[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Cóż, nie trzeba być geniuszem, żeby się domyślić, kto jest prowodyrem.Mój tak zwany lojalny wiceprezydent.To ambitny gość.–Panie prezydencie… – odezwała się.–Teraz pierwszy raz mówisz do mnie „panie prezydencie”.Może jednak poczynimy jakiś krok naprzód w naszej znajomości?–Miałam pewne zastrzeżenia co do pana i pańskiej administracji.–Na tym polega problem z biurokratami, którzy robią karierę.My, politycy, przychodzimy i odchodzimy.Ale wy zostajecie, zostajecie i zostajecie.W rezultacie dysponujecie ogromnym materiałem porównawczym.Na nieszczęście dla mnie, Stephanie, w tym wypadku masz rację.Jestem otoczony przez zdrajców.Mój wiceprezydent pragnie mojego fotela tak bardzo, że już nie może się doczekać.Żeby go zdobyć, gotów jest podpisać cyrograf z samym diabłem.– Prezydent zrobił krótką pauzę, ona zaś nie przerywała toku jego myśli.– Z Zakonem Złotego Runa.Czy słuch jej nie mylił?–On tam jest.Właśnie teraz.Spotyka się ze zwierzchnikiem zakonu.Człowiekiem o nazwisku Alfred Hermann.W dużym stopniu nie doceniała Danny’ego Danielsa.Podobnie zresztą jak Brenta Greena.Obaj byli bardzo dobrze poinformowani.Cassiopeia bujała się w swoim fotelu, lecz Stephanie widziała, że nadstawia pilnie ucha.Przekazała Cassiopei posiadaną wiedzę na temat zakonu.–Mój ojciec był jego członkiem – oznajmiła Cassiopeia.Nie wspomniała o tym wcześniej, kiedy z sobą rozmawiały.–Przez wiele lat on i Henrik jeździli tam razem.Po jego śmierci postanowiłam nie przedłużać członkostwa.–Dobre posunięcie – skomentował Daniels.– Ten zakon ma swój udział we wznieceniu wielu niepokojów na całym świecie.Są w tym dobrzy.Nigdy i nigdzie nie pozostawiają odcisków palców.Oczywiście kluczowi gracze zazwyczaj kończą w trumnie.Jak każdy dobrze zorganizowany gang, mają też swoich ludzi od mokrej roboty.Teraz jest nim człowiek nazywany Szponami Orła.To typowe dla Europejczyków.Płatny zabójca, któremu nadali wyszukany przydomek.To właśnie oni uprowadzili chłopaka Malone’a.–I dopiero teraz pan nam to mówi?–Tak, Stephanie.Właśnie tak.Jedną z prerogatyw bycia przywódcą wolnego świata jest to, że w dużym stopniu wolno mi robić to, co mi się żywnie podoba.– Skierował na nią wnikliwe spojrzenie.– Tutaj dzieje się bardzo dużo.Dzieje się, i to szybko.W różnych aspektach.W tych okolicznościach zrobiłem wszystko, co mogłem.Ponownie skierowała jego uwagę na meritum.–Po co właściwie wiceprezydent spotyka się z Niebieskim Krzesłem?–Niebieskim Krzesłem? Widzę, że również jesteś dobrze poinformowana.Miałem nadzieję, że tak będzie.Wiceprezydent zaprzedaje własną duszę.Z tego co wiem, zakon wyruszył na poszukiwania Biblioteki Aleksandryjskiej.Szukają dowodów na potwierdzenie pewnej teorii i chociaż uważałem całą sprawę za swego rodzaju dziwactwo, najwyraźniej kryje się za tym coś więcej.–Co mówią Izraelczycy? – zapytała Cassiopeia.–Nie życzą sobie, żeby cokolwiek zostało odnalezione.Kropka.Nie chcą niczego ruszać.Zakon od dziesiątków lat wyciskał jak cytrynę saudyjskąrodzinę królewską, a teraz postanowił, że po prostu zagarnie wszystko.Napuszczają na siebie Żydów i Arabów.Mówiąc prawdę, perfidna rozgrywka.O nas zresztą mówiło się, że robimy to samo.Ale teraz ulega to znacznemu przyspieszeniu.Nie da się przewidzieć zachowań fanatyków, bez względu na to, czy są Arabami, Izraelczykami… – Zawahał się na moment.