[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Za trzy dni będzie stypa w Egge.Kalf został pochowany tego samego popołudnia na cmentarzu przy kościele w Egge.Złożono go od wschodniej strony kościoła, jak przystoi grzebać naczelników.Natychmiast po ceremonii Finn syn Amego odwołał na stronę Sygrydę i Tronda.Kalf zginął skutkiem zdrady rzekł.Król H arald okazał się równie fałszywy jak monety, które kazał bić.Wysłał Kalfa w pole z niewielką drużyną, przyrzekając, iż pospieszy z posiłkami.A tymczasem siedział za stołem, aż się upewnił, że Kalf poległ.Wtedy dopiero zszedł na ląd i skłonił Danów do ucieczki.Sygryda oniemiała.Zginął przez zdradę powtórzyła w końcu, z trudem chwytając oddech.Czy myślisz, że on sam to zrozumiał?Nie wiem.Czemu pytasz? Sygryda miast odpowiedzieć, pytała dalej: Jak wyglądał, kiedy go odnaleziono? Myślisz o śmiertelnej ranie?Nie.Jak wyglądała jego twarz?Nie pamiętam.Dziwnie pytasz.Ale skonał od pchnię cia włócznią.Czy od tej rany umarł niezwłocznie, czy też konał dłużej?To musiało trwać odparł Finn wykrzywiając się.Po czym zwrócił się do Tronda.Masz za co szukać pomsty.I jakby chciał wyraźniej podkreślić swą myśl, 17 Światy król257.położył dłoń na skrwawionym kaftanie, który przywiózł, a teraz trzymał obok siebie na ławie.Trond dotychczas milczał; teraz także nie odpowiedział, tylko ruchem wskazał białą szatę kapłańską.Finn niecier pliwie podrzucił głową.Zrzuć tę babską suknię, człowieku! Słyszałem, że potrafisz dobrze użyć miecza, jeśli chcesz! Miecza już więcej nie wezmę do ręki odparł Trond kręcąc głową.Nigdy nie przypuszczałem, że przyjdzie dzień, kie dy będę musiał namawiać de, abyś wystąpił jako dziedzic jariów Ladę! Finn przeszywał Tronda wzrokiem.Ale teraz, kiedy wdziałeś spódnicę i nie chcesz pomścić opie kuna, muszę d przypomnieć, czyja krew płynie w twoich żyłach.Twoi przodkowie czerwienią się ze wstydu za dę bie.Pokaż im, że się omylili, że jeszcze jesteś mężczyzną! Jedź ze mną do Danii do Svena syna Ulfa! Razem będzie my walczyli przedwko Haraldowi synowi Sigurda i jego przewrotnośd, a zwydężyć musimy.Później zaś, kiedy go pokonamy, w Norwegii znowu rządzić będzie jarl La dę! Trond był prawie tak biały jak jego suknia.Za kogo mnie masz, jeśli sądzisz, żem gotów złamać przysięgę złożoną Bogu? krzyknął.Wybaczą d w Rzymie, byłeś dobrze zapłacił.Jako ksiądz wiesz o tym odparł Finn ozięble.Tak.Nie mogę przeczyć.Trond spuśdł oczy.Cień pojawił się na jego twarzy, Sygryda miała wrażenie, że pogłębia się przesłaniając biel duchownej szaty.Może byś nawet uzyskał tytuł króla dągnął dalej Finn, spoglądając na Tronda spod oka.A gdybyś służył Bogu jako król, uczyniłbyś więcej dla Niego, niż wałęsając się w białej sukni po Egge.Sygryda dostrzegła błysk w oczach Tronda.Taki sam widywała w oczach innych mężów, kiedy mówiono o sławie i zaszczytach; znała go z czasów, gdy Kalf deszył się znaczeniem w Norwegii i dągle pragnął większej władzy.Kalf, który teraz leżał na cmentarzu, choć może nie za258 sługiwał na poświęcaną ziemię.Żądza władzy była przyczyną jego zguby.Trond! krzyknęła nagle przerażona.Nie wolno d, nie możesz narażać zbawienia duszy dla władzy! Obaj zwrócili się ku niej.Ty! Finn syn Amego wypowiedział to słowo, jakby splunął.Ty, coś skazała na śmierć dwóch synów, żeby pomśdć Olvego, coś judziła Kalfa przedwko świętemu królowi, przyczyniłaś się do tego, że musiał udekać z kraju, a może i zawiniłaś jego śmierd co ty masz do gadania? Po strade Olvego wołałaś o zemstę jak walkińa.A Kalf nie jest godzien pomsty, co? Sygryda nagle poczuła się znużona, nieskończenie znużo na, jakby żyła od tysiąca lat.Dość