[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.On jednak przewidział jej zamiar i nie dopuścił do tego.— Czemu się pani gniewa? — spytał.— Ja się tak cieszę, że nareszcie miałem sposobność poznać panią.TLR— Ja zaś nie mam ochoty na rozmowę z panem i będę się nadal starała, w miarę możności, unikać tego.— W tej chwili jednak, to rzecz nieunikniona — zaśmiał się przekornie — al-bowiem nie mam zamiaru przepuścić pani.Wcześniej musi mi pani powiedzieć, dlaczego obchodzi się pani ze mną tak niemiłosiernie, czemu odesłała pani kwiaty, które kazałem postawić w jej kabinie, czemu na mój list nie otrzymałem odpowiedzi!Spojrzała na niego z gniewem.— Dziwię się, że pan mógł się tak dalece zapomnieć — rzekła — byłby pan lepiej uczynił, pomijając tę sprawę milczeniem.Pańskie zachowanie pozostawia na ogół wiele do życzenia, nie ma pan szacunku, jaki zazwyczaj dobrze wycho-wany mężczyzna winien okazywać kobiecie z towarzystwa.Nie dałam panu najmniejszego powodu do podobnego postępowania, które mi ubliża.Trzeba to przyznać, panie poruczniku, że stanowczo ton pański jest niewłaściwy.Jestem wprawdzie tylko towarzyszką i sekretarką hrabiny Dorlaga, jednak i na tym stanowisku pozostałam baronówną Waldau, a więc damą, która nie życzy sobie bliższej znajomości z panem.Wypraszam sobie w przyszłości podobną poufa-łość, która uwłacza mej godności.— Ależ, droga, łaskawa-niełaskawa pani, czym zasłużyłem na ten gniew?— C'est le ton qui fait la chanson, panie poruczniku! A teraz proszę ustąpić z drogi i pozwolić mi przejść.Wiktor się zawahał.Nie potrafił pogodzić się z myślą, że porażka miała być nieodwołalna.To mu się jeszcze nigdy nie zdarzyło.Taka odprawa tylko go pod-niecała.Nigdy jeszcze Freda nie wydała mu się bardziej godna pożądania niż w tej chwili.I dlatego, wbrew jej woli, pragnął porwać ją w ramiona i całować dumne jej usta.— Z kobietami nie trzeba robić długich ceregieli — myślał — ta mała pragnie najwidoczniej, żebym ją poślubił i dlatego się tak droczy, podkreślając swoje arystokratyczne pochodzenie.W tym wypadku nie będzie jednak miała szczę-ścia.Dopóki u nas nie wolno będzie zakładać haremów, dopóty ja się nie ożenię!Znajdę przecież jeszcze inny środek, żeby zdobyć jej kamienne serce.Na razie TLRtrzeba udawać, że jej dumna postawa robi na mnie wrażenie!Tak myśląc, Wiktor pochylił się przed Fredą w przesadnie głębokim ukłonie.— Życzenie pani jest dla mnie rozkazem.Natychmiast zwolnię przejście.Ale przedtem pragnę uzyskać choć słówko przebaczenia.Proszę mi darować ten wybuch głębokiego uczucia, które mnie opanowało.Od pierwszej chwili uczyniła na mnie pani wielkie, niezatarte wrażenie.Czyż to zbrodnia, że staram się o chwilę rozmowy z moim ideałem? Jakżeż mam przekonać panią o głębi mych uczuć dla niej, jeżeli nie będę miał nigdy okazji pomówić z panią sam na sam?Pani jest okrutna.Gdy się jest tak niebezpiecznie piękną, gdy się rozpala w sercu męskim namiętność, trzeba także być dobrą, trzeba ugasić ten ogień.O, łaskawa pani, proszę mnie wysłuchać, proszę mi wyznaczyć godzinę i miejsce spotkania.Muszę bowiem bez świadków zwierzyć się z moich uczuć!Twarz Fredy płonęła z oburzenia.— Proszę mnie natychmiast przepuścić, mój panie! — zawołała.— Wszystko, co mamy sobie do powiedzenia, możemy sobie powiedzieć w obecności świadków!— Okrutna! — krzyknął Wiktor.— Zwolnić drogę! — krzyknęła Freda rozkazująco.W tej chwili zjawił się nagle obok niej Gerhard Ruden, który wyszedł niepostrzeżenie z jednej z kajut.Słyszał ze swego ukrycia ostatni ustęp rozmowy i domyślił się wszystkiego.Znał dobrze swego brata.W jego oczach malował się gniew.Potrafił się jednak pohamować i składając przed Fredą pełen szacunku ukłon, rzekł na pozór spokojnie:— Widzę, że pani chciała opuścić pokład.Czy wolno mi będzie towarzyszyć jej na schodach?Mówiąc to usunął energicznie na bok Wiktora, po czym podał ramię młodej pannie i troskliwie sprowadził ją po stopniach.Czuł przy tym jak ręka jej drżała, spostrzegł wzburzenie na jej obliczu.Gdy oboje znaleźli się na dole, puścił jej ramię, skłonił się i rzekł:— Postaram się, żeby pani w przyszłości mogła przechodzić bez przeszkód.TLR— Dziękuję panu! — szepnęła Freda i oddaliła się pośpiesznie.Gerhard wró-cił na górę, gdzie spotkał brata, który był nachmurzony i gniewny.— Powinieneś był nauczyć się rozróżniać kobiety — odezwał się z wyrzutem starszy brat — myślałem, że masz jednak lepszą znajomość ludzi.Panna Waldau z pewnością nie poszukuje łatwych przygód miłosnych, widać to na pierwszy rzut oka.Wiktor niechętnie wzruszył ramionami.— Przeszkodziłeś mi! Byłem bliski celu.Miała mi właśnie wyznaczyć spotkanie [ Pobierz całość w formacie PDF ]