar rozpierającej ją energii i oddawał ją otoczeniu.Zawsze dojeżdżała do domu w znakomitym nastroju.Dziś będzie jeszcze lepiej, bo dziś jest kolej Jacka na robienie obiadu.Gdyby samochód myślał, czułby zmniejszony nacisk na pedał gazu i hamulca po zjeździe na drogę numer 2.W ten sposób Cathy poklepywała wiernego wierzchowca, który wziął prawidłowo wszystkie przeszkody.–W porządku? – zapytał Alex, jadąc na zachód drogą numer 50 w kierunku Waszyngtonu.Ktoś z tyłu podał Millerowi podkładkę z przypiętym rozkładem czasów.Wszystkim z wyjątkiem ostatniego zapisu towarzyszyły potwierdzające je zdjęcia.Sean spojrzał na cyfry.Obiekt poruszał się według cudownie regularnego rozkładu.–Pięknie – powiedział po chwili.–Nie można określić z góry dokładnego punktu ataku, bo korki potrafią wszystko zmienić, ale myślę, że powinniśmy spróbować po wschodniej stronie mostu.–Zgadzam się.Cathy Ryan weszła do domu kwadrans później [ Pobierz całość w formacie PDF ]