napatrzyłam się zemśde powiedziała ponu ro.A żądzy władzy także aż nadto, i wszystkim nieszczęśdom, jakie na domiar sprowadza.Jedź do Danii, Trond! Zemśdj się, zostań jarlem albo królem, ja de nie mogę powstrzymać.Ale wiedz, że ta droga nie prowadzi do szczęśda i spokoju.Bo cel nigdy nie kryje się za najbliższymi szczytami gór; będzie d się zdawało, że je osiągniesz, kiedy zdobędziesz jeszcze więcej bogactwa, więcej potęgi.Jeżeli gonisz za szczęśdem, stanie się ono biczem, który de wpędzi w potępienie wieczne.Wstała, by odejść; siedzieli w małej izdebce Anunda.Nie pobiegli za nią.Poszła do świetlicy dopatrzyć gospodarstwa.Tego popołudnia nie widziała więcej Tronda.Ale miała tyle zajęć, że czasu na myślenie nie starczało i była temu rada.Niemniej zdziwiła się nie widząc go przy wieczerzy.Natomiast Finn syn Amego przyszedł, choć do Sygrydy odzywał się tylko tyle, ile wymagała zwykła uprzejmość.Przy pierwszej sposobnośd wstał i poszedł spać.W miarę jak domownicy się rozchodzili, Sygryda czuła, że rozpacz coraz wyraźniej osacza ją ze wszystkich stron niczym mgła.Przerażała ją myśl o samotnej nocy w komorze, nie wiedziała, co z sobą począć.Najdłużej wytrwał ksiądz Anund; najwidoczniej czekał, aż go poprosi o rozmowę.Nie zrobiła tego; nie wiedziała, comówić o Kalfie i Trendzie.Mimo to usiłowała zatrzymać go jak najdłużej, mówiła bez ładu i składu o różnych sprawach, dała za wygraną, dopiero kiedy Anund zdrzemnął się na siedząco.Wyszła na dwór.Noc była jasna, chwilę stała na dziedziń cu, nie mogła zdobyć się na pójście do komory.W końcu wybrała drogę prowadzącą do kościoła.Zatrzymała się przy wejściu, blade światło jedynej świecy rozjaśniało wnętrze, czekała, aż oczy przywykną do zmiany oświetlenia.Po chwili wzdrygnęła się na widok postaci klęczącej przed ołtarzem, pochylonej z twarzą przy ziemi.Od razu wiedziała, kto to.Głęboko zaczerpnęła tchu z głośnym świstem, nie zdając sobie nawet sprawy, jak jej ulżyło na duszy.Podeszła ostrożnie do swojego zwykłego miejsca, przeże gnała się i uklękła.Myśli i uczucia kłębiły się w niej tak gwałtownie, że nie mogła zdać sobie z niczego jasno sprawy; miała wrażenie, że w jej głowie szumi spieniony na wiosnę potok Skam.Wzroku natomiast nie mogła oderwać od postaci przed ołtarzem.Czy klęczał tutaj cały wieczór od rozmowy z Finnem Amessonem i czy w ogóle kiedykolwiek się podnie sie? W końcu ona wstała, podeszła do syna i położyła mu rękę na ramieniu.Odwrócił się do niej, jakby chciał odtrącić jej dłoń.Puściła go, wróciła na swoje miejsce.Po chwili on się podniósł, zapalił kaganek u wejścia do prezbiterium i pod szedł do Sygrydy.Usiadł na miejscu Kalfa.Sygryda, która dotychczas klęczała, też usiadła, Trond położył rękę na jej dłoni.Po raz drugi wysłałaś mnie na wyspę Jona, matko!Czy tam pojedziesz? spytała nie rozumiejąc.Nie, nie.Miałem na myśli, że w niebezpieczeństwie skierowałaś mnie na właściwą drogę.Niech de Bóg za to błogosławi!Nie odpowiedziała.Spojrzała w tym kierunku, w którym on patrzył i natrafiła wzrokiem na dawny obraz Olvego, naświętego Jana, który nadal wisiał na tym samym miejscu nad ołtarzem.Trond zauważył to i odezwał się:Mam wrażenie, że widzę ojca w tym obrazie.Wspo minam także, co on mówił o Bożej miłości wedle tego, co mi opowiadałaś.Sygryda przełknęła ślinę, przyszło jej na myśl, że sama kiedyś widziała Olvego zamiast świętego Jana.Ale to było zupełnie co innego!Ojciec byłby dumny z dębie dzisiaj, matko, po święciłaś twoje nadzieje na przyszłość rodu dla ratowania mnie od grzechu.Nie wiem, czy chętnie to uczyniłam odpowiedziała pochylając głowę [ Pobierz całość w formacie PDF ]