– …czy Amerykanami.–Co więc, pańskim zdaniem, mam zrobić? – zadała pytanie Stephanie.–Najpierw pozwólcie, że powiem wam coś, czegoś jeszcze nie wiecie.Cotton zadzwonił ponownie do Greena.Prosił o przysługę.Green wydał zgodę na przerzut samolotem Malone’a, jego byłej żony oraz drugiego mężczyzny, jeśli dacie wiarę, na półwysep Synaj.W tej chwili są już w powietrzu.Jak się domyślamy, tą trzecią osobą jest płatny zabójca na usługach zakonu.Malone poprosił również Greena o sprawdzenie tożsamości tego człowieka – którą to prośbę, tak przy okazji, prokurator generalny zignorował.Ale my sprawdziliśmy.Cotton podał imię i nazwisko: James McCollum.Opis wyglądu fizycznego nie bardzo się zgadza, ale był facet o takim nazwisku, który służył w armii, w siłach specjalnych, a teraz jest najemnikiem działającym jako wolny strzelec.Wygląda to na odpowiedni życiorys osoby, która pracuje dla zakonu.Zgodzisz się chyba ze mną?–Jakim cudem nawiązał kontakt z Cottonem Malone? – zdziwiła się Cassiopeia.Daniels pokręcił głową.–Nie wiem, ale jestem zadowolony, że to Cotton ma na niego oko.Niestety, w żaden sposób nie możemy mu pomóc.–Może skontaktować się z samolotem drogą radiową – podsunęła Cassiopeia.Prezydent ponownie zaprzeczył ruchem głowy.–W żadnym wypadku.Nie możemy pozwolić, żeby ktokolwiek wiedział, że trzymamy rękę na pulsie.Chcę dopaść tych, którzy mnie zdradzili.Jeśli mamy ich dopaść, musimy siedzieć cicho.–A do finału zakwalifikowali się – podsumowała Stephanie – Larry Daley i Brent Green.Daniels przechylił głowę pod osobliwym kątem.–Zwycięzca tej rywalizacji otrzyma w nagrodę w pełni opłaconą podróż do federalnego więzienia.Ale najpierw osobiście skopię mu dupę.Wydawało się, że nawyk przewodzenia znów wrócił na swoje miejsce w psychice Danielsa.–Wy dwie jesteście wszystkim, co mam, żeby odnaleźć odpowiedź na pytanie dnia.Nie mogę zaangażować żadnej innej agencji z przyczyn oczywistych.Pozwoliłem, by stało się to wszystko, żebyście mogły zyskać sposobność.Stephanie, wiedziałem, że śledziłaś Daleya, ale na szczęście nie wniosłaś przeciw niemu oskarżenia.Teraz musimy dotrzeć do prawdy.–Naprawdę uważa pan, że prokurator generalny jest w to zamieszany? – zapytała Cassiopeia.–Nie mam pojęcia.Brent opanował do perfekcji rolę świętoszka i być może rzeczywiście jest bogobojnym chrześcijaninem, który na każdym kroku cytuje Biblię.Ale jednocześnie jest człowiekiem, który nie zamierza porzucać stanowiska, jakie daje mu władzę oraz wpływy, i stać się tylko „doradcą”, który swoim nazwiskiem przyda prestiżu jakiejś kancelarii prawniczej w Waszyngtonie.Dlatego postanowił pełnić ten urząd przez drugą kadencję.Do diabła, wszyscy inni uciekli ze statku! Podretuszowali swoje curriculum vitae doświadczeniami z pracy w administracji rządowej i teraz odcinają kupony dzięki intratnym kontaktom.Ale nie Brent.Poczuła, że musi coś wyznać.–Powiedział mi, że to on dokonał przecieku w sprawie aleksandryjskiego ogniwa, na własną rękę szukając zdrajcy.–Do diabła, może i tak zrobił.Wiem tylko, i to na pewno, że mój zastępca doradcy do spraw bezpieczeństwa narodowego przekupywał członków Kongresu.Mój wiceprezydent knuje intrygi do spółki z jednym z najbogatszych ludzi tego świata [ Pobierz całość w formacie PDF ]