[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.- To jego obecność zdecydowała o wyniku bitwy.Z każdą chwilą robiło się coraz paskudniej.Miał poprowadzić poważne siły przeciwko er-Rashalowi al-Dhulquarnenowi?Będzie walczył tylko z Lucidianami i Calziranami.Osłabienie Lucidii wyjdzie na korzyść kaifatowi al-Minfet.Niezaanonsowany wszedł do komnaty Imperator.Trzymał się z boku, mały, cichy, niezauważony, póki nie oznajmił:- To jeszcze nie katastrofa.Chyba że załamiecie ręce.Trzeba dopasować myślenie do nowej sytuacji.- Wskazał na mapę ścienną na której widniał tylko Calzir, bazy wojskowe Alameddine i fragmenty obszarów księstw graniczących z nimi.- Zablokujemy przełęcze przez góry Vaillarentiglia.Tutaj.Tutaj.I tutaj.Zamkniemy ich przystanie.Zbiory tego roku nie najlepsze.Rybołówstwo zamrze, ponieważ ich łodzie nie będą wracać do domów.Z początkiem zimy staną przed widmem klęski głodu.Obciążenie Calziru koniecznością wykarmienia bezproduktywnych żołnierzy i zwierząt przyspieszy kryzys.Lucidianie i Dreangeranie nie będą w stanie importować żywności.- Dlaczego? - zapytał jeden z prowincjałów.- Brat Wilbe już wyjaśnił, że zrazili do siebie Sonsę, Dateon, Cesarstwo Wschodu, Vantrad, Triamolin i Staklirhod.Wszystkie te państwa będą szukały sposobu wyrównania rachunków.Else uważnie wpatrywał się w wielką mapę.I zobaczył potencjalną katastrofę, zagrażającąpramanom w znacznie większym stop - niu niż plan lęgnący się w umyśle Imperatora.Johannes nie umiał dostrzec Calziru jako całości.Ktoś, najprawdopodobniej er-Rashal al-Dhulquarnen, intrygował i knuł, ciągnął za sznurki i manipulował, póki nie był pewien, że zaaranżował sytuację, która sprawi, że Wzniosły i jego episkopalni komilitoni ugrzęzną w swoim rejonie świata, nie mogąc naprzykrzać się ani Dreangerowi, ani Ziemi Świętej.Ale.Sen er-Rashala miał się właśnie zmienić w koszmar.Przypadkowe spotkanie flot zlikwidowało wszelkie szanse na to, że siły Patriarchatu i Imperium dadzą się zwabić w ogromną zasadzkę.Teraz pramańscy sprzymierzeńcy, mimo zwycięstwa na morzu, utknęli w pułapce.A Else podejrzewał, że zrozumieją to dopiero wtedy, gdy spadnie na nich głód.Else wciąż wbijał spojrzenie w mapę.Nie widział na niej nic prócz katastrofy wiernych.Hansel podchodził do sprawy zbyt pesymistycznie.Chyba że wszystko to było częścią jakiejś niewyobrażalnej intrygi er-Rashala, która uwzględniała stratę dwóch flot i dwóch armii doświadczonego żołnierza.Chyba że częścią planu była klęska.Else wciąż nie miał pojęcia, po co były er-Rashalowi mumie z Andesqueluz.Czy er-Rashal żywił wobec niego równie mętne uczucia jak Gordimer? Gordimer wydawał rozkazy.Er-Rashal mu je podpowiadał.Gordimera mumie nie mogły interesować.Ale nie pękłoby mu serce, gdyby podczas próby zdobycia kolekcji starych kości potencjalnemu rywalowi noga się powinęła.- Kapitanie Hecht?- Wasza miłość? Przepraszam.Prowincjał Doneto podszedł do Else'a.- Ta mapa próbuje mi coś powiedzieć.Ale nie słyszę, co mówi.Choć mam wrażenie, że jest to jasne jak słońce.- Nikt inny też jakoś nie tryska pomysłami niby świąteczne fajerwerki.- Fakt, wasza miłość.Gdyby to było oczywiste, każdy mógłby dostrzec.- Powiesz mi, co widzisz.Kiedy zobaczysz.I co myślisz.Ponieważ jakoś nie potrafię sobie wyobrazić korzyści dla Bruglionich w tej nowej sytuacji.Ani dla nikogo, kto uczestniczy w tworzeniu miejskiego oddziału.- Nie zgadzam się.Nikt nie wnosi nic prócz pieniędzy.A raczej mało prawdopodobne, by rodzony syn którejś z Pięciu Rodzin stanął oko w oko z realną możliwością zrobienia sobie krzywdy.- Twój cynizm wart jest rodzonego Brotheńczyka, kapitanie Hecht.Ale.- Wasza miłość?- Jest źle? Myślę o wielkiej przygodzie Wzniosłego.- Nie potrafię udzielić odpowiedzi, której pragniesz w głębi serca.Jesteśmy na łasce tego, co zdecydują ci na górze.Niewierni zachowali się głupio.Powinni chronić swe siły.Powinni zawrócić i zostawić Calzir, żeby walczył sam.Prowincjał Doneto niepewnie spojrzał na Else'a.- Wyjaśnij.- Lucidianie i Dreangeranie zmarnowali sporą część swych morskich sił.Tworzyli je, chcąc zapewnić sobie możliwość przeciwstawienia się zachodowi.Albo Cesarstwu Wschodu.Ale gorsza od straty okrętów jest utrata najlepszych żołnierzy i żeglarzy w sytuacji, gdy Patriarcha pragnie nowej krucjaty.- Nie potrafię myśleć po wojskowemu.Widzę tylko tyle, że te oddziały utrudnią naszą kampanię w Calzirze.- Taka jest ich misja.Ale zniszczymy je, okręty i wojska.Czas i bogactwa w nie zainwestowane pójdą na marne.Nie będzie ich na miejscu, gdy przybędą krzyżowcy.Chyba że Wzniosły czy Hansel podejmą jakąś kretyńską decyzję.Na sali zapanowało poruszenie.Doneto powiedział:- Przepraszam.Muszę iść.Patriarcha jest tutaj.Pojawienie się Wzniosłego zaskoczyło wszystkich, ale nie dało żadnego rozwiązania.Wyszedł dwadzieścia minut później.Else był rozczarowany.Od lat kreślono mu wizerunek Patriarchy jako wielriego demona z rogami i kopytami.A to był łysiejący krótkowzroczny tłuścioch o wydętych usteczkach, który przywodził na myśl raczej głupkowatego sklepikarza niż potężnego, szalonego religijnego wojownika.Z pozoru nie rozumiał, co się tu działo.Cóż, mimo wszystko był to kompromisowy kandydat.Między innymi z tego powodu Kościoła nie było stać na jego zamorskie ambicje.Później prowincjał Divino Bruglioni tłumaczył, że Patriarcha ukazał publicznie oblicze, które miało rozbroić tych, co go nie znali.Else wbił sobie w pamięć wizerunek Wzniosłego.Być może Honario Benedocto, jak Rodrigo Cologni, wyśliznął się, by ocenić ofertę Przeciwnika osobiście, w przebraniu.Obecność straży przybocznej zdradziłaby go.Nie miał pojęcia, dlaczego ta myśl wydawała się oczywista i dlaczego tylko jemu.Wszystko było tutaj, na wielkiej mapie [ Pobierz całość w formacie PDF ]