[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Alfredo Bomba ma urodziny.Tak mu się śniło, więc to musi być prawda.Kończy najprawdopodobniej dziewięć, dziesięć albo jedenaście lat, ale to nie ma wielkiego znaczenia.Alfredo Bomba ma prawo kończyć tyle lat, ile mu się podoba.Tak więc jutro obchodzimy jego urodziny.Nelio wskazał na dom stojący niedaleko stacji benzynowej.Za czasów Dom Joaquima należał on do zamożnego właściciela ogromnych plantacji herbaty w dalekich prowincjach zachodnich.Po najeździe młodych rewolucjonistów budynek przez długi czas stał pusty i tylko niszczał, ale w ostatnich latach mieszkali tam różni biali ludzie, którzy przyjeżdżali tu, żeby pomagać - zwykle nazywano ich cooperantes.Teraz akurat był to mężczyzna o bardzo jasnych włosach, pochodzący z kraju, którego nikt nie umiałby umiejscowić na mapie.Nelio słyszał kiedyś, że mężczyzna jest markes, ale nie wiedział, co to znaczy.Nelio często zastanawiał się nad tymi cooperantes.Chodzili w sandałach i krótkich spodniach, a przy pasku nosili przypięty mały woreczek z pieniędzmi.Nelio myślał, że to może jest ich ubranie służbowe.Mieli duże samochody i prawie zawsze byli bardzo mili dla bezdomnych dzieci, a za pilnowanie samochodu płacili zbyt dużo.Lubili spalić sobie od słońca twarz na czerwono i zawsze starali się pokazać, że się nie boją wszystkich czarnych ludzi, którzy bez przerwy proszą ich o pieniądze; ale Nelio naturalnie przejrzał ich na wylot i wiedział, że tak naprawdę to się boją.Nelio wskazał na dom.- Jutro jest sobota.To znaczy, że markes załaduje swój samochód materacami, krzesłami i skrzynkami z jedzeniem.Wróci do domu dopiero następnego dnia, czyli w niedzielę.Jego empregada ma wolne, a nocny stróż zawsze bardzo mocno śpi.Nascimento może dodatkowo skołować dla niego butelkę wina, żeby tym razem zasnął jeszcze mocniej.Człowiek, który mieszka w tym domu, jest markes i cooperante, czyli przyjechał tutaj, żeby pomagać biednym.My jesteśmy biedni, a on może nam pomóc urządzić urodziny Alfreda Bomby.Czyli wyprawimy urodziny w jego domu.Te słowa wywołały wielką falę protestów.Nelio wiedział, że wszyscy uważają jego pomysł za znakomity, a teraz starają się pomóc, zawczasu wskazując wszystkie możliwe trudności.- Nie możemy się tam włamać - powiedział Mandioca.- Przyjedzie policja i będziemy musieli wyprawiać urodziny w więzieniu.Strasznie nas pobiją, a zwłaszcza Alfreda Bombę, bo to wszystko przez jego urodziny.- Nie będziemy się włamywać - uspokoił go Nelio.- Później wam wytłumaczę.- To nie nasz dom, więc musimy być cicho - zauważył Nascimento.- Ale my nie potrafimy być cicho.Nigdy nie potrafiliśmy.Jak mamy obchodzić czyjeś urodziny, nie robiąc przy tym hałasu?- Nie będziemy otwierać okien - odparł Nelio.- I niczego nie zniszczymy.- Nie możemy zapalać światła - odezwał się Pecado.- Będziemy po ciemku łazić po cudzym domu? Furę rzeczy porozbijamy, czy tego chcemy, czy nie.- Wyjeżdżając, markes zawsze zostawia zapalone światło, żeby nie kusić złodziei.Nelio odpowiedział na wszystkie zastrzeżenia, po czym wyjaśnił, jak się dostaną do domu.- W dwóch rzeczach Mandioca jest od nas wszystkich lepszy.Po pierwsze, najlepiej potrafi wzbudzać litość i wyglądać na wygłodzonego.Po drugie umie bardzo długo być cicho i się w ogóle nie ruszać.Dlatego Mandioca pójdzie i zadzwoni do drzwi.Cooperante otworzy.Wtedy zemdlejesz, Mandioca, i osuniesz się na podłogę przez próg.Cooperante bardzo się przejmie, przyniesie ci wody, a ty ją wypijesz.Po chwili poczujesz się lepiej.Spytasz, czy mógłbyś skorzystać z toalety.Kiedy zostawi cię tam samego, uchylisz okno tak, żeby nie było widać.Potem podziękujesz cooperante za wszystko, co dla ciebie zrobił.Na pewno da ci też jakieś drobne na jedzenie.Później wrócisz do nas.- Jeśli mam udawać głodnego, muszę być najedzony - powiedział Mandioca.- Kiedy naprawdę jestem głodny i mam na takiego wyglądać, wydaję się tylko wściekły.Nelio wskazał skrzynkę pomidorów.- Reszta pomidorów jest dla Mandioki - oznajmił.- Musisz o jednym pamiętać, kiedy będziesz w domu.Jeśli naprawdę będziesz musiał zrobić siusiu, masz siusiać na tronie z klapą.Nie rób tego do miski, gdzie są krany.Rozumiesz?- Nie będę sikał - odparł Mandioca.- Do jakiej miski?- Zobaczysz na miejscu - powiedział Nelio.- Teraz czekamy, aż cooperante wróci do domu.- A jeśli jutro nigdzie nie pojedzie? - spytał Nascimento.- W sobotę i niedzielę każdy cooperante leży plackiem na plaży i czerwienieje -stwierdził Mandioca.- Nelio ma rację.- Nigdy nie obchodziłem urodzin - odezwał się Alfredo Bomba.- Jak to się robi?- Je się, tańczy i śpiewa - odparł Nelio.- I my dokładnie tak zrobimy.W dodatku umyjemy się, położymy się spać w łóżkach i pod dachem.Możemy też popatrzeć na obrazki w jego telewizorze.- Ale on może nie mieć telewizora - powiedział Nascimento [ Pobierz całość w formacie PDF ]