[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Patrzył, jak żołnierz i nordmen przyszli do dozorcy, widział, jak złoto zmienia właściciela.Teraz, słysząc stłumiony przez odległość szczęk kluczy, poprowadził gwardzistów ukrytymi drzwiami.Broń zazgrzytała w mroku poniżej.Bragi dał dwu ludziom znak, by poszli drugą stroną, trzeci miał strzec drzwi do lochu.Kiedy doszli do celi, krzyknął na cały glos:– Poddaj się!Preshka i chłopak cofnęli się do kąta.Szpieg i więźniowie już leżeli nieżywi.Nordmen wściekle zaatakował Rolfa.Dozorca podniósł dłonie.Żołnierz na moment wydawał się rozdarty między powinnościami.Potem on również rzucił broń.Bragi wypchnął ich z celi.Razem z Rolfem i młodzikiem obezwładnili nordmena, który próbował popełnić samobójstwo, nadziewając się na miecz.– Na schody – warknął Ragnarson.Odgłosy walki dochodziły teraz również z pomieszczenia dozorców.Niedoszli zabójcy zostawili, jak widać, własną straż tylną, za drzwiami lochu.Gwardziści wrócili z jeszcze jednym żołnierzem.Obaj pojmani, zauważył Ragnarson, pochodzili z kompanii niedawnego zaciągu.Zamknął żołnierzy i dozorcę razem z ciałami zabitych.Nordmena i zabójcę z zawiązanymi oczyma i związanymi rękami zabrał tajemnym przejściem do swoich apartamentów.– Ach, sir Hendren z Sokolic – oznajmiła królowa z fałszywą słodyczą, kiedy Bragi zdjął tamtemu opaskę.– A więc chciałeś, abym umarła.A ja uważałam cię za lojalnego rycerza.– Wymierzyła mu paskudny policzek.– Nigdy w życiu nie widziałam jeszcze tylu tchórzy chętnych do wbijania noża w plecy.Kavelin jest chyba zarażone.Mężczyzna zbladł.Ujrzał przed sobą swoją śmierć, wciąż jednak stał wyprostowany i milczący.– Tak, żyję.Ale ty możesz niedługo pożyć.Chyba że mi powiesz, kto kazał ci wynająć chłopca.Sir Hendren nie odezwał się ani słowem.– A więc będziemy musieli to zrobić w bardziej nieprzyjemny sposób.– Bragi cisnął nordmena w fotel, zaczął wiązać jego nogi.– Co.? – zaczęła królowa.– Wykastruję go.– Ale.– Jeżeli nie masz ochoty na to patrzeć.– Miałam właśnie zamiar powiedzieć, że on jest człowiekiem lorda Lindwedela.– Jesteś pewna?– Równie pewna jak tego, że Eanred był człowiekiem Kriefa.– Czy to prawda? – zapytał sir Hendrena.Rycerz spojrzał nań wściekle.– Wrócę za kilka minut.– Bragi podał królowej sztylet.– Użyj go, jeśli będziesz musiała.Poszedł prosto do apartamentów Lindwedela.Tak się złożyło, że zarzuty królowej znalazły natychmiastowe potwierdzenie.Lindwedel, który przed południem podnosił się z łoża tylko w najbardziej poważnej sytuacji, nie spał, był ubrany i odbywał konferencję.Po zwyczajowych grzecznościach, zapytał:– Co mogę dla ciebie zrobić, marszałku?Wymagało to sprzedania tamtemu zupełnie niesamowitego kłamstwa godnego Szydercy w jego najwyższej formie, ale udało mu się przekonać spiskowców, że powinni przyjść do jego apartamentów.Dał do zrozumienia, że są pewne sekrety, które udało mu się odkryć podczas piastowania tytułu, oraz że chce z nimi omówić warunki przejścia wraz ze swymi oddziałami pod ich sztandary.Królowa, jak się zorientował, przewidziała jego posunięcie.Ukryła się wraz z młodym zabójcą.Sir Hendren został zakneblowany, przysunięty wraz z fotelem pod ścianę i przykryty prześcieradłem niczym bezużyteczny mebel.– Ach – oznajmił Bragi z zadowoleniem.Ministrowie spojrzeli na niego skonsternowani.Stał obok drzwi, kiedy gromadzili się w środku.Królowa wyszła z ukrycia.Ragnarson zachichotał, widząc nagłą bladość wypełzającą na oblicza nordmenów.– Witam was, moi lordowie – powiedziała.– Zadowolona jestem, że mogliście się do nas przyłączyć.– Dała znak.Zabójca podszedł do sir Hendrena i zdjął prześcieradło.Lindwedel rzucił się w kierunku drzwi.– Mam cię znowu – powiedział Bragi.– Lindy, Lindy – zaczęła królowa.– Dlaczego musiałeś wplątać się w to wszystko?Trzymając się sztywno i próbując zachować resztki godności, Lindwedel nie odpowiedział.Inaczej wszak zachowali się jego współspiskowcy.Jeden przez drugiego wypaplali nawet najdrobniejsze fragmenty intrygi.Wciąż jeszcze paplali, kiedy ciągnięto ich przed trybunał.Nazwiska strumieniami wylewały się z ich ust, zdradzając rozległą konspirację [ Pobierz całość w formacie PDF ]