[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Dom, stojący nad rzeką Brentą, w samym sercu olbrzymiego parku, zbudowano w klasycystycznym stylu.Szerokie schody prowadziły do wejścia ozdobionego rzędem kolumienek.Księżna nalegała, żeby Cecily od razu trafiła do swojego pokoju i by tego wieczoru przyniesiono jej tam kolację.Cecily właśnie odsyłała tacę, kiedy księżna weszła do jej pokoju.- Przyszłam sprawdzić, czy będzie pani miała coś przeciwko wizycie pewnego gościa.- Nie, oczywiście, że nie.- Cecily z trudem ukryła rozczarowanie na widok Rafa.Księżna dyskretnie opuściła pokój, a Raf podszedł do łóżka.Sięgnął po stojące nieopodal krzesło i usiadł.- Nie mieliśmy okazji ze sobą porozmawiać.Jak się czujesz?- Lepiej - odparła.- A ty? Nadal wyglądasz okropnie.- Wielkie dzięki.- Uśmiechnął się do niej kwaśno i ujął jej rękę.- Ale to o ciebie się martwię.- Nic mi nie jest.- Zawahała się.- Bardzo mi przykro z powodu Mariany.Powinnam się była domyślić, że sprawy są tak zaawansowane.Nigdy nie sądziłam.Nie przypuszczałam.że razem uciekną.Nie byłabym specjalnie zdziwiona, gdybyś się na mnie bardzo gniewał.- Nie gniewam się.Mariana i lord Ballister zapewnili mnie, że zrobiłaś wszystko, by ich rozdzielić.Szczerze mówiąc, Mariana bała się, że będę cię winił.Tak czy owak, nie o jej sprawach chciałbym porozmawiać, lecz o twoich.- Moich? Zupełnie nie ma o czym.- A Nico?- Nico? Ależ on nie jest moją sprawą! - Zarumieniła się gwałtownie.- Nie taką sprawą.To znaczy, nie miewam takich spraw.- Plątała się pod pełnym ciekawości spojrzeniem Rafa.- Chodzi ci o sprawy sercowe? Ale dlaczego nie? Wciąż jesteś bardzo młoda.Teraz, gdy Mariana wyjdzie za mąż, powinnaś pomyśleć o sobie.Marco nigdy nie pragnął, byś spędziła resztę życia samotnie i bez miłości.- Jak to bez miłości? - Urażona, podniosła brodę.- Mam Marianę i ciebie, Vittoria i Serefina również bardzo mnie lubią.Do tego mieszkam z Barbariną, więc z pewnością nie będę sama.- Myślę, że nie o Barbarinę chodziło Marcowi, gdy upierał się, żebyś nie żyła samotnie po jego śmierci.Ja też nie mam na myśli jej, lecz nowego męża lub choćby kochanka.Zaczerwieniła się.- Nie mam najmniejszego zamiaru ponownie wychodzić za mąż.I zawsze uważałam, że kochanek to wielki kłopot!- Nawet Nico?- Dlaczego wygadujesz takie głupstwa?- Bo widziałem, jak on na ciebie patrzy - wyznał Raf cicho.- Gdybym dziś was nie zaskoczył, z pewnością by cię pocałował.A ty chyba nie miałabyś nic przeciwko temu.- Razem podróżowaliśmy i.Sądzę, że nie ma nic dziwnego w tym, że połączyła nas pewna więź.Ale nic poza tym.- Jesteś tego pewna?- Tak, naturalnie.- Kiedy to mówiła, przypomniał jej się tamten dzień w gospodzie i słowa Severina, który oświadczył, że jej pragnie.- Bardzo proszę, Raf, nie mówmy już o tym.- Jak sobie życzysz.- Oczywiście, że tego sobie życzę! Możemy porozmawiać o czymś innym?- Zgoda.Nie chciałbym cię niepokoić, ale muszę zadać ci jeszcze jedno nieprzyjemne pytanie.Nico powiedział mi, że tamtego wieczoru, gdy go Zaatakowano, byłaś razem z nim.Mówił, że napastnik miał na sobie płaszcz oraz maskę.Czy może zauważyłaś coś jeszcze?- Czułam, że ktoś nas śledzi, gdy byliśmy w labiryncie.- Ale nikogo nie widziałaś?- Nie.Wydawało mi się, że słyszę jakiś szelest w krzakach, ale nie byłam tego pewna.Było tak ciemno i cicho.- Zawahała się, a po chwili doszła do wniosku, że musi wyznać Rafowi całą prawdę.- Barbarina wygadywała tamtego dnia tak dziwne rzeczy, że zaczęłam się zastanawiać, czy to mi się przypadkiem nie przyśniło.- Jakie dziwne rzeczy?- Wcześniej, tego samego wieczoru, kiedy byliśmy w loży, powiedziała Ni., księciu, że powinien trzymać się ode mnie z dala, bo nie jestem przy nim bezpieczna.Ale przecież to jego zaatakowano.- Nagła zmiana wyrazu twarzy Rafa bardzo ją zaniepokoiła.- Raf! Co się stało? Ty wiesz, dlaczego mówiła coś takiego?Ponura mina natychmiast zniknęła.- Nie.Nie mam pojęcia.Wydaje mi się tylko, że Barbarina robi się coraz bardziej ekscentryczna.Bardzo mi przykro, że tak cię przeraziła.- Uważasz zatem, że ten atak nie miał z nią nic wspólnego? Raf wziął ją za rękę.- Myślę, że nie powinnaś się niczym przejmować.- Po chwili puścił ją i wstał.- Teraz cię zostawię.Muszę ci jednak powiedzieć, że jutro wyjeżdżam do Vicenzy.Wrócę do Wenecji na ślub Mariany.- Musisz jechać?- Tak.Możliwe, że dostanę następne zlecenie.Nie bądź taka przejęta, wszystko się ułoży, zobaczysz.- Nachylił się i ucałował jej policzek.- Bądź miła dla Severina.Po tych słowach wyszedł.Bądź miła dla Severina? Te słowa raz za razem odzywały się w jej głowie.Jak Raf śmie sugerować, że mogłaby wziąć sobie księcia za kochanka? Ale przecież zaledwie dwa dni temu kusiło ją, żeby mu powiedzieć, że właśnie tego pragnie.To szaleństwo.Postanowiła zachować bezpieczny dystans między sobą a księciem.Nie wolno jej było myśleć o nim inaczej niż jako o opiekunie Simona.Z czasem bez wątpienia zaczną się traktować z chłodną uprzejmością, jak na powinowatych przystało.Ta wspólna podróż rozpłynie się we wspomnieniach jak sen.Nico zerknął na zegar [ Pobierz całość w formacie PDF ]