[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Na przykład Drucilla Fielding opisywała go w pełnych podziwu, górnolotnych słowach, a Tansy Peabody rozpływała się w zachwytach nad jego uprzejmością, bo przytrzymał jej otwarte drzwi, gdy w zeszłym tygodniu wchodziła do apteki Appletona.Tansy osłupiała, słysząc uwagę Tibbie:- A niby co innego miał zrobić, Tansy? Uderzyć cię tymi drzwiami w twarz?Teraz przyglądał jej się z tajemniczym uśmieszkiem.Doszła do wniosku, że nie podoba jej się ten mężczyzna.Nawet gdyby jej życie wyglądało inaczej, gdyby mogła przyjmować męskie zaloty, jak inne dziewczęta w jej wieku, nie okazałaby mu zainteresowania.Na starość pewnie będzie gruby, pomyślała.Gruby i łysy.Jednakże tusza i łysina wydawały się całkiem niegroźne i jakoś do niego nie pasowały.Bo on był męski i drapieżny.Był kimś, od kogo powinna się trzymać z daleka.Kogo powinna się obawiać.- Myślę, że pańska godzina już minęła, a ja i tak jestem mocno spóźniona.Berta pewnie szaleje, nie mogąc się doczekać na dojenie, a Fortuna doprowadza moją matkę do rozpaczy.- Fortuna? Kto to taki?Zdrętwiała z wyrazem paniki na twarzy.Nie chciała wyjawiać temu człowiekowi niczego więcej o swoim życiu.I tak już za dużo mu powiedziała.Odetchnęła głęboko, opuszczając wzrok na zakurzone czubki butów, wystające spod prostej brązowej spódnicy.Prostej i brązowej.Stanowiącej odbicie jej życia.Jakże tęskniła za czymś innym.Dobry Boże! Jak tęskniła za odrobiną koloru.Choćby przez jeden dzień.Jeden dzień.Jeden maleńki, nic nie znaczący wycinek roku.Byłoby jej wszystko jedno, jaki dzień.czy nawet w jakim miesiącu.Jeden dzień.Jeden cały dzień na to, żeby się śmiać, tańczyć i zapomnieć.Jeden dzień na to, żeby sobie przypomnieć, jakie życie było dla niej kiedyś.Ale tamte czasy minęły.Teraz było inaczej.Nie było powrotu.Nigdy.Nie było powrotu do przeszłości i niewiele nadziei pozostawało na przyszłość.Przyszłość była jak ta nudna szara droga, bez zakrętów i niespodzianek, które by przerwały jej monotonię.- Czemu pan mnie prześladuje?- Nie wiedziałem, że pani tak to odbiera.Po prostu chciałem porozmawiać.- Mogę rozmawiać na dwa tematy, panie Mackinnon, o pogodzie lub medycynie.Proszę wybierać.- Wszystko inne jest tabu?- Wszystko.- Wciąż mi pani nie ufa, prawda?- Nawet pana nie znam.Jak pan może oczekiwać, że będę panu ufała?- Nie musi pani mnie znać, żeby mi ufać.- Nie ufam nikomu poza moją rodziną.- Dlaczego?- Moja babcia zawsze mówiła: „Wszystko, co może lizać, może też gryźć”.Uśmiechnął się pod nosem.- A mój dziadek podobno mawiał, że kobieta, która się opiera, może być zdobyta, a siła jej namiętności jest równa sile oporu.Nagły zwrot w rozmowie rozczarował ją.Nie chciała tego przyznać, ale czas spędzony z tym mężczyzną był pewną odmianą w jej zwyczajnym życiu.A teraz próbował wejść na zakazany temat.- Pański dziadek mnie nie znał.- Czego pani się boi?- Nigdy nie mówiłam, że się boję.- Ale jest pani spięta w moim towarzystwie.- Nie jestem spięta, po prostu nie spoufalam się z nikim poza moją rodziną i przyjaciółmi.A pan do nich nie należy.- Mógłbym być pani przyjacielem, gdyby mi pani pozwoliła.- Przyjaźń w naszym przypadku nie wchodzi w grę.- Dlaczego?- Choćby dlatego, że w żaden sposób nie jesteśmy do siebie podobni.- Założę się, że szybko byśmy coś takiego znaleźli - powiedział z uśmiechem.- W każdym razie ja chętnie bym spróbował.- Och, nie wątpię, nie wątpię, że ma pan doświadczenie w takich poszukiwaniach.- A pani ma doświadczenie w odrzucaniu wszelkich starań.To chyba jesteśmy kwita.- Doświadczony mężczyzna, któremu nie chodzi o uwiedzenie, i niedoświadczona kobieta, której.wcale nie są kwita.- A pani jest niedoświadczona? Czy chodzi pani o uwiedzenie? Obserwował grę uczuć na ślicznej twarzy dziewczyny, wciąż oszołomiony jej świeżością, całkowitym brakiem kokieterii, naturalnością i niemal wiarygodnym brakiem zainteresowania płcią przeciwną.Była jak piękność, której stłuczono lustro, zanim miała okazję się w nim przejrzeć.Była wyszorowana do różowości, włosy jej błyszczały, po niefortunnej przygodzie z ogrodzeniem już znów schludnie zaplecione w warkocz [ Pobierz całość w formacie PDF ]