[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Uśmiechnął się.Coś w środku przestało go uwierać.Nie zdawał sobie sprawy, że był aż tak spięty, że aż tak czekał na jej odpowiedź.Kiedy się uśmiechasz, wyglądasz zupełnie inaczej.Chyba za często mnie takim nie widziałaś.Nie.Ja chyba też nieczęsto spokojnie się zachowywałam.Nie.- Co masz zamiar zrobić? Przechylił głowę.- A o czym myślisz? Masz ochotę na konną przejażdżkę? Sinjun już wróciła, więc będziesz musiała spytać, czy pozwoli ci wziąć Fanny.Kupię ci innego wierzchowca.W Branderleigh sprzedają klacze po dobrych rodzicach.Nie, z tą Juliette.A, diament drugiej próby.- Tak, sprowadzony dla ciebie, do obejrzenia.Nie zniosę tego! - wstała i zaczęła chodzić po pokoju.- Mam dość porównań.I ta Juliette.Boże, imię z tragedii Szekspira! Przyjedzie i twoi krewni będą patrzeć na nią i Melisandę, a potem na mnie.Już widzę ten wyraz niezadowolenia.Nie zniosę tego!- Dla żadnego z nas nie byłoby to przyjemne.Muszę się zastanowić.Skoro już wiem, że nie będziesz próbowała uciekać, mogę się tym zająć.Dobrze?Pokiwała głową.Nie będziesz próbowała ucieczki?Nie.Wątpię, czy udałoby mi się przechytrzyć twoją siostrę.Udowodnisz to, dając mi te trzydzieści funtów?Nigdy!To znaczy, że mi nie ufasz.Dobrze.Wygląda na to, że ja pierwszy będę ci musiał zaufać.Jesteś głodna? Niewiele zjadłaś.Wolałabyś położyć się i odpocząć? Zadbam, żeby nikt ci nie przeszkadzał.- Tak - słyszał desperację w jej głosie.- Chciałabym.Spojrzał na nią przeciągle, ale nic nie powiedział.ROZDZIAŁ 14Była jedenasta w nocy.Alexandra siedziała na łóżku, oparta na poduszkach.Wpatrywała się w ogień dogasający w kominku.Pokój oświetlało tylko kilka świec.Przyjdzie dziś do niej? „Mizantrop” Moliera leżał na łóżku, okładką do góry.Właśnie przeczytała: „Kobiety takie jak ja nie są dla takich jak ty” i wciąż powtarzała to sobie w myślach.Biedny Douglas, stracił nie tylko diament pierwszej próby, lecz także diament drugiej próby.Zastanawiała się, jakim klejnotem ona mogłaby zostać.Może topazem, tak, topazem, półszlachetnym, niewiele wartym, ale miłym dla oka.Solidny kamień, na który można liczyć.Wzięła książkę i przewróciła stronę, usiłując coś przeczytać.Przyjdzie? Na białą stronę padł cień.Alexandra podniosła wzrok.Przy łóżku stał Douglas, ubrany w błękitną, haftowaną złotą nitką koszulę nocną.Był bosy.Spojrzała w jego ciemne jak noc oczy i zapytała: - Co tu robisz? Uśmiechnął się do niej i wziął książkę z jej rąk.- A, „Mizantrop”.Niestety po angielsku.Nie czytasz po francusku? Jest o wiele zabawniejsza.- Być może - odpowiedziała.- Znam tę sztukę dobrze i lubię jeszcze bardziej, nawet po angielsku.Przerzucił kilka stron i przeczytał: - „Kwitnie dziś oszustwo”.Co ty na to? O tak, jej oszustwo.Oszustwo Tony'ego.Nigdy im tego nie wybaczy.To niezbyt miło z twojej strony, że wybrałeś akurat to zdanie.Jest tyle innych.Myślałem o swojej siostrze i jej machinacjach.Słyszałem, jak z całych sił krzyczała, że szczur wchodzi ci pod spódnicę.Widziałem, jak się śmiała, kiedy cię trzymała na podłodze.Brakowało mi ciebie w jadalni.Dlaczego?Prawdę mówiąc, było dość nudno.Zabrakło ciebie i wszyscy jedli więcej niż powinni i rozmawiali o pogodzie.Musiałem grać w wista z ciocią Mildred.Grasz?Tak.To następnym razem zagrasz ze mną.Sama wiesz, że nie możesz się tu ukrywać.Grasz równie dobrze jak twoja siostra?- Tak.Zamyślił się.- Tak naprawdę nie chodzi o wyrafinowaną grę.Po prostu jest taka piękna, że przy niej zapomina się o kartach i strategii gry.- Przy mnie na pewno nie zapomnisz.- Może.Alexandra, nalegam.Jako pani w Northcliffe Hall musisz zajmować się moimi krewnymi i gośćmi.Popatrzyła na niego i powiedziała: - Jestem mądra, przystojna i grzeczna, talię mam wąską, a zęby silne i białe.Roześmiał się.- Ten fragmencik akurat dobrze pamiętam.Ale nie musisz mówić o czymś, co wszyscy widzą.Odłożymy Moliera na półkę? Tak? Dobrze.- Odwrócił się do kominka.- Spodziewałaś się mnie dzisiaj?Nie byłam pewna.Chciałaś, żebym przyszedł?Wyglądała tak radośnie, jakby jej dom nawiedziła zaraza.- Nie wiem.Bardzo się tym przejmuję.Czym? Tym, czego zamierzam cię nauczyć?Tak.A to pech.Nie spodziewałem się tego po kobiecie, która nie tak dawno weszła do mojej sypialni i rozebrała się do naga [ Pobierz całość w formacie PDF ]