[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.– Zawiadomiono ich?Jake potrząsnął głową.– Pojadę do nich zaraz po tej rozmowie.Zamilkli.– A jak się w to wplątała Jessica? – spytał.– Poprosiła mnie, żebym zbadał sprawę śmierci jej ojca.Nie chciała wierzyć, że zabił go przypadkowy bandzior.– Doszła do wniosku, że śmierć starego ma jakiś związek z jej siostrą?– Tak.– Domyśliłem się tego.W samochodzie mam akta.Myron usiadł prosto.– Akta śledztwa w sprawie zabójstwa Adama Culvera?– Nie jestem idiotą, Bolitar.Zaczynasz węszyć po półtora roku od zniknięcia dziewczyny.Dlaczego? Bo zamordowano jej ojca.Najwyraźniej widzisz jakiś związek między tymi sprawami.Ja, szczerze mówiąc, nie widzę.Z tych akt nic takiego nie wynika.Jest w nich kilka nielogiczności, ale nie ma żadnego związku ze sprawą Kathy.– Jakich nielogiczności?– W dniu, w którym zginął, Adam Culver powinien być w Denver.Na konferencji lekarzy sądowych w hotelu Hyatt Regency.Nie pojawił się tam, nie poleciał porannym samolotem.– Czy akta wyjaśniają dlaczego?– Tak, i to sensownie.Nie czuł się dobrze.– Kto tak zeznał?– Jego żona.– Coś jeszcze? – spytał Myron po chwili.– Nic.Miejsce zbrodni – cicha uliczka – niczym się niej odznaczało.Dostał nożem w serce.– Co tam robił?– Według żony, wyszedł kupić coś do jedzenia.Myron chwilę trawił tę odpowiedź.– Dziwne, skoro nie czuł się dobrze.– Łatwo nam to mówić na chłodno.Policja chciała przede wszystkim złapać bandytę.Nikt nie zastanawiał się, dlaczego Culver nie poleciał do Denver i co to może znaczyć.– Byli jacyś świadkowie morderstwa?– Żadnego.W aktach nic o tym nie ma.– Jake pochylił się i wpatrzył w Myrona, bez powodzenia próbując go zmusić, by odwrócił wzrok.– Twoja kolej – wycedził.– Za późno na farmazony: „Nie chcę nikogo zranić”.Dlaczego się tym zająłeś?– Już powiedziałem.Z powodu Jessiki.Jake pochylił się jeszcze mocniej, przysuwając twarz do twarzy Myrona.– Przestań mi mydlić oczy! Nie jestem ślepy.Widzę, że to fantastyczna sztuka.Ale nie zalewaj mi, że ni z tego, ni z owego rzuciłeś wszystko w diabły, żeby jej pomóc.Aż tak cię nie przypiliło.– Zająłem się tym również ze względu na Christiana.– Dlaczego?– To mój najlepszy klient.Wciąż go gnębi zniknięcie narzeczonej.– Już to widzę!Jake prychnął.– O co chodzi?– Nie wierzę, żeby Christian był całkiem niewinny w tej sprawie.– Przecież sam powiedziałeś, że DNA zbadanego nasienia.– Nie mówię, że ją zgwałcił.– A co?– Że mógł być w to zamieszany.Twój klient nie ma solidnego alibi na ten wieczór.Nikt nie może potwierdzić jego zeznania, że o jedenastej leżał w łóżku.– Zajmował pojedynkę.Kto potwierdzi, że nie leżał w łóżku, skoro mieszkał sam?– To podejrzane.– Dlaczego? Po dziesiątej widziano, jak Kathy Culve wchodzi do szatni drużyny futbolowej.Tak?Jake skinął głową.– Wiadomo też, że do wpół do jedenastej był na spotkaniu z trenerem od taktyki.– Na tym jego alibi się kończy.– Potem poszedł spać, a Kathy widziano o jedenastej na drugim końcu kampusu.Nie widzę związku.– Być może go nie ma – odparł Jake.– Steele z nią chodził, a to czyni go głównym podejrzanym.Było jeszcze coś.– Co?– Koledzy z drużyny.– Co z nimi?Jake dopił kawę.Postukał w kubek, by wytrząsnąć płyn i ostatniej kropli.– Współpracowali z policją, ale odpowiedzi części z nich były bardzo mętne.Do niczego nie można się przyczepić, lecz niektórzy reagowali zdecydowanie zbyt nerwowo.Jakby coś ukrywali.Jakby – to tylko domysł – ochraniali swojego asa przed wielkim meczem.Rzecz w tym, że nikt w drużynie go nie lubił, pomyślał Myron.Koledzy wcale by go nie bronili.Skąd więc u nich ta nerwowość?Jake usiadł wygodnie i uśmiechem zaakcentował zmianę taktyki.– Byłem wobec ciebie bardzo miły, Myron, powiedziałem ci wszystko, co wiem, a ty wciąż coś przed mną ukrywasz.Nieładnie.Coś, co cię mocno uwiera, bo kręcisz się, jakby miał robaki.Za twoją radą kilka godzin temu odwiedziłem dziekana Gordona.Był – co do niego niepodobne – serdeczny, przyjacielski, wcale nie nadęty.Wnoszę stąd, że robił w gacie ze strachu.Tylko dlaczego?– Czego się od niego dowiedziałeś?– A jakże, bardzo mi pomógł.Kathy była wspaniałą dziewczyną, wyróżniającą się studentką, dużo pracowała, ple ple, ple.Aha.Powiedział, że odwiedziła go twoja była.Chciała wydobyć akta siostry.– Zamierzaliśmy zebrać jak najwięcej informacji.– Informacji o czym?Myron wpatrzył się w swoją kawę.Wyglądała jak szlam w ścieku.– W dniu śmierci Adam Culver odwiedził Nancy Serat.Jake zrobił wielkie oczy.– Skąd wiesz? – spytał.– Nancy zostawiła Jessice wiadomość na sekretarce.Zaprosiła ją do siebie na dziesiątą.Poza tym powiedziała, że widziała się z jej ojcem tego ranka, kiedy go zamordowano.– Jasny gwint! – Jake skrzyżował ręce na brzuchu.– Adam Culver odwiedza rano Nancy Serat i coś odkrywa.Coś bardzo ważnego [ Pobierz całość w formacie PDF ]