[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.I dobrze.Podchodzę do najbliższej skrzynki i podważam jej wieko nożem.W środku znajduję.pieluchy.Wybieram kolejną skrzynkę i otwieram.Znowu pieluchy.Patrzę na wielką ciężarówkę – taka na pewno zmieści masę pieluch.Otwieram wytrychem kłódkę zamykającą jej skrzynię.W środku jest zupełnie pusto.Podnoszone drzwi oddzielają magazyn od części produkcyjnej.Domyślam się, że tędy przewożą na wózkach widłowych gotowe pieluchy.Zaglądam do części produkcyjnej i widzę maszyny tkackie.Postanawiam rozejrzeć się najpierw po reszcie budynku, a dopiero potem zbadać ją dokładnie.Idę na front magazynu i otwieram ostrożnie drzwi prowadzące do dalszej części budynku.Korytarz za nimi jest ciemny i pusty.Zakładam gogle, ustawiam na tryb noktowizji i ruszam.Zgodnie z oczekiwaniami znajduję tu kilka biur, pokój socjalny z automatami do kawy, schowek na szczotki i rozdzielnię.Zaglądam do tej ostatniej i oglądam panel.Bez trudu identyfikuję przełączniki obsługujące magazyn i część produkcyjną, ale na tablicy jest masę innych, w ogóle nie oznaczonych.Do czego służą?Wracam do magazynu i staję na środku wolnej przestrzeni, zastanawiając się, co też mi tu umyka.Coś przecież musi tu być, a na pewno nie są to pieluchy.Dokładnie na przeciw mnie znajdują się wielkie podnoszone drzwi prowadzące na rampę przeładunkową.Nagle dociera do mnie, że otaczające mnie z trzech stron skrzynki ustawione zostały niezwykle starannie i w prostych liniach.Zupełnie tak, jakby na podłodze magazynu wyrysowano kwadrat i surowo zabroniono umieszczać na nim pieluchy.Czyżby tę wolną przestrzeń pozostawiono z jakiegoś powodu?Przełączam gogle na tryb fluorescencji, przyglądam się uważnie podłodze i w końcu dostrzegam leciutkie zarysy tego kwadratu.Następnie zauważam ślady opon, prowadzące od drzwi do brzegu zarysu.Czyżby to było.?Podskakuję i ląduję całym ciężarem na stopach.Echo wskazuje, że pod podłogą jest pusto.Niech mnie diabli, to drzwi w podłodze! Pod magazynem znajduje się jeszcze jedna kondygnacja! A więc to po to jest im potrzebny osobny obwód zasilający.Starając się nie wejść w zasięg kamery, udaję się do małego biura brygadzisty, znajdującego się w pobliżu służbowego wejścia.Oglądam biurko oraz ściany i szybko znajduję zamkniętą szafkę, która wygląda na rozdzielnię telefoniczną.Próbuję otworzyć ją wytrychem, ale zamek okazuje się zbyt skomplikowany.Za dużo czasu zajęłoby mi otwieranie go w konwencjonalny sposób, więc wyciągam jednorazowy wytrych, ustawiam odpowiednią siłę wybuchu i robię w skrzynce dziurę.Teraz mogę ją bez trudu otworzyć.W środku znajduje się duży i ciężki przełącznik.Porzucam wszelką ostrożność i przesuwam go w górę.Wielka otwarta przestrzeń na podłodze magazynu zaczyna się powoli opuszczać w dół, jak winda.Wychodzę z biura i podchodzę do zapadającej się podłogi.Na dole świecą się światła i słyszę ruch.Zdejmuję z ramienia karabinek, sprawdzam, czy jest naładowany i czekam.Gdy tylko platforma dociera na niższy poziom, wchodzą na nią dwaj mężczyźni ubrani w jeballe i turbany.Przez ramiona mają przewieszone Kałasznikowy, ale nie wydają się przejęci.Widać uważają, że gość jest przyjacielem.Jeden z nich woła coś do mnie po arabsku.Nagle dociera do niego, że nie jestem tym, za kogo mnie bierze.Drugi facet krzyczy coś ostrzegawczo i obaj zdejmują karabiny z ramion.Strzelam dwa razy, trafiając obu prosto w klatkę piersiową.Upuszczają broń i padają na platformę, a na ich jeballach pojawiają się plamy krwi.Nasłuchuję uważnie innych oznak aktywności.Cisza wskazuje, że jest bezpiecznie.Niższy poziom dzieli od podłogi magazynu dobre piętnaście metrów, więc przygotowuję sobie zjazd za pomocą liny ze składaną kotwiczką.Opuszczam się po niej na dół.Czuć tu paliwem – i to lotniczym.Ruchoma platforma obwiedziona jest światełkami.Widzę blokady, takie, jakie wkłada się na lotniskach pod koła samolotu, żeby się nie odtoczył, jest tu też zbiornik paliwa z bardzo długim wężem, taki jakich używa się do tankowania samolotów.A obok stoi gaśnica.Znajduję się w dobrze wyposażonym, choć pustym, hangarze lotniczym.A więc płaskie pole za budynkiem służy jako pas startowy.Samolot wtaczany jest na rampę, potem na platformę i opuszczany do podziemnego hangaru.Założę się, że ta platforma jest obrotowa, żeby mogli obrócić samolot przed kolejnym wyładunkiem [ Pobierz całość w formacie PDF ]