[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Jednakże na tym jeziorze nie widzę tropu i uważam uległość za swój obowiązek; natomiast, jak sądzę, winniśmy pamiętać, że na pokładzie jest ktoś taki jak Mabel Dunham.Ale oto idzie jej ojciec, który będzie najlepiej wiedział, co czuje córka.- Z tego, co wiem od obu majtków, wnoszę, że położenie jest poważne - rzekł sierżant stanąwszy przy nich.- Mówią mi, że niepodobna rozwinąć więcej żagli, a kuter tak dryfuje, iż za parę godzin wjedziemy na brzeg.Mam nadzieję, że strach tych chłopców ma wielkie oczy?Cap nie odpowiedział; spojrzał żałośnie na ląd, a potem ku nawietrznej z wyrazem takiej zaciekłości, jak gdyby chciał wziąć się za bary z pogodą.- Może dobrze byłoby, szwagrze - ciągnął sierżant - posłać po Gaspara i naradzić się z nim, co robić? Tutaj można się nie obawiać Francuzów, a chłopak w każdych okolicznościach uratuje nas od zatonięcia, jeżeli to będzie możliwe.- Otóż właśnie; to te przeklęte okoliczności narobiły tyle złego.Ale niech chłop przyjdzie; kilka zręcznych pytań wyciągnie z niego prawdę, to ci gwarantuję.Zaledwie uzyskano zgodę upartego Capa, natychmiast posłano po Gaspara.Młody człowiek ukazał się zaraz, a cała jego postawa, twarz i obejście znamionowały żal, upokorzenie oraz, jak się wydało patrzącemu, zgnębienie.Stanąwszy na pokładzie, Gaspar rozejrzał się szybko niespokojnym wzrokiem, jak gdyby chcąc wybadać sytuację kutra, a ten rzut oka snadź wystarczył, by wtajemniczyć go we wszelkie grożące statkowi niebezpieczeństwa.Zrazu popatrzył ku nawietrznej, jak zawsze każdy marynarz, potem przesunął wzrokiem po horyzoncie, aż wreszcie ujrzał wysoki brzeg po zawietrznej, a wówczas cała prawda objawiła mu się natychmiast.- Posłałem po pana - zaczął Cap krzyżując ręce na piersiach i balansując ciałem z marynarską godnością - ażeby dowiedzieć się, czy jest tu jakaś przystań po zawietrznej.Zakładamy, że nie jesteś aż tak złośliwie do nas usposobiony, byś chciał potopić tu wszystkich, a osobliwie kobiety; przypuszczam też, że będziesz na tyle mężczyzną, by pomóc nam wprowadzić kuter w jakieś, bezpieczne miejsce, dopóki ten wiaterek dmucha.- Wolałbym sam umrzeć, niż żeby Mabel Dunham stała się krzywda - odrzekł gorąco młodzieniec.- Wiedziałem, wiedziałem! - zawołał Tropiciel klepiąc serdecznie Gaspara po ramieniu.- Chłopak jest równie rzetelny jak najprzedniejszy kompas, który kiedykolwiek wyznaczył kierunek, czy też sprowadził człowieka z fałszywego tropu.Śmiertelnym grzechem jest mniemać inaczej.- Hm - mruknął Cap.- „Osobliwie kobiety”.Jak gdyby one były w jakimś szczególnym niebezpieczeństwie.Mniejsza z tym, młodzieńcze; porozumiemy się gadając z sobą jak dwaj prości marynarze.Znasz tu jakąś przystań po zawietrznej?- Żadnej.W tym końcu jeziora jest spora zatoka, ale nikt z nas jej nie zna, a wejść do niej niełatwo.- A ten brzeg? Nie zaleca się pewnie niczym szczególnym?- Tam jest puszcza aż do ujścia Niagary w jedną stronę, a po Frontenac w drugą.Słyszałem, że na północ i zachód nie ma tam nic prócz lasów i prerii na.przestrzeni tysiąca mil.- Bogu dzięki.W takim razie nie może być i Francuzów.A dużo tu dzikich na lądzie?- Indian znajdzie się w każdej stronie, choć nigdzie nie są zbyt liczni.Przypadkiem można ich napotkać tu i ówdzie na wybrzeżu, ale zdarza się też, że miesiącami nie widzi się ani jednego.- A zatem, jeżeli idzie o tych łajdaków, musimy ryzykować, ale mówiąc szczerze, mości Western, gdyby nie zdarzyła się ta drobna nieprzyjemność z Francuzami, co byś teraz uczynił z kutrem?- Jestem o wiele młodszym marynarzem od pana - odparł skromnie Gaspar - i przeto niezbyt się nadaję do udzielania ci rad.