[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Będziemy też mogli pogonić japońskich szubrawców, którzy za nimi latają z harpunami.— W jaki sposób?— Mam pewien pomysł, na który z pewnością dostaniecie pieniądze.— Jaki to pomysł?— Ci goście z Woods Hole twierdzą, że wyodrębnili sygnały alarmowe trzech gatunków.Wyłapali te sygnały przez hydrofony wtedy, kiedy pływali z wielorybnikami.Mogę zaprogramować te sygnały.Mieszczą się w zakresie częstotliwości, na których pracujemy.Mogę więc takie sygnały nadawać.I teraz jak to wygląda: okręt podwodny płynie sobie w pobliżu wielorybników i nadaje sygnały spreparowane przeze mnie.I co się dzieje? Wielorybnicy znajdą figę z makiem.Żaden wieloryb o zdrowych zmysłach nie pojawił się w promieniu trzydziestu kilometrów od miejsca, z którego inny wieloryb wrzeszczy, że go właśnie napadli.W społeczności waleni nie obowiązuje zasada, żeby śpieszyć na pomoc towarzyszowi w niedoli.— Chcesz z nas zrobić strażników przyrody? — spytał Chambers, ale było widać, że poważnie rozmyśla nad pomysłem Jonesa.— I wystarczy, żeby admirałowie powiedzieli swoim przyjaciołom w Kongresie, że Marynarka robi dobrą robotę w dziedzinie ochrony środowiska.Oni nie muszą kochać Marynarki, nie muszą przepadać za nuklearnymi okrętami podwodnymi, niech tylko do nich dotrze, że się robi dobrą robotę.Zapewniam wam panowie, zajęcie na następne dziesięć lat.Pełne ręce roboty i w dodatku forsa.— Mówiąc to, Jones zapewniał również robotę i pieniądze także na dziesięć lat dla swojej firmy, ale to było naturalne i w tym przypadku nieistotne.Mancuso i jego podwodna flotylla potrzebowali gwałtownie jakiegoś zajęcia.— A poza tym okropnie lubiłem słuchać wielorybów i delfinów, kiedy pływałem na „Dallas” — dokończył.— Sygnał z ,Asheville”! — krzyknął przez drzwi technik łączności.— Trafili na swój cel.— Nieźle — stwierdził Jones, patrząc na plan sytuacyjny.— W dalszym ciągu jesteśmy najsilniejszym chłopakiem na podwórku.* * *Samolot prezydencki wylądował na lotnisku Szeremietiewo, jak zwykle miękko i minutę przed czasem.Wszyscy odetchnęli z ulgą, gdy pilot włączył rewers i ciężka maszyna zaczęła gwałtownie wytracać szybkość, tocząc się po gładkiej nawierzchni pasa.Wkrótce rozległ się szczęk klamer odpinanych pasów.— Co cię tak wcześnie obudziło? — spytała Cathy męża.— Wydarzenia polityczne u nas w kraju.Teraz już mogę ci powiedzieć.— W trakcie wyjaśniania Ryan przypomniał sobie, że ma w kieszeni faks z odbitką pierwszej strony „Washington Post”.Wyjął go i podał żonie, ostrzegając, że nie wszystko w artykule jest prawdą.— Zawsze uważałam, że to śliski człowiek — powiedziała po przeczytaniu, oddając faks.— Nie pamiętasz czasów, kiedy był sumieniem Kongresu?— Być może i był, ale nie jestem pewna, czy sam je miał.— Pamiętaj tylko…— Jeśliby ktoś pytał, to jestem chirurgiem, który ma zamiar spotkać się z rosyjskimi kolegami i trochę pozwiedzać.— Była to prawda.Oficjalna wizyta i związane z nią obowiązki nie pozostawiały Ryanowi wiele wolnego czasu.Był przecież jednym z głównych doradców prezydenta.Mimo to podróż ta pod wieloma względami nie różniła się od rodzinnych wypraw wakacyjnych.Ich gusty, jeśli idzie o zwiedzanie, były bardzo podobne, choć czasami okazywało się, że są diametralnie różne.Cathy wiedziała dobrze, że Jack nienawidzi zakupów w jakiejkolwiek formie.Ta cecha występuje często u mężczyzn, a u Ryana przeszła w obsesyjną niechęć.Wielka maszyna skręciła z głównego pasa w betonowany korytarz podjazdu.Prezydent i pani Durling opuścili swoją podniebną kwaterę, gotowi objawić się w otwartych drzwiach jako uosobienie Stanów Zjednoczonych.Jako symbol! Wszyscy inni w samolocie siedzieli onieśmieleni, zarówno agentami Tajnej Służby, jak i żandarmami Sił Powietrznych.Zajęcie nie do pozazdroszczenia, mruknął pod nosem Ryan, widząc jak prezydent przyobleka twarz w wyraz absolutnego zachwytu.Wiedział dobrze, że głowa państwa przynajmniej po części kłamie.Prezydent musi robić tyle rzeczy, a w trakcie wykonywania każdej musi sprawiać wrażenie, że tylko to pragnąłby robić i że na szczęście nie ma nic innego na głowie.Pochłonięty jedną sprawą rejestruje i kategoryzuje w pamięci wszystko, co go otacza i dotyczy, udając jednocześnie, że istnieje dla niego tylko ta jedna sprawa.Może jest to trochę tak, jak z Cathy i jej pacjentami? Bardzo interesujące porównanie.Gdy otwarto drzwi samolotu, Ryan usłyszał dętą orkiestrę wykonującą rosyjską wariację na temat hymnu amerykańskiego.— Chyba teraz już możemy wstać?Zaczął obowiązywać protokół.Przez okna samolotu było widać, jak prezydent schodzi ze schodków, podaje rękę nowemu prezydentowi Rosji, wita się z ambasadorem amerykańskim w Republice Rosyjskiej.Wtedy ruszyła reszta oficjalnej amerykańskiej delegacji, opuszczając samolot tymi samymi schodkami, podczas gdy prasę ewakuowano schodkami bliżej ogona.Wszystko wyglądało inaczej niż podczas poprzedniej wizyty Ryana w Moskwie.To samo lotnisko, ale inna pora dnia, pogoda, nastrój.Wystarczyło spojrzeć na jedną tylko twarz, aby to sobie uświadomić — na Siergieja Mikołajewicza Gołowko, szefa rosyjskiego wywiadu, który stał za pierwszym rzędem dygnitarzy.W tamtych czasach w ogóle nie pokazałby swojego oblicza, ale teraz jego niebieskie oczy natychmiast wyłowiły Ryana i przedziwnie wesoło rozbłysły, gdy prezydencki doradca, trzymając żonę pod ramię, schodził po schodkach.* * *Pierwsze objawy były bardzo niepokojące.Często tak bywało, gdy względy polityczne kolidowały z prawami ekonomii.Związki zawodowe zaczęły pokazywać zęby.I po raz pierwszy od wielu lat robiły to bardzo chytrze.Prawdopodobnie w przemyśle samochodowym i pokrewnych przemysłach uzupełniających powstanie z powrotem paręset tysięcy miejsc pracy.Wynikało to z prostego rachunku: w ubiegłym roku importowano do Stanów Zjednoczonych samochodów i części samochodowych za blisko dziewięćdziesiąt miliardów dolarów.Obecnie trzeba będzie to wszystko wyprodukować na miejscu [ Pobierz całość w formacie PDF ]