- Tak, tak, o tym wszyscy wiemy.W zwykłym przypadku może i nie.Ale to jest przypadek niezwykły i okoliczność szczególna, zaś na tym kawałku słodkiej wody ma ona, można powiedzieć, swoje osobliwości, toteż jeżeli wziąć to wszystko pod uwagę, możesz udzielać rad nawet własnemu ojcu.W każdym razie wolno ci mówić, a ja osądzę twoje zdanie zgodnie z mym własnym doświadczeniem.- Myślę, proszę pana, że zanim miną dwie godziny kuter będzie zmuszony rzucić kotwicę.- Rzucić kotwicę? Chyba nie tu, na jeziorze?- Nie, panie; tam, bliżej brzegu.- Nie chcesz przecie powiedzieć, panie Eau-douce, że rzuciłbyś kotwicę mając brzeg po zawietrznej w taką wieją?- Gdybym chciał ratować statek, uczyniłbym to właśnie.- Fiuuuu! To ci słodka woda nie na żarty.Słuchaj no, młodzieńcze, przeżyłem na morzu od małego lat czterdzieści i jeden, i jeszczem nie słyszał o czymś podobnym.Prędzej wyrzuciłbym za burtę cały mój sprzęt kotwiczny, niż palnął takie głupstwo.- Tak robimy na tym jeziorze - odparł skromnie Gaspar - kiedy (znajdziemy się w ciężkim położeniu.Zapewne robilibyśmy coś lepszego, gdyby nas lepiej uczono.- Słusznie.Nie, nikt mnie nie namówi, ażebym dopuścił się podobnego grzechu przeciwko całemu memu wykształceniu.Nie śmiałbym pokazać się na Sandy Hook, gdybym popełnił takie głupstwo.Ba, tu obecny Tropiciel lepiej rozumie się na żeglarstwie.Możesz powrócić na dół, panie Eau-douce.Gaspar skłonił się spokojnie i odszedł, ale gdy opuszczał się po drabince, zauważono, że rzucił smętne, niespokojne spojrzenie na horyzont po nawietrznej, potem na ląd w stronie przeciwnej, za czym zniknął z wyrazem troski dobitnie odmalowanym na obliczu.ROZDZIAŁ SIEDEMNASTYStare, raz już wyśmiane wciąż powtarzał żarty,Nowe ciosy odpierał, ślepy i uparty -Aż w słowach się pogrążył jakw bagnie - i sczezł!Kładąc ostrej dyspucie nieuchronny kres.COWPERPonieważ żona żołnierza cierpiąc na chorobę morską nie opuszczała swej koi, Mabel Dunham siedziała samotnie w zewnętrznej kabinie, gdy Gaspar tam powrócił.Dzięki bowiem aktowi łaski sierżanta, dozwolono młodzieńcowi zająć właściwe miejsce w tej części kutra.Przypisywalibyśmy zbyt wielką prostoduszność naszej bohaterce, gdybyśmy powiedzieli, że mimo aresztowania Gaspara nie odczuwała doń żadnej nieufności, ale wyrządzilibyśmy też krzywdę jej gorącym uczuciom i szlachetnemu usposobieniu, gdybyśmy nie dodali, że ta nieufność była nieznaczna i przelotna.Kiedy Gaspar usiadł teraz obok z twarzą zachmurzoną pod wpływem niepokoju o losy kutra, wszelkie podejrzenia uleciały z myśli Mabel i dziewczyna ujrzała w nim jedynie pokrzywdzonego człowieka.- Zbytnio się przejmujesz tą sprawą Gasparze - powiedziała skwapliwie, z owym wzruszeniem, które młode niewiasty zwykłe są zdradzać pod wpływem silnych a szlachetnych uczuć.- Nikt, kto cię zna, nie może wierzyć i nie wierzy w twą winę.Tropiciel mówi, że życiem za ciebie ręczy.- Więc ty, Mabel - odparł młodzieniec, w którego oczach rozbłysnął ogień - nie uważasz mnie za zdrajcę tak jak twój ojciec?- Ojciec mój jest żołnierzem i musi postępować jak żołnierz.Natomiast córka mojego ojca żołnierzem nie jest i będzie myślała o tobie tak, jak winna myśleć o człowieku, który już tyle dla niej uczynił.- Mabel, nie przywykłem rozmawiać z kobietami i wyjawiać im, co myślę i czuję.Nigdy nie miałem siostry, a matka odumarła mnie, gdy jeszcze byłem dzieckiem, toteż nie bardzo wiem, co najlepiej lubią słyszeć niewiasty.Mabel wszystko by dała, ażeby się dowiedzieć, co kryją owe brzemienne słowa, przed którymi zawahał się Gaspar, lecz nieuchwytne, a przemożne uczucie kobiecej płochliwości kazało jej opanować ciekawość.Czekała w milczeniu, by wytłumaczył się jaśniej [ Pobierz całość w formacie PDF ]